Te kadry zostaną z nami na zawsze. Tak wyglądała powódź tysiąclecia na Opolszczyźnie

Red
Oto najbardziej wzruszające i wstrząsające zdjęcia z pamiętnej powodzi 1997.
Oto najbardziej wzruszające i wstrząsające zdjęcia z pamiętnej powodzi 1997.
Powódź 1997 w województwie opolskim w obiektywach fotoreporterów "Nowej Trybuny Opolskiej". Dokładnie 27 lat temu wielka woda zaczęła pustoszyć region.

Tak wyglądała powódź tysiąclecia na Opolszczyźnie

W lipcu 1997 roku Opolszczyzna doświadczyła jednej z najtragiczniejszych powodzi w historii regionu, znanej jako "Powódź Tysiąclecia". Ulewne deszcze, które trwały przez wiele dni, doprowadziły do gwałtownego podniesienia poziomu rzek, w tym Odry, która wystąpiła z brzegów, zalewając ogromne obszary.

Pierwsze miejscowości na Opolszczyźnie zostały zalane 6 lipca 1997 roku przez Nysę Kłodzką, Odrę, Prudnik i Złoty Potok. Pierwszymi zalanymi miastami regionu były Prudnik i Głuchołazy.

Potem pod wodą znajdowały się kolejne miejscowości, m.in. 9 lipca woda wdarła się do Kędzierzyna-Koźla. Wieczorem 6 lipca 1997 roku w Opolu ogłoszono stan przeciwpowodziowy. Natomiast 10 lipca 1997 roku woda wdarła się do Opola. Odra zalała lewobrzeżną część miasta.

M.in. prawie całe Zaodrze, część Szczepanowic i Półwsi oraz wyspy Pasieka oraz Bolko. Opole, stolica regionu, zostało szczególnie mocno dotknięte. Woda zalała całe dzielnice, w tym centrum miasta, gdzie pod wodą znalazły się budynki mieszkalne, sklepy, a także infrastruktura miejska. Mieszkańcy musieli szybko opuścić swoje domy, szukając schronienia w wyżej położonych miejscach. Wiele osób straciło cały swój dobytek, a skala zniszczeń była ogromna.

Opole 1997. Ulica Koszyka. Po opadnięciu wody właściciele samochodów próbowali za wszelką cenę uratować swoje pojazdy. Zaczęło się wielkie mycie i czyszczenie
Opole 1997. Ulica Koszyka. Po opadnięciu wody właściciele samochodów próbowali za wszelką cenę uratować swoje pojazdy. Zaczęło się wielkie mycie i czyszczenie zalanych aut. fot. Witold Chojnacki

Przedsięwzięcia ratunkowe były natychmiastowe, ale i chaotyczne. Służby ratunkowe, wojsko oraz wolontariusze z całej Polski ruszyli na pomoc poszkodowanym. Ewakuacja była prowadzona zarówno drogą lądową, jak i powietrzną. Piloci helikopterów ratowali ludzi z dachów domów, a także dostarczali niezbędne zaopatrzenie do odciętych przez wodę miejscowości. W szczególnie dramatyczny sposób woda zniszczyła wiele gospodarstw domowych oraz gospodarstw rolnych, gdzie mieszkańcy często tracili swoje źródła utrzymania.

Wszyscy byli zaskoczeni skalą katastrofy

Władze lokalne i regionalne były zaskoczone skalą katastrofy. Chociaż ostrzeżenia o nadchodzącej fali powodziowej były wydawane, nie udało się odpowiednio przygotować na jej ogrom. Brak wyobraźni i odpowiednich przygotowań ze strony specjalistów od hydrologii zostały później szeroko krytykowane.

Pierwszy dzień ewakuacji bloków na ul. Prószkowskiej w Opolu. Ulica Niemodlińska. Ewakuowany z Zaodrza chłopiec czeka na swoich rodziców, którzy mają
Pierwszy dzień ewakuacji bloków na ul. Prószkowskiej w Opolu. Ulica Niemodlińska. Ewakuowany z Zaodrza chłopiec czeka na swoich rodziców, którzy mają przypłynąć następną łodzią. fot. Pawel Stauffer

Z czasem, kiedy woda zaczęła opadać, ukazał się pełen obraz zniszczeń. Tysiące ludzi znalazło się bez dachu nad głową, infrastruktura miejska była poważnie uszkodzona, a odbudowa wymagała ogromnych nakładów finansowych oraz czasu. W wyniku powodzi na Opolszczyźnie zginęło sześć osób, a kilkadziesiąt uznano za zaginione.

Pomoc nadeszła z różnych stron – zarówno z kraju, jak i z zagranicy. Organizacje humanitarne, rządy innych państw oraz zwykli obywatele ruszyli z pomocą materialną i finansową. Dzieci z rodzin poszkodowanych przez powódź zostały wysłane na kolonie, organizowane przez inne miasta, co miało na celu zapewnienie im bezpieczeństwa i choć chwilowej normalności w obliczu tragedii.

Przyczółek na moście przy ul. Niemodlińskiej w Opolu był miejscem, gdzie schodzili na suchy ląd ewakuowani powodzianie.
Przyczółek na moście przy ul. Niemodlińskiej w Opolu był miejscem, gdzie schodzili na suchy ląd ewakuowani powodzianie.
fot. Pawel Stauffer

Powódź 1997 roku na Opolszczyźnie pozostawiła trwały ślad w pamięci mieszkańców. Była to lekcja o znaczeniu odpowiedniego przygotowania i współpracy w obliczu katastrof naturalnych. Mimo tragedii, mieszkańcy Opolszczyzny wykazali się niezwykłą solidarnością i determinacją w odbudowie swoich domów i życia.Pomiędzy 3 a 10 lipca 1997 w południowej Polsce, Czech i Austrii wystąpiły obfite opady deszczu. Objęły one również dorzecze Odry i spowodowały, że już 6 lipca zalane zostały pierwsze miejscowości w regionie.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Strefa Biznesu: Ceny złota na nowym, historycznym poziomie

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na nto.pl Nowa Trybuna Opolska