- W partii kurczaków przywiezionych ze Słowacji do Polski, znaleziono salmonellę. Poinformowaliśmy partnerów: coś się u was dzieje. Ręka świerzbi, ale nie robimy z tego wielkiego wydarzenia medialnego - stwierdził podczas dzisiejszej (13.03) konferencji Jan Krzysztof Ardanowski. Co miał do powiedzenia w kwestii kontroli w polskich zakładach?

Transport krów w wysokiej ciaży, nieuzasadnione przetrzymywanie bydła w magazynie, niewłaściwa higena produkcji, błędy w dokumentacji - to przykładowe nieprawidłowości ujawnione podczas kontroli w naszych rzeźniach.

Po mięsnej aferze z lutego (przypominamy: Cierpienia krowy w kiełbasie nie widać. Jest gigantyczna afera), Komisja Europejska wzięła pod lupę polski system kontroli produkcji mięsa. O audycie była mowa podczas dzisiejszej konferencji prasowej.

Wziął w niej udział, między innymi, Główny Lekarz Weterynarii.

Paweł Niemczuk podał, że do kontroli zostały wytypowane 162 rzeźnie bydła szczególnego ryzyka (małe zdolności ubojowe) oraz 37 rzeźni wytypowanych w zakresie identyfikacji rejestracji zwierząt: - W sumie skontrolowano 102 rzeźnie, w 47 stwierdzono nieprawidłowości, które nie skutkowały zamknięciem zakładów

Ponadto, po telewizyjnym reportażu pokazującym nielegalny ubój krów, skontrolowano 336 podmiotów - dwa zakłady zostały zamknięte.

- Wyniki kontroli nie wskazują, by gdziekolwiek istniało zagrożenie zdrowia i życia konsumentów, aby nasze mięso było niebezpieczne. Jeżeli obracamy setkami milionów ton mięsa w skali świata, różne przypadki - zamierzone bądź nie - mogą się przytrafić. Chodzi o to, by je wyeliminować, a nie wywoływać wojnę handlową. Zostaliśmy ostro potraktowani przez przyjaciół z Czech i Słowacji - skwitował Jan Krzysztof Ardanowski, szef resortu rolnictwa.

Nawiązując do afery mięsnej z lutego, minister wskazał, że w przypadku Polski mowa była o legalnie działającej ubojni, zaś w Czechach działają zakłady poza jakimkolwiek systemem.

Konferencja dotycząca rynku mięsa, 13 marzec:

Sprawdź również: Ceny skupu wołowiny wracają do normy

Dodajmy, że wczoraj - w ramach Porozumienia Rolniczego - spotkał się roboczy zespoł ds. stabilizacji i wsparcia rynku mięsa wołowego.

Minister wskazał na potrzebę tworzenia grup producenckich. - Trzeba też patrzeć na zapotrzebowanie rynkowe i możliwości eksportowe. Obecnie jesteśmy na etapie nadwyżek żywności. Rynki, które mają pieniądze są już nasycone. Dlatego twardo postawiłem warunek o utrzymaniu w Polsce uboju rytualnego, gdyż kraje muzułmańskie, czyli 1 mld 100 mln mieszkańców, to obecnie jedyny realny rynek, którego konsumenci mają pieniądze i chcą kupować wołowinę, drób czy baraninę - mówił.

W przyszłym tygodniu do rozmowy z Polakami zasiądą przedstawiciele Czech i Komisji Europejskiej.

Przypomnijmy: Salmonella w wołowinie z Polski. Czesi sprawdzą nasze mięso

Źródła: MRiRW, Facebook

Szef MSZ - Polskie mięso słynie w UE ze swojej jakości i to się nie zmieniło: