Twoja żona chce cię zabić

Ewa Kosowska-Korniak
Ja wiedziałem, że za dwa dni tato nie będzie żył, bo słyszałem, jak mama rozmawiała przez telefon. Ale bałem się powiedzieć... Bałem się, że jak o tym powiem, to mama mnie znowu zbije - powiedział babci tuż po pogrzebie swojego ojca 9-letni Dawid.

Twoja żona chce cię zabić, chciała kupić pistolet - powiedzieli Radkowi podczas jego przedostatniej przepustki koledzy. Powtórzyła mu to także jego siostra.
- Potem Radek przyszedł do mnie wieczorem z pretensjami, jak mogłam tak oczerniać jego żonę - opowiada Honorata, siostra Radka P. - Żeby jej zrekompensować bezpodstawne podejrzenia i uzyskać przebaczenie, kupił jej zegarek i nowe ciuchy. Ten zegarek miała na ręce w chwili popełniania zbrodni.
Wątpliwości Radka nie zostały jednak tak do końca rozwiane, gdyż kilka dni później zapytał kapelana więziennego, czy to możliwe, aby jego żona chciała go zabić.
Przecież ona cię kocha
- Oczywiście, że niemożliwe. Przecież ona cię kocha, chodzicie razem na nauki przedmałżeńskie, w sylwestra udzielę wam ślubu kościelnego. Nie słuchaj plotek - poradził Radkowi kapelan. Po pogrzebie powtórzył te słowa jego rodzinie.
Radek był znanym brzeskim gangsterem, trudnił się między innymi handlem narkotykami. Miał na koncie wyrok 2 lat za nieumyślne spowodowanie śmierci i półtora roku za podżeganie do bójki, który kończył odsiadywać w zakładzie karnym o zmniejszonym rygorze. W lutym miał wyjść na wolność. Zginął 6 grudnia, na ostatniej w swoim życiu przepustce. Prosił o parę godzin wolnego, żeby dać dzieciom prezenty z okazji Świętego Mikołaja.
Był gangsterem - nie ukrywa jego siostra. - Wybrał sobie takie zajęcie, jego sprawa. Ale nawet policjanci powiedzieli nam, że z Radkiem nigdy nie mieli tylu problemów, co z jego żoną. On bardzo ją kochał, robił wszystko pod jej dyktando i wierzył we wszystko, co mu mówiła. A ona go zabiła i jeszcze po śmierci go oczernia, żeby nie dostać surowej kary.
Czystość mojego
serduszka
"Moje serduszko! Wiem, że teraz jesteś inną kobietą, ale wierzę, że jesteś kobietą, która mnie nie oszuka. Piszę, bo kocham najpiękniejszą kobietę na ziemi i wierzę, że ona kocha mnie".
"Bardzo bym chciał, by wiara w czystość mojego serduszka trwała bez końca. Chcę być tego pewien. Jeśli wiesz, że temu nie podołasz, zostaw mnie".
To fragmenty dwóch listów 28-letniego Radka, pisanych do żony z więzienia. Jeden z nich został wykaligrafowany w ażurowej ramce, pieczołowicie wyciętej na arkuszu papieru listowego przez zakochanego małżonka.
- "Czystość mojego serduszka" - parska śmiechem siostra zastrzelonego. - Ona przyprawiała mu rogi na każdym kroku, urzędowała z jego kolegami, których nachalnie podrywała. Miała zaburzenia seksualne, to pewne. Czasem, by wzbudzić w Radku wściekłość, sama się przyznawała, że spała z tym a tym. Żeby Radek go pobił. Z tego co wiem, ona miała tylko w ostatnim roku co najmniej dwie aborcje.
Jola i Radek brali ślub cywilny, gdy ona miała 16, a on 19 lat. Pobierali się, bo wpadli. Wkrótce na świat przyszedł ich pierwszy syn, 9-letni dziś Dawid, potem 4-letni Bartosz. Stosunki między małżonkami uległy pogorszeniu, gdy Radosław trafił po raz pierwszy do więzienia. Chciała rozwodu, kilka razy uciekała z dziećmi od męża, ale zawsze wracała. Sama lub przyprowadzana przez małżonka. Natomiast odkąd w 1999 roku mąż zmusił Jolantę do wyjazdu na Białoruś w celu usunięcia ciąży, zaczęła żywić do niego głęboki uraz. Tak ustaliła prokuratura, głównie na podstawie wyjaśnień Jolanty.
- Owszem, wracała do męża, bo jej się pieniądze kończyły. Była tak bezczelna, że wysyłała nawet do Radka po pieniądze faceta, z którym wyjechała. Tak się składa, że był to Radka kolega - twierdzi Honorata.
W ciąży z kolegą
Aborcja na Białorusi również nie jest dla rodziny zmarłego zaskoczeniem.
- Najpierw Jolka była w ciąży z kolegą Radka. Przyszła do Radka po pieniądze, a on powiedział, że jej nie da, bo to nie jego dziecko. Mogło być tak, że kazał jej usunąć ciążę, ale to tylko z tego względu, że ona miała innych facetów.
Nikt nigdy nie słyszał, by Jola prosiła męża o rozwód.
- Jakby chciała rozwodu, to na pewno by go dostała. Ale oni zamierzali brać za trzy tygodnie ślub kościelny. Przecież jeździła do Opola na nauki przedmałżeńskie, planowali ślub, kapelan miał już zgromadzone wszystkie dokumenty - nie potrafi powstrzymać łez mama zmarłego.
Jej ból jest tym większy, że ona, jako jedyna w rodzinie, w pełni akceptowała Jolantę, traktowała ją jak swoją córkę.
- Radek był jej jedynym synem, oczkiem w głowie. Dlatego wszystkie uczucia, jakie żywiła względem syna, przelała na synową. Długo nie mogła uwierzyć, że to ona stała za morderstwem - twierdzi siostra, nie ukrywając, że ona i reszta rodziny nigdy nie cierpiała bratowej.
- Nie mogłam uwierzyć - kręci głową zapłakana kobieta. - Szkoda, że tak późno przejrzałam na oczy.
Spektakl po zabójstwie
Szóstego grudnia Honorata była wezwana na policję na przesłuchanie w charakterze świadka w sprawie wyłudzeń ze sklepów AGD i RTV, których dokonała jej bratowa. Jeden z policjantów śledczych powiedział jej wtedy, że Jolanta próbowała zdobyć broń, więc powinni uważać.
- Postanowiłam zadzwonić do brata do więzienia i jeszcze raz go ostrzec, to było o 19.30. Spóźniłam się. Chociaż zawsze z więzienia momentalnie do mnie oddzwaniali, tym razem czekałam na telefon 10 minut. Pan powiedział, że pod Opolem była strzelanina i brat nie żyje. Jak dowiedziałam się, że strzelaninę przeżyła Jolka, wiedziałam, że to jej sprawka - twierdzi siostra.
Dla policji nie było to od początku tak oczywiste, gdyż Jolanta odegrała przed nimi świetny spektakl. Rozhisteryzowana, w poplamionym krwią swetrze opowiadała, jak cudem uszła z życiem.
Jej wersja: O godzinie 15.20 podjechała pod zakład karny. Kilka minut później do auta wsiadł mąż. Wręczył jej aparat typu polaroid, który kupił synom z okazji Mikołaja. Rozmawiali o tym, jak się go obsługuje, o dzieciach. W pewnym momencie na poboczu zobaczyli jakiegoś mężczyznę. Mąż kazał jej się zatrzymać i zabrać swojego znajomego. Mężczyzna usiadł na tylnym siedzeniu i przedstawił się jej jako "Marek". Radek zapytał go, czy wszystko załatwione. On odpowiedział: "Porozmawiamy później". Na wysokości Karczowa usłyszała potężny huk. Odruchowo spojrzała na męża, jego głowa zaczynała krwawić. Marek kazał jej skręcić w prawo i wtedy samochód utknął na mostku nad rowem melioracyjnym. Marek przeklinał, mocując się z bronią, która się zablokowała. Jola w tym czasie wyskoczyła z auta. On krzyknął: "Kurwo, zapierdalaj", po czym strzelił w jej kierunku, ale chybił.
Przedzierając się przez pola, dobiegła do pobliskiej wsi, zatrzymała przejeżdżający samochód. Powtarzała, że mężowi strzelili w czoło i bryzgała mu krew. Szarpała pasażerów za ubrania i krzyczała: "Spieszmy się, mężowi trzeba pomóc". Po złożeniu zeznań na policji wróciła do domu. Przytuliła synów, położyła się z nimi na materacu i płakała z rozpaczy.
Z cmentarza do aresztu
Nazajutrz policja znalazła samochód z zakrwawionymi zwłokami Radka. Miał na sobie między innymi pomarańczowy bezrękawnik z nałożonym na głowę kapturem, a w kieszeni komórkę z licznymi wiadomościami. "Jolka, odbierz, tu Piotrek".
Dwa dni później w Brzegu odbył się pogrzeb Radosława P. Wprawdzie rodzice zamierzali pochować go w Kościerzycach, swojej rodzinnej miejscowości, ale Jola uparła się, że grób Radka musi być w Brzegu, bliżej niej.
Prosto z cmentarza zapłakana wdowa pojechała do... aresztu. Policja zatrzymała też towarzyszącego jej 21-latka Piotra P., przyjaciela domu. Jak się okazało - jej kochanka.
Wersja ustalona przez prokuraturę: Piotr P. był kolegą Radosława, naprawiał mu samochód. W czasie jego pobytu w więzieniu coraz częściej był widywany z Jolantą, przesiadywał u niej w domu, nocował. Zaczęła go darzyć uczuciem, więc postanowiła pozbyć się niekochanego męża. Zaplanowała zbrodnię, wtajemniczyła w swoje plany Piotrka, zdobyła pistolet.
W dniu zabójstwa postanowiła zaangażować jeszcze jedną osobę, 18-letnią Angelikę P., mającą za sobą liczne pobyty w poprawczaku. Wiedziała, że jest ona dziewczyna bez skrupułów więc nie będzie miała oporów i nie myliła się. Jej rola miała polegać na zabraniu broni i ukryciu jej.
Zabrała do samochodu Piotrka i Angelikę, ruszyli w kierunku Opola. Tuż przed Opolem wysadziła Piotrka i podjechała pod zakład karny. Zabrała męża, w drodze powrotnej zatrzymała się na poboczu i do auta wsiadł Piotrek. Zajął miejsce z tyłu za Radkiem. W czasie jazdy wyjął broń i strzelił swojemu rywalowi w tył głowy. W tym momencie Jola zjechała na polną drogę i samochód utknął na mostku.
Komórka w kieszeni
To pokrzyżowało im plany, zamierzali bowiem zakopać ciało Radka w lesie i spokojnie wrócić do Brzegu. Jola nie mogła patrzeć na broczącą krwią głowę męża, więc zdjęła swój bezrękawnik i założyła go Radkowi, naciągając kaptur na głowę. Przez roztargnienie zapomniała wyjąć z kieszeni swoją komórkę.
Potem każdy na swoją rękę wrócił do Brzegu. Wieczorem Piotrek zaczął wydzwaniać do Joli, a jego wiadomości w skrzynce głosowej pomogły policji trafić na właściwy trop. Angelika, nim policja ustaliła jej rolę w zbrodni, zdążyła uciec za granicę.
Siostra zamordowanego kwestionuje przebieg zdarzeń ustalony przez prokuraturę.
- Znam brata i wiem, że nigdy nie pozwoliłby Piotrkowi wsiąść do auta, w którym sam siedział. Wiedział, przecież że Piotrek sypiał z jego żoną, w ogóle z nim nie rozmawiał - mówi. - Moim zdaniem to Jola zastrzeliła brata, a potem wsadziła zwłoki do auta.
Dzieci Radka wychowuje jego mama, jest dla nich rodziną zastępczą. W tym roku posłała Dawida do I komunii św.
- Mimo krzywdy, jaką Jolanta mi wyrządziła, wysłałam zaproszenia na komunię jej matce, w końcu to babcia chłopców. Ale nie przyjechała - mówi mama Radka.
Najbardziej martwi ją zachowanie Dawida.
- Dziecko bardzo przeżyło to co się stało, było zżyte z ojcem, nagle zostało bez rodziców - wyjaśnia. - Dawid leczył się nawet psychiatrycznie, wreszcie doszedł do jako takiej równowagi a teraz ona znowu zaczęła mu robić wodę z mózgu.
Jola kocha dzieci swe
Jola w areszcie urodziła córkę, której ojcem jest Piotrek (siedzi w Opolu). Przebywa w zakładzie dla matek z dziećmi. Niedawno, po wielu miesiącach milczenia, odezwała się w końcu do swoich dzieci. Tym samym zrobiła im wielką krzywdę - twierdzi babcia.
- One już prawie o niej zapomniały, a teraz czytają, że bardzo je kocha i że już wkrótce znowu będą razem. Wierzą, że tak będzie - dodaje.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.