Tie break w meczu Stali Nysa? No to będzie porażka Stali Nysa...

Łukasz Baliński
Łukasz Baliński
Nysanie nie potrafią przełamać "klątwy" piątego seta.
Nysanie nie potrafią przełamać "klątwy" piątego seta. brak
Dziewiąty tie break rozegrali w tym sezonie siatkarze Stali Nysa. I dziewiąty przegrali. Tym razem u siebie z Wartą Zawiercie.

Porażka boli tym bardziej, że wydawało się, iż podopieczni Krzysztofa Stelmacha wychodzą w tym starciu na prostą. Po tym bowiem jak dali sobie wydrzeć zwycięstwo w pierwszej odsłonie i jak dość łatwo przegrali w drugiej, wygrali dwa kolejne sety i wydawało się, że pójdą za ciosem. Niestety piąta partia należała ponownie do gości.

Po kolei jednak. W spotkanie lepiej weszli rywala, którzy od początku akcentowali swoją przewagę i w pewnym momencie było już 11:7 dla nich. Nysanie jednak nie odpuszczali i stopniowo nie tylko zniwelowali straty, ale i wyszli na prowadzenie (21:19). Niestety, nie poszli za ciosem i do końca przechylili na swoją korzyść już tylko dwie piłki.

W drugim secie miejscowi dobrze prezentowali się tylko wtedy gdy już było praktycznie po wszystkim. Rywale bowiem zaczęli od prowadzenia 8:1, a potem praktycznie przez cały czas kontrolowali wydarzenia. Zatrzymali się nieco przy stanie 21:13, dzięki czemu nysanie uniknęli pogromu w czym tez spora zasługa zagrywki Patryka Szczurka.

Trzecia część była chyba najbardziej wyrównana ze wszystkich. Przez większą jej część wynik oscylował wokół remisu, choć nysanie parę razy próbowali odskoczyć na dwa „oczka”. Na korzyść miejscowych szczególnie szarpał Michał Filip i to właśnie on zakończył tę rozgrywkę udanym atakiem.

Kolejna odsłona to do pewnego momentu powtórka z rozrywki z poprzedniej. Tak mniej więcej do jej połowy. Wtedy to po kontrataku Bartosza Bućko było 15:12 zrobiło się dla Stali. Potem znowu na serwisie pokazał się Szczurek, a także i wspomniany przed chwilą przyjmujący. Dzięki temu gospodarze odskoczyli na sześć punktów, a potem już trzymali rękę na pulsie, a „kropkę nad i’ postawił Bartłomiej Lemański.

Tie break lepiej zaczęli zawiercianie, ale potem mieli już walkę „oko za oko”. Aż zagrywkę zepsuł Bućko co pozwoliło rywalom odskoczyć na 13:11. Później dwa bloki przy atakach nysan zakończyły mecz...

Stal Nysa - Warta Zawiercie 2:3 (23:25, 19:25, 25:23, 25:21, 11:15)
Stal:
Komenda, Bućko, Zajder, Ben Tara, Naliwajko, Lemański, Rusiak (libero) i Dembiec (libero) oraz Szczurek, Filip i Długosz.
Warta: Cavanna, Halaba, Niemiec, Malinowski, Orczyk, Kania, Andrzejewski (libero) oraz Gjorgiev, Muagututia i Flavio.

Najlepszy polski sędzia nie jedzie na Euro

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie