Toskania Opolska jest nieopodal Nysy. Tak się rodzi winiarskie południe Polski

Krzysztof Strauchmann
Krzysztof Strauchmann
Współtwórcy winnic w Charbielinie. Od lewej Stanisław Grocholski, Tomasz Kwinta, Jarosław Grocholski Krzysztof Strauchmann
Czy przyjmie się u nas kultura południa, słońca, winorośli i wina? W Charbielinie koło Głuchołaz uwierzyli, że przyszłość należy do winiarstwa.

Umawialiśmy się przez miesiąc, ale warto było czekać na słoneczny, kwietniowy dzień. Słońce prawie w zenicie, znad Kopy Biskupiej świeci prosto w obiektyw aparatu, aż trudno zrobić zdjęcie. Powietrze przejrzyste, panorama ze wzgórza roztacza się na dziesiątki kilometrów w dal. Między szpalerami już posadzonych winorośli ciągnie się widok na góry, od Kopy aż po Borówkową w czeskich Rychlebach. Na szczytach jeszcze leżą białe skrawki śniegu, tymczasem na wzgórzu nad wioską, po starannie wybronowanej ziemi krząta się grupa ludzi. Kursuje niepozorny ciągnik ze skomplikowaną aparaturą GPS na pace. Dwóch mężczyzn przy podajniku pilnuje sprawnego sadzenia krzewów. W Charbielinie koło Głuchołaz rodzi się winnica, zalążek polskiej Toskanii.

- Wspaniałe widoki – Tomasz Kwinta, współwłaściciel Winnic Charbielin pół pyta, pół stwierdza rzecz oczywistą. – Mamy piękne pola i miejsce pełne klimatu. Wszystko, co jest potrzebne do tego, aby za kilka lat degustować tu wspaniałe wino.

W XIX-wiecznych budynkach folwarcznych w centrum Charbielina słychać odgłosy prac remontowych. Robotnicy odbijają tynk w pomieszczeniach, czyszczą ściany. Za rok w kamiennych budynkach nadbudowanych malowniczo pruskim murem staną kadzie do produkcji i ruszy wytwórnia wina. Za dwa lata pierwsze wino z Charbielina spłynie do butelek.

Projekt Charbielin

- To jeden z najciekawszych i najfajniejszych projektów, jakie przyszło nam realizować – komentuje Krzysztof Górka z firmy Viti Cultura, która kompleksowo doradza i pomaga w przygotowaniu winnicy. – Tu powstaje winnica na bardzo dużą skalę. 27 hektarów powierzchni, na które potrzeba ok. 100 tys. krzewów winorośli. W Polsce jest jedna większa winnica Turnau w Baniewicach, w województwie zachodniopomorskim. Jej areał jest sumarycznie większy, ale powstawał przez lata nasadzeń. Winnica Charbielin powstaje w ciągu dwóch lat.

W ponad stuletnim starannie odnowionym pałacyku w Charbielinie kiedyś znajdowała się siedziba folwarku sołtysiego. Po wojnie pola i budynki przejęło Państwowe Gospodarstwo Rolne. W 1993 roku gospodarstwo liczące około 1300 hektarów, będące wówczas w Zasobie Agencji Własności Rolnej Skarbu Państwa w Opolu, wydzierżawili bracia Stanisław i Jarosław Grocholscy wraz z większością ówczesnej załogi. Założyli Przedsiębiorstwo Produkcji Handlu i Usług Arenda, które od 28 lat z powodzeniem produkuje pszenicę, rzepak, kukurydzę i jako autoryzowany dystrybutor firmy KWS prowadzi sprzedaż nasion kukurydzy i rzepaku. W Arendzie też zawsze chętnie korzystali z nowoczesnej technologii. Przez lata prowadzili badania dotyczące zasobności gleb.

Dwadzieścia lat temu pierwsi na Opolszczyźnie wprowadzili precyzyjne dawkowanie nawozów, z wykorzystaniem lokalizacji GPS. Współpracowali z wrocławskim Uniwersytetem Przyrodniczym. Niedawno wraz z rodziną i najbliższymi współpracownikami powołali spółdzielnię i postawili na kolejną innowację: Winiarstwo.

- Wpadliśmy na to trochę przez przypadek – opowiada Stanisław Grocholski, wiceprezes Winnic Charbielin. - Mój brat Jarosław dostał od swoich córek w prezencie bon weekendowy na wyjazd do winnic Jaworek w Miękini na Dolnym Śląsku. Pojechał, pooglądał to, wrócił i mówi do mnie: Może byśmy spróbowali?

Nadchodzą zmiany

Przygotowania trwały ponad rok, spokojne, metodyczne, oparte o wiedzę, jak w każdej profesjonalnej firmie. Zwiedzili wszystkie większe polskie winnice, byli za granicą. Dwie osoby skończyły studia podyplomowe na Uniwersytecie Jagiellońskim z enologii, czyli nauki o winach i winiarstwie. Dwoje kolejnych ukończyło naukę na Podkarpackiej Akademii Wina, jeden na Technologii Przetwórstwa Wina na Uniwersytecie Przyrodniczym we Wrocławiu. Przez chwilę myśleli o eksperymentalnym poletku 2,5 hektara, ale szybko zdecydowali się przeznaczyć na winnicę dwa duże areały o łącznej powierzchni 27 hektarów. Jeden stok jest nachylony prosto na południe, drugi ze skłonem południowo- zachodnim i równie malowniczym widokiem na góry. Ten pierwszy częściowo został obsadzony winoroślą już w ubiegłym roku. Reszta prac nasadzeniowych skończy się w ciągu kilku najbliższych dni. W Charbielinie zresztą nie wykluczają dalszego powiększenia upraw winorośli.

- Nadchodzą zmiany klimatyczne. W tradycyjnych regionach uprawy wina robi się za gorąco, a u nas robi się cieplej – opowiada Stanisław Grocholski. - Mamy doświadczenie w rolnictwie, uprawa winorośli to też dział rolnictwa. Oczywiście w przyrodzie nie wszystko się da przewidzieć, ale z naszych kalkulacji wynika, że to może być dobry rejon uprawy winorośli, a korzystamy z wiedzy i doświadczenia najlepszych polskich fachowców, którzy wskazali nam optymalne miejsca pod uprawę winorośli. Zaryzykowaliśmy, a teraz zaangażowaliśmy w to też całe serce i duszę.

- Zapotrzebowanie na winnice w Polsce stale rośnie – komentuje Krzysztof Górka z firmy Viti Cultura. – To wynika z istotnych zmian klimatycznych i zmian strukturalnych w polskim rolnictwie. Rolnicy poszukują roślin bardziej dopasowanych do obecnych warunków klimatycznych. Nasi klienci to przekrój wszystkich przypadków. Od ludzi z pasją, po ludzi realizujących precyzyjnie plan biznesowy, przez rolników, dla których jest to element dywersyfikacji swojego gospodarstwa rolnego. Jeśli ktoś ma 500 hektarów gruntów rolnych, to winorośl może spokojnie zajmować 10 czy 15 procent powierzchni.

Winiarstwo polskie

W 2019 roku do ewidencji prowadzonej przez Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa zgłoszonych było 294 polskich producentów wina, uprawiających winorośl na łącznej powierzchni 475 hektarów. Wyprodukowali łącznie ponad 14 tysięcy hektolitrów wina. Rok później było już 329 producentów i 550 hektarów winnic. Najwięcej winnic w 2019 roku było w Małopolsce – 54 i w sumie 88 hektarów upraw. W Lubuskim jest 36 winnic, ale mają łącznie większy areał – prawie 93 hektary.
W opinii specjalistów w Polsce do uprawy wina nadają się tereny najcieplejsze, z najdłuższym okresem wegetacji. To cała zachodnia Polska i cały pas południa w tym Opolskie, Śląskie i Podkarpackie. Jeśli chodzi o gleby odpadają tylko skrajne przypadki gleb bardzo ubogich i bardzo ciężkich. Na pozostałe rodzaje gleb fachowcy znajdą rozwiązanie. Zaproponują podkłady z dzikich gatunków winorośli; można je dobrać do prawie każdego rodzaju gruntu.

- Sadzonki winorośli pochodzą z Niemiec, od naszego stałego i sprawdzonego partnera – opowiada Krzysztof Górka. - Odmiany i podkładki dobieramy w ciągu tygodni rozmów z właścicielem winnicy. Musimy wziąć pod uwagę także planowany profil winnicy, rodzaj produkcji.

Firma Viti Cultura jako jedyna w Polsce wspiera kompleksowo zakładanie winnic, od projektowania i doboru terenu po realizację, czyli sadzenie krzewów. Większość jej pracowników to mieszkańcy Opolszczyzny, którzy często 30-letnie doświadczenie z uprawą winorośli zdobywali w Niemczech. Regionalną bazę sadzonek i sprzętu firma założyła w Gogolinie, żeby mieć bliżej do klientów.

- Winorośl owocuje szczątkowo już w roku pierwszym i trochę więcej w roku drugim – mówi Krzysztof Górka. – Sadzimy w kwietniu i maju, tak więc po ok. 18 miesiącach można zrobić pierwsze wina i się nim pocieszyć. Mamy plantatorów, którym udało się w drugim roku zrobić całkiem pokaźne ilości wina. Ale zgodnie z podręcznikami do rozpoczęcia produkcji wina trzeba poczekać na trzeci rok.

- Mam nadzieję, że w ciągu 2 lat wprowadzimy pierwsze nasze produkty do sprzedaży – mówi Tomasz Kwinta z Winnic Charbielin. - Spektrum win będzie szerokie, ale będziemy się specjalizować w winach białych i musujących. Polska i nasze warunki predysponują nas do win białych. Chcemy nauczyć Polaków pić bardzo dobre wina musujące z naszego regionu. Chcemy być rozpoznawalni społecznie i lokalnie. Będziemy wspierać naszą małą ojczyznę, jaką jest Opolszczyzna, a szczególnie region głuchołaski.

Za rok w zabudowaniach dawnego folwarku gotowa będzie cała linia do produkcji wina. Kiedy już wszystko będzie działać, winnice Charbielin chcą się otworzyć na turystykę winiarską, czyli ekoturystykę. Będą pokazywać i uczyć, promować kulturę południa, tradycje związane z produkcją wina. Na tych ziemiach to coś nowego, choć przydomowe winorośle były tu sadzone jeszcze w czasach niemieckich.

Przyszłość należy do wizjonerów

Na Opolszczyźnie w 2019 roku oficjalnie zarejestrowanych było 8 winnic. Największą jest Poraj w Paczkowie (5 hektarów). Kilka liczy około hektara powierzchni upraw (rodzina winnica Ćwieląg – Olszewski w Balcarzowicach koło Strzelcach Opolskich, winnica w Zakrzowie, winnica Parypa w Byczynie, Godyla w Pawłowicach koło Gorzowa Śląskiego). 80 arów winnicy ma Paweł Kukiz w Łosiowie pod Brzegiem. Jest też kilka małych, kilkunastoarowych upraw przydomowych.

- Nie zależy nam, aby być największym producentem w Polsce, ale nie wykluczamy, że tak się stanie – mówi Tomasz Kwinta. - Zależy nam przede wszystkim na jakości produktu. Wszystkie nasze uprawy są ekologiczne, zawsze zwracaliśmy na to olbrzymią uwagę. Zakupiliśmy najnowocześniejsze urządzenia technologiczne na rynku, ale zachowujemy też lokalny styl, miejscową architekturę. Widzimy w winie ogromny potencjał.

- W zakresie win białych i musujących robimy w Polsce bardzo fajne produkty – zachwala Krzysztof Górka. - Z punktu widzenia klienta nie są tanie, ale nie mamy jeszcze infrastruktury startowej. Na Węgrzech czy we Francji syn dziedziczy po ojcu winnicę i kontynuuje produkcję. My zaczynamy od zera, wydatki są więc bardzo duże. Od 20 lat pracuję w winiarstwie i moim marzeniem jest, aby polskie wina były produktem rozpoznawalnym na świecie. Polskie wino zaczyna się pojawiać w restauracjach w Londynie, Szwecji czy nawet Korei. Marzy mi się, że nasze wina zostaną zauważona na świecie i to się zaczyna dziać.

Wizja jest piękna. A przyszłość należy do wizjonerów.

Kryzys wieku średniego. Skąd się bierze i czy dotyka wszystkich?

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

S
STE

Świetny artykuł, tylko od razu rodzi się pytanie - dlaczego nauki o winach mamy pobierać na Podkarpaciu czy Wrocławiu a nie naszej prószkowskiej pomologii? Wykarczować te przerośnięte sady i stworzyć instytut zajmujący się winnicami - w regionie, który ma przyszłość odnośnie wina :-)

K
Kto

Po co to się chwalić, przyjdzie wolactwo będzie gadać ze im też się należy wino, że Tyz chcą winogron, nie wiecie jaki woskie świnie są,

J
JaM

Polacy od lat pracują przy "obsłudze" winnic w innych krajach. Najwyższy czas, żeby swoją wiedzę praktyczną przenieśli szerzej na grunt ojczysty

Dodaj ogłoszenie