Terrorysta z Berlina zabity w strzelaninie WIDEO Ciało polskiego kierowcy TIRa w Szczecinie

Redakcja

Wideo

Sprawca zamachu terrorystycznego w Berlinie został zabity w strzelaninie w Mediolanie AKTUALIZACJA Nie ma wątpliwości - powiedział włoski minister spraw wewnętrznych Marco Minniti. Do Szczecina trafiło już ciało polskiego kierowcy TIRa, który został zabity przez zamachowca. Mamy najnowsze nagranie momentu ataku terrorystycznego. Policja w Niemczech i Polsce ogłosiła alarm i szukała 24-letniego Anis Amira z Tunezji. Dowody jego winy są niezbite. Policja ma jego DNA i wykaz połączeń telefonicznych. W zamachu zginęło 12 osób, kolejne 48 jest rannych. Część w ciężkim stanie. TIR wjechał w tłum ludzi na jednym z odbywających się w Berlinie jarmarków świątecznych. Według berlińskiej policji to atak terrorystyczny. W szoferce znaleziono zwłoki polskiego kierowcy. Sprawca masakry w Berlinie wciąż jest na wolności. Prawdopodobnie zamieszanym w zamach może być 21-letni Tunezyjczyk. Policja szukała go w całych Niemczech, także na granicy z Polską. Prawdopodobnie mógł mieć wspólników. Do ataku terrorystycznego w Berlinie przyznało się Państwo Islamskie.

W ataku terrorystycznym w Berlinie zginęło 12 osób. Rozpędzona ciężarówka prowadzona przez terrorystę, który zabił polskiego kierowcę, wjechała w tłum ludzi na jarmarku świątecznym w Berlinie.

Policja w Berlinie ogłosiła, że zatrzymany zaraz po zamachu Pakistańczyk najprawdopodobniej nie jest odpowiedzialny za atak. W kabinie ciężarówki nie znaleziono żadnych śladów, które mogłyby potwierdzać jego obecność. Policja od dwóch dni szukała 24-letniego Anisi Amira z Tunezji. Według najnowszych informacji podejrzany został zabity w strzelaninie.

AKTUALIZACJA 28.12.2016
Ciało Polaka trafiło już do zakładu medycyny sądowej w Szczecinie. – Obecnie polscy śledczy wraz z ekspertami z Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie przystępują do swoich czynności z zakresu medycyny sądowej – wyjaśniła w rozmowie z TVP Info naczelniczka zachodniopomorskiego wydziału Prokuratury Krajowej w Szczecinie Aldona Lema.

CZYTAJ WIĘCEJ
WYNIKI SEKCJI ZWŁOK POLSKIEGO KIEROWCY TIRA ZABITEGO PRZEZ TERRORYSTĘ W BERLINIE

AKTUALIZACJA 23.12.2016 GODZ. 15:21:
Kanclerz Angela Merkel o polskim kierowcy:

AKTUALIZACJA 23.12.2016 GODZ. 15:12:
Zastrzelony w Mediolanie Tunezyjczyk był "zjawą"

AKTUALIZACJA 23.12.2016 GODZ. 12:33:
Włoski minister spraw wewnętrznych Marco Minniti powiedział w czasie konferencji prasowej: "Nie ma wątpliwości, co do tożsamości podejrzanego".

Anis Amri, podejrzany o przeprowadzenie ataku terrorystycznego w Berlinie, został w nocy zastrzelony przez policję w Mediolanie.

To bez cienia wątpliwości on - oznajmił szef włoskiego MSW Marco Minniti.

24-latek został zatrzymany do rutynowej kontroli. Sięgnął po broń i strzelił do policjantów. Ci odpowiedzieli ogniem i go zabili.

AKTUALIZACJA 23.12.2016 GODZ. 11:20:

Jak zginął Amis Amir?

Terrorysta Amis Amir został zabity w nocy z czwartku na piątek w dzielnicy Sesto San Giovanni w Mediolanie. Stało się to w czasie rutynowej kontroli policyjnej. Dwóch policjantów zauważyło młodego mężczyznę i poprosiło o dokumenty. W tym momencie Asis Amir wyciągnął pistolet i strzelił jednego z policjantów w ramię. Drugi policjant wyciągnął broń i w akcie obrony oddał strzał w kierunku zamachowcy. Terrorysta zginął na miejscu.
AKTUALIZACJA 23.12.2016 GODZ. 10:52
Agencja Reutera podała w piątek po godz. 10. informacje o śmierci głównego podejrzanego ws. zamachu w Berlinie. Według cytowanego źródła we włoskich służbach bezpieczeństwa, Anis Amri zginął w strzelaninie w Mediolanie. Włoskie MSW zapowiedziało konferencję prasową w tej sprawie około godz. 11.

AKTUALIZACJA 23.12.2016 GODZ. 8:35
37-letniego Łukasza Urbana, polskiego kierowcę, napastnik mógł zaatakować w czasie, gdy ten spał w kabinie 40-tonowej ciężarówki zaparkowanej niedaleko miejsca doręczenia transportu w północno-zachodniej części Berlina, magazynu TyssenKrupp Schulte. Następnie porywacz ruszył na szaleńczy rajd przez zatłoczony o tej porze targ bożonarodzeniowy znajdujący się w centrum miasta.

Policja jest zgodna, że polski kierowca jeszcze żył w momencie ataku terrorystycznego i ostatecznie zatrzymał samochód. Gdyby nie to, ofiar byłoby znacznie więcej. Społeczeństwo w Niemczech zbiera podpisy pod wnioskiem do prezydenta Niemiec o uhonorowania pamięci bohaterskiego Polaka.

AKTUALIZACJA 23.12.2016 GODZ. 8:02:
Najnowsze nagranie ataku terrorystycznego w Berlinie pokazuje moment, gdy rozpędzona 40-tonowa ciężarówka z naczepą wjeżdża w tłum na jarmarku świątecznym. TIR przejeżdża przez Hardenbergstrasse z prędkością około 60-70 km/h. Chwile później widać uciekających ludzi, którzy uniknęli śmierci.

Nagranie jest wstrząsające.

AKTUALIZACJA 22.12.2016 GODZ. 12:45
Przesłuchaliśmy wielu świadków, mamy dowody DNA, odciski palców, ślady połączeń telekomunikacyjnych, które wskazują na podejrzenia wobec tego człowieka – mówi André Schulz (46 l.) szef kryminalnej policji w Niemczech.

Na światło dzienne wychodzi coraz więcej szczegółów na temat przestępczej przeszłości Anisi Amira. 24-latek był już notowany przez niemiecką policję. Znaleziono u niego tabletki gwałtu, ale prokuratura nie zdążyła go oskarżyć, bo wyszedł z aresztu i przepadł jak kamień w wodę. Skąd się wziął w Niemczech? Przyjechał z Włoch, skąd uciekł po odbyciu kary więzienia za spowodowanie pożaru w jednej ze szkół - jak podają media.

W Niemczech złożył podanie o azyl, które odrzucono w czerwcu br. Niemcy nie odesłali go jednak do Tunezji, bo Tunezja utrzymywała, że nie jest jej obywatelem. W międzyczasie posługiwał się sześcioma nazwiskami.
AKTUALIZACJA 22.12.2016 GODZ. 11:28:
Poszukiwany Tunezyjczyk Anis Amri był pod obserwacją służb specjalnych w Niemczech. W Niemczech trwa dyskusja, dlaczego nie został zatrzymany i zneutralizowany. Według oficjalnych informacji policji, nie zachodziło podejrzenie popełnienia przez niego przestępstwa.

A tymczasem po godz. 11 jarmark świąteczny w Berli

Materiał oryginalny: Terrorysta z Berlina zabity w strzelaninie WIDEO Ciało polskiego kierowcy TIRa w Szczecinie - Dziennik Zachodni

Komentarze 175

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

n
nie burz przymierza
Merkel - Tusk bo będzie wojna...
p
polaczek
no to teraz bedzie grubo - najnowsze doniesienia mowia o zabiciu polskiego kierowcy przez niemieckiego policjanta - co wy na to?
o
olo
I to jest właśnie nowoczesna, poprawna politycznie Europa. Jakiś oszołom przyjeżdża nie wiadomo skąd, pewnie był witany przez europejskich oszołomów z otwartymi rękami. Żyje z zasiłku, na który pracują ludzie z trudem wiążący koniec z końcem. Porywa ciężarówkę, zabija kierowcę, rozjeżdża tłum ludzi. Po czym z bronią użytą do zabicia kierowcy przez dwa państwa ucieka komunikacją zbiorową. A na koniec przypadkowo zostaje zastrzelony, jak rani policjanta. Jak by nie przypadek, to by jeszcze ze cztery takie zamachy zrobił. Ale on przecież jest niegroźnym uchodźcą i ucieka przed wojną.
G
Gość

Ciężarówka na polskich numerach rejestracyjnych wczoraj wieczorem wjechała w tłum ludzi na jarmarku bożonarodzeniowym w Berlinie.
Zginęło 12 osób, co najmniej 48 zostało rannych.
W kabinie ciężarówki policja znalazła zwłoki mężczyzny - obywatela Polski.
W tej całej tragicznej sprawie nic się nie trzyma kupy.
Po co podkreśla się w niemieckich mediach polskie numery rejestracyjne ciężarówki ?
Co do k ...nędzy mają wspólnego numery rejestracyjne pojazdu – narzędzia zbrodni ?
Czy istotny jest numer kałacha z którego dokonano zbrodni ?
Może trzeba podkreślić markę narzędzie zbrodni – SCANIA.
Czy ktoś wie na jakich numerach rejestracyjnych była ciężarówka z zamachu w Nicei?
Ja nie wiem, bo to jest zupełnie nieistotne!
Niemieckie media i powoli ulica podkreślają , że to właśnie - była "polska ciężarówka" .
Po co to komu potrzebne ?
Co robił załadowany stalą wielki TIR w centrum Berlina ?
Co z monitoringiem z miejsca gdzie ciężarówka oczekiwała na rozładunek - przecież to jest centrum Berlina!
Dlaczego ciężarówka nie stoi na placu rozładunkowym tylko na ulicy ?
Jeśli ktoś ma wyobrażenie o ruchu pojazdów w centrum Berlina to zrozumie, że to wręcz nie jest możliwe.
Kary za parkowanie, brak miejsc itd.
Na miejscu zdarzenia było kilkaset osób - świadków, którzy musieli widzieć kto kierował i wysiadł z pojazdu po zdarzeniu.
Co o tym myśleć ?
Facet wjechał w tłum, wysiadł i oddalił się z miejsca zbrodni ?
Ot tak ?
To co serwują na tych jarmarkach - te grzańce i inne sikacze to dobre dla dzieci – jeśli chodzi o zawartość alkoholu.
Ktoś musiał być trzeźwy.
Przednie szyby ciężarówki są uszkodzone po pociskach ( widać wyraźnie ) – kto, kiedy i dlaczego strzelał ?
Przecież nie terrorysta do kierowcy ani Polizei do terrorysty ?
A może jednak.
Niemieckie media informowały wczoraj i dalej to robią , że
Świadek naoczny, który widział jak zamachowiec wyskakuje z ciężarówki i ucieka pobiegł ( jeden, jedyny z tysiąca ) za nim.
Zadzwonił na policję.
Biegł tak dwa kilometry, cały czas będąc w kontakcie telefonicznym z policją.
Widać, ze niemiecka policja nie miała już innego wyjścia i chcąc nie chcąc ujęła w końcu łobuza.
Potem, po przesłuchaniu, go wypuszczono.
Dlaczego ?
Bo gorąco zaprzeczał, że brał udział w zamachu.
Ok – to mógł być fałszywy trop.
Ale
Po co zamachowiec miałby bić i dźgać kierowcę - Polaka skoro go zastrzelił?
Podobno Polak – tak podaję niemieckie media - , 36 lat - był zastrzelony, zmasakrowany, pobity i pocięty nożem.
Nic tu się nie trzyma kupy

G
Gość

Pojawiło się kilka głosów podających hipotetyczne warianty spisku, jaki mógł być zaaranżowany przeciwko Polsce przy użyciu naszego tira na Breitscheidplatz w Berlinie.* Brzmią one prawdopodobnie, oczywiście z zastrzeżeniem, że wiemy za mało, by dowody wnioskowania wyłożyć jasno na stół, bo w tak grubych prowokacjach o charakterze międzynarodowym biorą udział dranie najwyższego sortu – naprawdę specjaliści wyhodowani przez diabelski aeropag.
Jedno jest pewne: kierowca, Łukasz Urban z Gubina, to chłop wagi ciężkiej, jego pracodawca podał, że ważył ok. 130 kg – naturalne, że musiał się bronić, aż zginął. Pytanie – kiedy? Jeśli chciano go użyć, jako sprawcę za kierownicą, to musiano go sterroryzować i trzymać żywego do finału, by sprawa miała "wymiar propolski" (o tej przeciągającej się narracji "polskie tablice rejestracyjne", i to dwie!, nawet nie wspomnę, bo faktycznie, jak zauważył Rolnik z Mazur, po ataku w Nicei do dziś tego rodzaju informacji o tamtym pojeździe nie mamy), co wiele osób taki możliwy wektor (antypolski) nacelowania prowokacji słusznie zauważyło. Czyżby zatem nasz kierowca, z pistoletem przyłożonym do głowy, uczył zamachowców-dyletantów uruchomienia silnika i pierwszych "kroków" poruszania się tak ogromnym pojazdem? GPS te fakty zarejestrował, ale jak było naprawdę, nie wiemy. Partacze (piszę w liczbie mnogiej, bo nie sądzę, żeby pojmanie takiego wielkoluda odbywało się w pojedynkę), niezbyt dobrze przygotowani do zamachu, a jednak znikają. Jeśli nasz kierowca zginął na miejscu tragedii, to jak tam się znalazł? Jeden człowiek, jakiś drobny arab, trzymał go na muszce i kazał mu prowadzić tira przez centrum miasta pod bronią i na końcu zastrzelił, sam się skutecznie salwując ucieczką? Kto zastrzelił Polaka w tym wariancie, skoro szyba przednia jest podziurawiona przez kule, a faktyczny terrorysta zbiegł? W tłum? Jak? Niezauważony?
Warto zwracać uwagę na pierwsze, spontaniczne doniesienia, bo potem już jest "cedzak" różnych rzeczników, albo tzw. wrzuty. Otóż na samym początku napomknięto, że było słychać strzały, tylko że policja temu zaprzeczała. A po paru dobach jednak podano, że strzelanina (czy tylko w szoferce?) była.
Dlaczego niemiecka Policja tak długo nie umiała ustalić kim jest trup w kabinie (w kółko podając, że ciężarówka jest polska), skoro przewoźnik ujawnił, że potwierdził dość szybko, iż ememesowe zdjęcie ofiary to jego kierowca-kuzyn? Nawet teraz, jak podaje polska ambasada, niemieccy funkcjonariusze wciąż oficjalnie nie potwierdzają tożsamości tej ofiary, czekając na wyniki DNA. Jakiś informacyjny, jednak chyba specjalnie sterowany, chaos, by wdrukować światu, że Polacy w ten mord terrorystyczny są zamieszani.
Do tego wszystkiego ten ostatni absurd: islamista pozostawia w kabinie swoje dane personalne, o czym dowiadujemy się – no w którą dobę? Ja nie wiem, czy wciąż nie jest prowadzona podgatowka, że to jednak coś z tym polskim śladem nie tak..., że jednak może..., a w końcu, że na pewno!!!
Moim zdaniem (a uczestniczę w transporcie europejskim od ćwierć wieku) śledztwo musi być międzynarodowe, zapewne bardzo utrudnione.
Kto zlecił we Włoszech załadunek stali do miejsca w pobliżu centrum Berlina, czemu miała ona służyć, i kiedy przewoźnik się o tym dowiedział?
Dlaczego rano – przed świętami, gdy wszyscy chcą wracać jak najszybciej do domu i ludzie są sobie przychylni – nie rozładowano transportu, a jakaś biurokratka w firmie odbiorczej dawała nadzieję, że dostawca ma pytać o taką ewentualną możliwość po południu (co przekazał kierowca telefonicznie do Polski). Z praktyki wiem, że szoferzy, gdy im się kończy czas pracy za kierownicą, koczują stadnie w miejscach w miarę strzeżonych, gdzie mogą się bronić. Tutaj człowiek, który miał rano trochę zapasu czasu na jazdę na jakiś bezpieczny parking, został podprowadzony pod limit na tachografie (GPS-ie), a w dodatku w dzielnicy muzułmańskiej. Jest pewne, że czekano, aż tłumy zaczną się zbierać na jarmarku, a załadowany żelazem 40-tonowy taran ruszy dopiero wtedy na lekkie stragany ze stłoczonymi ludźmi! No i jak można z czymś takim wjechać do centrum Berlina? Wiem coś o tym, bo sam różnych obostrzeń w tym zakresie tam doświadczałem. W zwykły dzień, a nie przed zaplanowaną tak wielką imprezą i w dodatku w okresie terrorystycznego zagrożenia.
Kto zatem w y s t a w i ł polską obecną ofiarę-bohatera terrorystom?
Zapewne istnieje jeszcze mnóstwo innych pytań istotnych dla POLSKICH ŚLEDCZYCH – mam nadzieję, że bardziej stanowczych, niż te sprzedajne miernoty od Smoleńska. Tam mieliśmy wyjazd na "odcinek wschód", a tutaj na zachód – z tym że obaj nasi sąsiedzi po jednych pieniądzach...
O korzyściach z prowokacji dla Niemiec i Rosji poprzez wmontowanie "polskiego kierowcy" blogerzy już się wypowiedzieli. Ja dodam tylko uwagę o plusach dla islamistów, polegających na częściowym wybielaniu ich dotychczasowych, wyłącznie arabskich zbrodni: Merkel mogłaby prowadzić dalej swoją spolegliwą dla imigrantów politykę, bo – oto patrzcie – przeszkadzają jej w tym zbożnym celu ci ksenofobiczni Polacy.To by tłumaczyło tak szybkie przyznanie się do zamachu w Berlinie przez Państwo Islamskie podane przez tamtejszą jedną gazetę (źródło czy "źródło"?); przecież nikt nie będzie wyjaśniał – bo i jak? – kiedy i gdzie zwerbowali sobie naszego kamikadze?
Wszystko to bardzo zagmatwane, moja logika wywodu, mam tego świadomość, jest pełna koniunkcyjnych mielizn, choć myślę, że zagadki nadal będą się mnożyć, żeby ktoś, komu na tym zależy, mógł zyskać na czasie. A im więcej znaków zapytania, tajemniczych wątpliwości, tym mocniej "odprysk polski" będzie artykułowany i powielany. Obym się mylił.

G
Gość
Pojawiło się kilka głosów podających hipotetyczne warianty spisku, jaki mógł być zaaranżowany przeciwko Polsce przy użyciu naszego tira na Breitscheidplatz w Berlinie.* Brzmią one prawdopodobnie, oczywiście z zastrzeżeniem, że wiemy za mało, by dowody wnioskowania wyłożyć jasno na stół, bo w tak grubych prowokacjach o charakterze międzynarodowym biorą udział dranie najwyższego sortu – naprawdę specjaliści wyhodowani przez diabelski aeropag.
Jedno jest pewne: kierowca, Łukasz Urban z Gubina, to chłop wagi ciężkiej, jego pracodawca podał, że ważył ok. 130 kg – naturalne, że musiał się bronić, aż zginął. Pytanie – kiedy? Jeśli chciano go użyć, jako sprawcę za kierownicą, to musiano go sterroryzować i trzymać żywego do finału, by sprawa miała "wymiar propolski" (o tej przeciągającej się narracji "polskie tablice rejestracyjne", i to dwie!, nawet nie wspomnę, bo faktycznie, jak zauważył Rolnik z Mazur, po ataku w Nicei do dziś tego rodzaju informacji o tamtym pojeździe nie mamy), co wiele osób taki możliwy wektor (antypolski) nacelowania prowokacji słusznie zauważyło. Czyżby zatem nasz kierowca, z pistoletem przyłożonym do głowy, uczył zamachowców-dyletantów uruchomienia silnika i pierwszych "kroków" poruszania się tak ogromnym pojazdem? GPS te fakty zarejestrował, ale jak było naprawdę, nie wiemy. Partacze (piszę w liczbie mnogiej, bo nie sądzę, żeby pojmanie takiego wielkoluda odbywało się w pojedynkę), niezbyt dobrze przygotowani do zamachu, a jednak znikają. Jeśli nasz kierowca zginął na miejscu tragedii, to jak tam się znalazł? Jeden człowiek, jakiś drobny arab, trzymał go na muszce i kazał mu prowadzić tira przez centrum miasta pod bronią i na końcu zastrzelił, sam się skutecznie salwując ucieczką? Kto zastrzelił Polaka w tym wariancie, skoro szyba przednia jest podziurawiona przez kule, a faktyczny terrorysta zbiegł? W tłum? Jak? Niezauważony?
Warto zwracać uwagę na pierwsze, spontaniczne doniesienia, bo potem już jest "cedzak" różnych rzeczników, albo tzw. wrzuty. Otóż na samym początku napomknięto, że było słychać strzały, tylko że policja temu zaprzeczała. A po paru dobach jednak podano, że strzelanina (czy tylko w szoferce?) była.
Dlaczego niemiecka Policja tak długo nie umiała ustalić kim jest trup w kabinie (w kółko podając, że ciężarówka jest polska), skoro przewoźnik ujawnił, że potwierdził dość szybko, iż ememesowe zdjęcie ofiary to jego kierowca-kuzyn? Nawet teraz, jak podaje polska ambasada, niemieccy funkcjonariusze wciąż oficjalnie nie potwierdzają tożsamości tej ofiary, czekając na wyniki DNA. Jakiś informacyjny, jednak chyba specjalnie sterowany, chaos, by wdrukować światu, że Polacy w ten mord terrorystyczny są zamieszani.
Do tego wszystkiego ten ostatni absurd: islamista pozostawia w kabinie swoje dane personalne, o czym dowiadujemy się – no w którą dobę? Ja nie wiem, czy wciąż nie jest prowadzona podgatowka, że to jednak coś z tym polskim śladem nie tak..., że jednak może..., a w końcu, że na pewno!!!
Moim zdaniem (a uczestniczę w transporcie europejskim od ćwierć wieku) śledztwo musi być międzynarodowe, zapewne bardzo utrudnione.
Kto zlecił we Włoszech załadunek stali do miejsca w pobliżu centrum Berlina, czemu miała ona służyć, i kiedy przewoźnik się o tym dowiedział?
Dlaczego rano – przed świętami, gdy wszyscy chcą wracać jak najszybciej do domu i ludzie są sobie przychylni – nie rozładowano transportu, a jakaś biurokratka w firmie odbiorczej dawała nadzieję, że dostawca ma pytać o taką ewentualną możliwość po południu (co przekazał kierowca telefonicznie do Polski). Z praktyki wiem, że szoferzy, gdy im się kończy czas pracy za kierownicą, koczują stadnie w miejscach w miarę strzeżonych, gdzie mogą się bronić. Tutaj człowiek, który miał rano trochę zapasu czasu na jazdę na jakiś bezpieczny parking, został podprowadzony pod limit na tachografie (GPS-ie), a w dodatku w dzielnicy muzułmańskiej. Jest pewne, że czekano, aż tłumy zaczną się zbierać na jarmarku, a załadowany żelazem 40-tonowy taran ruszy dopiero wtedy na lekkie stragany ze stłoczonymi ludźmi! No i jak można z czymś takim wjechać do centrum Berlina? Wiem coś o tym, bo sam różnych obostrzeń w tym zakresie tam doświadczałem. W zwykły dzień, a nie przed zaplanowaną tak wielką imprezą i w dodatku w okresie terrorystycznego zagrożenia.
Kto zatem w y s t a w i ł polską obecną ofiarę-bohatera terrorystom?
Zapewne istnieje jeszcze mnóstwo innych pytań istotnych dla POLSKICH ŚLEDCZYCH – mam nadzieję, że bardziej stanowczych, niż te sprzedajne miernoty od Smoleńska. Tam mieliśmy wyjazd na "odcinek wschód", a tutaj na zachód – z tym że obaj nasi sąsiedzi po jednych pieniądzach...
O korzyściach z prowokacji dla Niemiec i Rosji poprzez wmontowanie "polskiego kierowcy" blogerzy już się wypowiedzieli. Ja dodam tylko uwagę o plusach dla islamistów, polegających na częściowym wybielaniu ich dotychczasowych, wyłącznie arabskich zbrodni: Merkel mogłaby prowadzić dalej swoją spolegliwą dla imigrantów politykę, bo – oto patrzcie – przeszkadzają jej w tym zbożnym celu ci ksenofobiczni Polacy.To by tłumaczyło tak szybkie przyznanie się do zamachu w Berlinie przez Państwo Islamskie podane przez tamtejszą jedną gazetę (źródło czy "źródło"?); przecież nikt nie będzie wyjaśniał – bo i jak? – kiedy i gdzie zwerbowali sobie naszego kamikadze?
Wszystko to bardzo zagmatwane, moja logika wywodu, mam tego świadomość, jest pełna koniunkcyjnych mielizn, choć myślę, że zagadki nadal będą się mnożyć, żeby ktoś, komu na tym zależy, mógł zyskać na czasie. A im więcej znaków zapytania, tajemniczych wątpliwości, tym mocniej "odprysk polski" będzie artykułowany i powielany. Obym się mylił.
G
Gość

Dla szwabow najwazniejsze byly tablice rejestracyjne ze sa Polskie. (w Nicei to nie bylo najwazniejsze, nikt o tym nie wspominal).

 

To szwaby zastrzelily Polaka.

 

Zaden terrorysta majac pistolet ryzykowalby dzganie nozem swoja ofiare.

 

Tego goscia sniadego co gonil swiadek przez ok. 2 km polizaje wypuszczaja bo - on tak powiedzial ze to nie ja.

 

Dlaczego firma spedycyjna nie rozladowala towaru.

 

Dlaczego TIR poruszal sie ulicami Berlina I nikt nie reagowal. Sprobuj tam wjechac osobowka.

 

Kto strzelal. Czy to miala byc prowokacja sluzb ze Polacy sa BE a ciapaki CACY - tylko szwabom nie wypalilo.

 

Anisi Amira to taka zmyslona Biala Wdowa.

 

Szwabom nie wyszla prowokacja tak samo jak ta w Gliwicach.

 

G
Gość

chlopcze czego sie nawachales? zenada sluchac twoich wywodow, KODerastom mozesz to pieprzyc

w
w końcu co i jak
bo piszecie że sprawca nie żyje a dalej że szukają innego sprawcy......
w
w końcu co i jak
bo piszecie że sprawca nie żyje a dalej że szukają innego sprawcy......
R
Roman

Cale to zdarzenie smierdzi na kilometr. Jak wiekszosc akcji w historii, gdzie ustawiano Polakow w roli "sprawcow" lub ofiar.

- jaka role przewidziano dla Polaka? gdyby mial zginac od razu, zostalby poza samochodem.

- rodzina nie moze obejrzec ciala - od czego dokladnie zginal I kiedy?

- strzal byl przed, czy po wyskoczeniu Araba z samochodu, z jakiej broni?

- co robil poszukiwany Arab o 3 w nocy (brak swiadkow) w Milanie?

- z jakiej broni zostal posrzelony carabinieri, ktory rzekomo chcial wylegitymowac Araba?

- dlaczego wszystkie media zaraz po zdarzeniu trabily "polski kierowca" a potem nagle wszystkie zmienily przekaz

k
kibol
tj bardzo chora religia i te ich koran! psychole! nacpani ! niech zaczna , to sami pierdolna w kalendarz szybciej jak sie tego spodziewaja! nie zadzierj z polakiem! my od pokolen to dzielny narod!waleczny!oko za oko , zab za zab! za tych niewinnych, slabych, za te dzieci niewinne! zabijaja pojebcy i wyznawcy szatana! cpuny!tj szok! nieroby, smierdziele! ale sie ich boje!
k
kibol
tj bardzo chora religia i te ich koran! psychole! nacpani ! niech zaczna , to sami pierdolna w kalendarz szybciej jak sie tego spodziewaja! nie zadzierj z polakiem! my od pokolen to dzielny narod!waleczny!oko za oko , zab za zab! za tych niewinnych, slabych, za te dzieci niewinne! zabijaja pojebcy i wyznawcy szatana! cpuny!tj szok! nieroby, smierdziele! ale sie ich boje!
o
obywatelRP
Mamy najnowsze nagranie momentu ataku? czy jutro będziecie mieli jeszcze nowsze
G
Gość
Zamiast co roku kupować żywą choinkę, proponują, by takie drzewko ZAADOPTOWAĆ.

Skoro można adoptować nie tylko dziecko, ale także psa, kota czy nawet pszczoły, dlaczego nie można zaadoptować świątecznego drzewka? Przygarnąć je na kilka dni pod swój dach, bo przecież święta bez choinki to nie święta. „Zaproś choinkę do domu. Ubierz ją, otocz ją właściwą opieką i ciesz się pięknymi świętami. Niech będą nastrojowe i pełne rodzinnej atmosfery” - tak reklamuje się jedna z firm wypożyczających świąteczne drzewka. Pamiętaj, że ratujesz w ten sposób środowisko naturalne, jesteś eko, masz pewność, że drzewko pochodzi z ekologicznych upraw, a nie jest bezmyślnie wycinane w lesie. Jak bowiem obliczyli ekolodzy, co roku na Boże Narodzenie wycinanych jest ponad 5 milionów drzewek, w tym wiele nielegalnie. Zamiast więc stać w naszych domach, choinki mogłyby „żyć, produkować tlen i cieszyć oko miłośników przyrody”.

Także same plusy. Za oceanem powstały już firmy, które zachęcają do adoptowania świątecznych drzewek. Żeby na tym jeszcze zarobić, proponują cały rytuał. Drzewko do domu dostarczają rozśpiewane elfy, przez parę dni przystraja wnętrza domu, a potem pracownicy firmy znów je zabierają i pielęgnują je przez kolejny rok, do następnych świąt. Sprytne.

Także w Polsce niekoniecznie trzeba kupować choinkę, która zakończy swój żywot na cmentarzysku choinkowym w przydomowym śmietniku. Można ją na czas świąt wypożyczyć. Choinka wówczas zostanie dostarczona do naszego domu w doniczce, dzięki czemu będzie piękna, zielona i pachnąca przez całe święta. A jak uznamy, że czas choinki w domu się skończył, choinka wróci do firmy, która będzie się drzewkiem zajmować. Możemy także choinkę odkupić, by po świętach móc zasadzić ją na działce, po to, by znów za rok ją wykopać i na parę dni postawić w domu.

Pomysł naprawdę nie jest zły. Odpada cała bieganina związana z wybieraniem drzewka, koszty składowania i utylizacji pozostałości po świątecznej choince. Że nie wspomnę o tysiącu obsypanych igiełek, które do Wielkanocy wychodzą z różnych zakamarków. Tylko czy trzeba od razu dorabiać do tego całą ekoideologię?
Dodaj ogłoszenie