Ubezpieczyciele walczą o szkoły, bo to prawdziwa żyła złota

Ewa BilickaZaktualizowano 

Wideo

Zobacz galerię (1 zdjęcie)
Podział prowizji, darowizny dla szkoły lub współfinansowanie poważnych inwestycji - po takie zachęty sięgają firmy ubezpieczeniowe.

- Mam dziecko w SP nr 12 - mówi pani Anna z Kędzierzyna-Koźla. - Córka już w czerwcu wraz ze świadectwem przyniosła aż pięciowariantową ofertę ubezpieczenia, na które można było się zdecydować do września.

Firmy ubezpieczeniowe kuszą mniejszymi stawkami niż za polisę indywidualną. Ale co za tym idzie - odszkodowania też są niższe. Przykładowo polisa opiewająca na 10 tys. zł zapewni około 100 zł odszkodowania, jeśli dziecko dozna 1 proc. uszczerbku na zdrowiu (np. złamanie palca). - Przeanalizowałam sytuację: dziecko i tak leczę z ubezpieczenia NFZ. A to, czy dostanę ewentualnie jakieś odszkodowanie za uszczerbek na zdrowiu mojego dziecka, to kwestia dyskusyjna - mówi pani Anna. - Parę lat temu kupiłam takie szkolne ubezpieczenie dla córki, pech chciał, że złamała nogę w kostce. I co? Po kuracji ubezpieczyciel stwierdził, że nie ma żadnego uszczerbku na zdrowiu.

- Takie ubezpieczenia nie są obowiązkowe - podkreśla Teodozja Świderska z opolskiego kuratorium. Poza tym brak takiego ubezpieczenia nie pozbawia szans na odszkodawanie.

- Gmina jako organ prowadzący szkoły ma ubezpieczenie OC od roszczeń osób trzecich dotyczących np. nieszczęśliwych wypadków - wyjaśnia Mateusz Magdziarz z Urzędu Miasta w Opolu.

Joanna Hencel, dyrektor SP nr 15 w Kędzierzynie-Koźlu, przyznaje, że coraz częściej rodzice nie korzystają z oferty przygotowanej dla nich przez ubezpieczycieli. - Rok temu około 25 procent rodziców naszych uczniów nie kupiło ubezpieczenia - mówi.
Choć ubezpieczenie grupowe uczniów jest dobrowolne, nie ma szkoły, w której by go obecnie nie oferowano. Bo szkoła to doskonały klient, w jednej placówce można sprzedać ofertę na kilkanaście tysięcy złotych. Ubezpieczyciele mają więc różne metody na przekonanie do siebie.

- Kiedyś przyszedł do nas broker - mówi dyrektorka jednej z podstawówek w powiecie opolskim. - Jego komunikat wyglądał mniej więcej tak: przygotuję ofertę różnych towarzystw ubezpieczeniowych, zarekomenduję jedno z nich, tak że rada rodziców na pewno ją wybierze. Prowizją się podzielimy, a co pani zrobi z tymi pieniędzmi - czy kupi książki do biblioteki, czy wyda na inny cel - to już pani sprawa. Oczywiście odmówiłam.

Ryszard Więcek, dyrektor I LO w Kędzierzynie-Koźlu, dodaje: - Co roku kontaktuje się z nami kilkunastu różnych ubezpieczycieli, zarówno tych renomowanych, jak i mało znanych. Niektóre oferty są mało poważne, na przykład taki mail: „Szczegóły oferty przedstawię tylko na spotkaniu osobistym...”.

Dyrektor Więcek podkreśla, że wszystkie oferty ubezpieczeniowe ocenia rada rodziców.

- Potem przedstawia swe rekomendacje rodzicom, a ci mogą, ale nie muszą skorzystać z oferty - wyjaśnia. - Przez parę ostatnich lat ubezpieczyciel przekazywał prowizje na konto rady rodziców, z tych pieniędzy współfinansowano wycieczki uczniów.

Mirosław Śnigórski, dyrektor PSP nr 2 w Opolu, mówi, że u niego rada rodziców ma zwykle kilka ofert do wyboru.

- Potem monitorujemy, czy ubezpieczenie się sprawdza - dodaje. - Wiemy na przykład, że w jednym roku ubezpieczyciel wypłacił naszym uczniom w sumie 12 tys. zł. Wybór musi być transparentny, a ewentualne dodatkowe „gifty” mają służyć tylko szkole. Nam na przykład towarzystwo ubezpieczeniowe z tzw. funduszu prewencyjnego, służącego polepszeniu bezpieczeństwa w szkole, pomogło wyremontować schody, boisko i zamontować monitoring.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 23

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

p
pzu

Ludzie nie płaćcie żadnej kasy wyłudzaczom ! 

G
Gość

Mieliśmy żywy przykład "Lwicy Lewicy", towarzyszki Jakubowskiej, która czerpała profity z ubezpieczenia największych zakładów w okolicy. Gangrena ubezpieczeniowa nie rozwija się dlatego, że konieczne jest zaspokajanie tą metodą istotnych potrzeb społecznych, ale nakręcana jest przez grupę społeczną, która czerpie z tego profity. Gdybyśmy zbilansowali koszty obowiązkowych polis ubezpieczeniowych, opłacanych przez touroperatorów i agencje turystyczne z rzeczywiście ponoszonymi kosztami przez ubezpieczycieli, to bardzo szybko dorobilibyśmy się całej floty pasażerskiej.

S
Soultys
W dniu 04.09.2015 o 21:48, Gość napisał:

7A weżmy pod lupę wielkie z-dy takie po kilkaset osób. tam teżsie ubezpiecza gównianie pracownikow a kto bierze prowizje old ubezpieczycieli to jedne z największych tajne/poufneN iech sie jaki redaktor wybierze i spyta

Co prawda pisanie postów pod wpływem alkoholu nie jest zabronione  :) ale weź kurde się postaraj (jak w tekście jest tyle literówek trudno połapać się o co chodzi).

 

Jak to kto bierze?? Kadrowa/ księgowa, lub inna osoba, która to obsługuje w zakładzie - ktoś to w końcu wpisuje do bazy i ogarnia makulaturę. Kwestia tylko w jakiej wysokości jest ta prowizja. Za darmo nikt tego nie będzie chciał robić. Kwestią sporną jest to, że kadrowa robi to w godzinach pracy, a dostaje ekstra wynagrodzenie od ZU co wkurza pracodawcę.

S
Soultys
W dniu 04.09.2015 o 18:50, Gość napisał:

Z Ciebie rzeczywiście musi być kawał kloca.

Moment już idę do piwnicy i kładę się na ziemię, żeby wyrównać poziom dyskusji do Twojego poziomu.... Może się uda.

S
Soultys
W dniu 04.09.2015 o 15:52, Gość napisał:

Wypadki w szkole zdarzają się najczęściej wskutek niedopilnowania dzieci przez nauczycieli, a więc powinniśmy w postępowaniu cywilnym bezpośrednio od nich zarządać odszkodowania, lub od szkoły i ponieważ to są właściwi adresaci ew. ubezpieczeń, a nie uczniowie. To szpital się ubezpiecza, lub lekarz od odpowiedzialnosci cywilnej, a nie pacjent - ryzykant, który trafia do szpitala, jak uczeń do szkoły.Ambergoldem nazbyt często okazują się firmy ubezpieczeniowe, szczególnie w sytuacji, gdy muszą wywiązać się ze swych poważniejszych zobowiązań o czym niejeden zdążył się już przekonać. Bezpośrednie ubezpieczenie ucznia jest kompletnie pozbawione sensu.

Oczywiście, jak dziecko biega po korytarzu i się poślizgnie, albo jak potknie się i spadnie ze schodów, albo jak jest pod opieką rodzica i przewróci się na rowerze, rolkach lub na nartach to wszystko wina nauczyciela .....  Takie ubezpieczenia działają 24h / dobę. Skąd się człowieku urwałeś?? Szpital ubezpiecza się od OC, ale jeśli pacjent spadnie ze schodów bo się potknie to guzik dostanie z OC bo to nie wina Szpitala. Walenie ogólnikami nie ma sensu. Dawaj konkretne przykłady kiedy ZU kogoś orżnął, a nie "wszystkiemu winni cykliści" !!! Jak dla Ciebie ubezpieczenie jest pozbawione sensu to się nie ubezpieczaj, ale nie wciskaj ludziom swojego punktu widzenia, jako jedynego słusznego.

G
Gość

7A weżmy pod lupę wielkie z-dy takie po kilkaset osób. tam teżsie ubezpiecza gównianie pracownikow a kto bierze prowizje old ubezpieczycieli to jedne z największych tajne/poufne

N iech sie jaki redaktor wybierze i spyta

 

G
Gość
W dniu 04.09.2015 o 17:58, Krys65 napisał:

Wypadki drogowe też powodują..... najczęściej....drzewa, a nie kierowcy........

 

Z Ciebie rzeczywiście musi być kawał kloca.

K
Krys65
W dniu 04.09.2015 o 15:52, Gość napisał:

Wypadki w szkole zdarzają się najczęściej wskutek niedopilnowania dzieci przez nauczycieli, a więc powinniśmy w postępowaniu cywilnym bezpośrednio od nich zarządać odszkodowania, lub od szkoły i ponieważ to są właściwi adresaci ew. ubezpieczeń, a nie uczniowie. To szpital się ubezpiecza, lub lekarz od odpowiedzialnosci cywilnej, a nie pacjent - ryzykant, który trafia do szpitala, jak uczeń do szkoły.Ambergoldem nazbyt często okazują się firmy ubezpieczeniowe, szczególnie w sytuacji, gdy muszą wywiązać się ze swych poważniejszych zobowiązań o czym niejeden zdążył się już przekonać. Bezpośrednie ubezpieczenie ucznia jest kompletnie pozbawione sensu.

Wypadki drogowe też powodują..... najczęściej....

drzewa, a nie kierowcy........

G
Gość
W dniu 04.09.2015 o 14:56, Soultys napisał:

... Taki "szkolny fundusz celowy" byłby swego rodzaju ambergoldem, albo skokiem w dziedzinie ubezpieczeń.

 

Wypadki w szkole zdarzają się najczęściej wskutek niedopilnowania dzieci przez nauczycieli, a więc powinniśmy w postępowaniu cywilnym bezpośrednio od nich zarządać odszkodowania, lub od szkoły i ponieważ to są właściwi adresaci ew. ubezpieczeń, a nie uczniowie. To szpital się ubezpiecza, lub lekarz od odpowiedzialnosci cywilnej, a nie pacjent - ryzykant, który trafia do szpitala, jak uczeń do szkoły.

Ambergoldem nazbyt często okazują się firmy ubezpieczeniowe, szczególnie w sytuacji, gdy muszą wywiązać się ze swych poważniejszych zobowiązań o czym niejeden zdążył się już przekonać. Bezpośrednie ubezpieczenie ucznia jest kompletnie pozbawione sensu.

S
Soultys
W dniu 04.09.2015 o 11:59, rodzic napisał:

Czyli mogę odmowić ,płacenia składki ubezpieczeniowej w szkole???.  I wykupić prywatnie dziecku ubezpieczenie.

Możesz, mogłeś i o ile nic się nie zmieni w prawie to będziesz mógł. Jak Ci się uda zrobić takie samo lub lepsze za te pieniądze to będzie CUD. I nie daj się omamić - przeczytaj i porównaj dokładnie, żeby nie dać się orżnąć.

Tylko błagam ludzie jeśli nie wykupicie ubezpieczenia, lub wykupicie gówniane to zachowajcie resztki honoru i w razie W nie chodźcie po MOPS-ach i GOPS-ach z hasłem "jak żyć panie płemierze"

S
Soultys
W dniu 04.09.2015 o 14:49, opolanin napisał:

 ....już tłumaczę się odnośnie mojego wpisu firmy do ........., ta firma była jedyna na rynku przez wiele lat i przez wypłaty ich odszkodowań ludzie się wkurzyli i przestali ubezpieczać, bo po co płacić składkę 50 zł i w razie wypadku dostać 100 zł, lub u mojej kuzyki za złamanie obojczyka 200 zł Ta firma była jedyna 24 lata temu. Od tego czasu bardzo dużo się zmieniło. Zerknij w ranking ubezpieczycieli na stronie rzecznika ubezpieczonych i sobie porównaj na które firmy Klienci skarżą się najbardziej. Jeśli wiesz, że tylko złamiesz tylko palec, czy obojczyk (mały uszczerbek na zdrowiu) to nie płać - w zasadzie się nie opłaca. Ale jak planujesz poważniejsze obrażenia (np. po wypadku samochodowym - złamania, potłuczenia uszkodzenia organów wewnętrznych, koszty rehabilitacji) to zapłać - ;) wtedy się opłaca. Niestety nikt nie wie czy dozna uszczerbku w ogóle, a jeśli tak to czy będzie to coś poważnego czy nie, a ubezpieczenie obejmuje również te poważne sprawy. No i wysokość składki do wypłaconych odszkodowań: od dłuższego czasu rentowność tego ubezpieczenia jest żadna (często są straty w sensie technicznym). Konkurencja wymusiła spadek cen, niestety to w przypadku mniej uczciwego sprzedawcy może skutkować "zmniejszeniem" zakresu ubezpieczenia i tu znowu kłania się zaangażowanie rodziców w rozpoznanie tematu. Ludzie nie dajcie się orżnąć i czytajcie ze zrozumieniem wszystkie umowy - nie tylko ubezpieczeniowe.   

a
abaran@bezpieczny.pl
W dniu 04.09.2015 o 11:59, rodzic napisał:

Czyli mogę odmowić ,płacenia składki ubezpieczeniowej w szkole???.  I wykupić prywatnie dziecku ubezpieczenie.

Oczywiście, że możesz.

S
Soultys
W dniu 04.09.2015 o 12:14, Gość napisał:

Oczywiście miałoby to sens, gdyby co drugie dziecko, każdego roku, łamało sobie w tej szkole rękę. Przypomina to trochę ubezpieczenie na życie, którego jedynym celem jest próba wywołania uśmiechu na twarzy wdowy. Ubezpieczenia tego typu to bardzo kosztowny i nieefektywny przeżytek - funkcję ubezpiczenia, a raczej zabezpieczenia, z powodzeniem przejmują fundusze celowe, gromadzone bezpośrednio przez zainteresowanych.

Czyli, że zakładamy konto na które Chętni wpłacają po 50zł rocznie i jak ktoś złamie nogę to z tego wypłacamy odszkodowanie?? Ale ile ? Czyli musimy określić zasady za co ile wypłacamy i w jakich sytuacjach. Musimy określić czy jak ktoś się naćpa lub nawali to też wypłacamy czy nie. Czyli określamy warunki. Czego warunki? Funduszu? nie ! jak by tego nazwać to jest to ubezpieczenie. Żeby to prowadzić to trzeba prowadzić działalność w zakresie ubezpieczeń, a do tego trzeba mieć fundusze i zgodę KNF itd itp. Ale załóżmy, że pominiemy formalności. Uzbieramy za 1000 uczniów (duża szkoła) po 50zł składki czyli mamy 50000zł, przez kilka miesięcy nic się nie dzieje (wypłacimy 1000zł) , ale w czerwcu

wycieczka na zieloną szkołę ma pecha i mają wypadek (wypadek autobusu - odszkodowania na 100000zł). I co? wypłacamy 49000zł a reszcie mówimy "sorry, taki mamy klimat!!!". A koszty zarządzania takim funduszem. A ewentualne przekręty, które w naszym kraju są na porządku dziennym szczególnie w przypadku takiego czegoś zwanego "funduszem celowym". Chyba że mówisz o prywatnym funduszu celowym - czyli, ze rodzic ma zbierać te 50zł na rok i gdyby coś się dziecku stało to z tego będzie wypłacać odszkodowanie - powodzenia... (po pierwsze już widzę ile ludzi by zbierało, a po drugie już widzę ile by dziecko z tego widziało. Jeszcze raz powtarzam jeśli ktoś chce się wypowiadać na jakiś temat to powinien się chociaż zapoznać z tym co chce skomentować (trochę podstawowej wiedzy ekonomicznej w dziedzinie ubezpieczeń i finansów). Taki "szkolny fundusz celowy" byłby swego rodzaju ambergoldem, albo skokiem w dziedzinie ubezpieczeń.

o
opolanin
W dniu 04.09.2015 o 11:06, Soultys napisał:

Artykuł gdzie temat został zaledwie "liźnięty" i oczywiście w celu klikalności zrobiono z igły widły: 1. W tym roku po rekomendacji KNF - prowizje dla szkoły czy inne benefity po prostu padły - Dyrektorzy bali się podpisywać cokolwiek co dawałoby szkole choćby złotówkę korzyści z tych polis. Nie chcą nawet wspierania prewencji. W poprzednich latach był to ważny element ale to rodzice z RR tak decydowali, więc jeśli ktoś kogoś naciągał to rodzice rodziców, w ramach zasady cel uświęca środki (prowizja szła zazwyczaj na doposażenie szkoły lub poprawę bezpieczeństwa). 2. Autor nie ma pojęcia o specyfice tego ubezpieczenia - jeśli się chce o czymś rozmawiać to przydałoby się z tematem zapoznać - NNW jest świadczeniem za wystąpienie danego zdarzenia (można powiedzieć, że za utratę zdrowia). I to co było w reportażu nijak się nie ma do tego ubezpieczenia. Poszkodowany dostaje 1% z 10000zł za USZCZERBEK NA ZDROWIU. Oprócz tego w polisach są często dodatkowe świadczenia w postaci zwrotu kosztów leczenia i one są określone do 20 - 30% sumy ubezpieczenia (czyli przy sumie 10000zł to jest 2 lub 3 tys zł). W tym roku zresztą w związku z rezygnacją z prowizji te kwoty się zwiększyły lub zmniejszyła się składka. Ale nie dziwię się, że nie wszyscy rodzice nie trybią o co kaman. Byłem na zebraniu na którym rodzic pracujący w ubezpieczeniach nie kumał o co biegał i mylił kwestią leczenia z odszkodowaniem z utratę zdrowia - żenuła total. 3. Ubezpieczenie nie jest obowiązkowe, tak samo jak autocasco, ubezpieczenie domu (poza gospodarstwami rolnymi) i wiele innych. Często jest tak, że osoby, które powinny wykupić ubezpieczenia obowiązkowe tego nie robią (np. Rolnicy), ale jak przyjdzie powódź, pożar czy susza to w TV co słychać; "JAK ŻYĆ PANIE PŁEMIERZE?? JAK ŻYĆ??". Więc jeśli ktoś nie kupuje ubezpieczenia to niech będzie miał odrobinę honoru i w razie nieszczęścia nie wyciąga do mnie ręki (Tak gdyż wszelkie świadczenia ze skarbu Państwa są pokrywanych z płaconych przeze mnie podatków). Więc wara od MOPSów, GOPSów itp. 4. W reportażu Pani agentka po 15 latach się zorientowała???? (umarłem ze śmiechu), a rozmowa została tak przedstawiona, że niby dyrektorka miała 40% - bzdura - kasę dostawała Rada Rodziców i na jej wniosek była rozdysponowywana. Ewentualne "prywatne profity" w większości szkół nie wchodzą w rachubę bo Dyrektor nie ma wpływu bezpośrednio gdyż decyzję podejmuje RR, ale bywają szkoły gdzie Dyrektor ma wpływ, ale to wina rodziców bo nie znają swoich praw. Profity dla Dyra w porównaniu z innymi korupcyjnymi korzyściami w naszym kraju to pestka, rzadko spotykana, niemniej naganna. 5. W odniesieniu do jednego z "dziwnych" komentarzy opolanina. Nigdzie w artykule nie znalazłem czegoś co mogłoby reklamować "jedyną słuszną firmę". Co do opinii na temat konkretnej firmy to bardzo subiektywna opinia i wydaje mi się nieuczciwa i krzywdząca, ale każdy może myśleć co tam sobie uważa. Jedyne co prawdziwe w tym wszystkim, to to, że są to polisy z góry skazane na straty - nierentowne (w przypadku dobrze zrobionego zakresu). Odszkodowania przekraczają wpływ składki. Jedyna korzyść dla TU to swego rodzaju reklama (implementowanie nazwy ubezpieczyciela w mózgu dziecka). Zauważyliście, że wielu Polaków zamiast powiedzieć "idę do ubezpieczyciela" powie "idę do P  Z  U". Jest to taktyka "nieważne jak będą mówili - ważne, żeby nazwy nie przekręca Artykuł gdzie temat został zaledwie "liźnięty" i oczywiście w celu klikalności zrobiono z igły widły: 1. W tym roku po rekomendacji KNF - prowizje dla szkoły czy inne benefity po prostu padły - Dyrektorzy bali się podpisywać cokolwiek co dawałoby szkole choćby złotówkę korzyści z tych polis. Nie chcą nawet wspierania prewencji. W poprzednich latach był to ważny element ale to rodzice z RR tak decydowali, więc jeśli ktoś kogoś naciągał to rodzice rodziców, w ramach zasady cel uświęca środki (prowizja szła zazwyczaj na doposażenie szkoły lub poprawę bezpieczeństwa). 2. Autor nie ma pojęcia o specyfice tego ubezpieczenia - jeśli się chce o czymś rozmawiać to przydałoby się z tematem zapoznać - NNW jest świadczeniem za wystąpienie danego zdarzenia (można powiedzieć, że za utratę zdrowia). I to co było w reportażu nijak się nie ma do tego ubezpieczenia. Poszkodowany dostaje 1% z 10000zł za USZCZERBEK NA ZDROWIU. Oprócz tego w polisach są często dodatkowe świadczenia w postaci zwrotu kosztów leczenia i one są określone do 20 - 30% sumy ubezpieczenia (czyli przy sumie 10000zł to jest 2 lub 3 tys zł). W tym roku zresztą w związku z rezygnacją z prowizji te kwoty się zwiększyły lub zmniejszyła się składka. Ale nie dziwię się, że nie wszyscy rodzice nie trybią o co kaman. Byłem na zebraniu na którym rodzic pracujący w ubezpieczeniach nie kumał o co biegał i mylił kwestią leczenia z odszkodowaniem z utratę zdrowia - żenuła total. 3. Ubezpieczenie nie jest obowiązkowe, tak samo jak autocasco, ubezpieczenie domu (poza gospodarstwami rolnymi) i wiele innych. Często jest tak, że osoby, które powinny wykupić ubezpieczenia obowiązkowe tego nie robią (np. Rolnicy), ale jak przyjdzie powódź, pożar czy susza to w TV co słychać; "JAK ŻYĆ PANIE PŁEMIERZE?? JAK ŻYĆ??". Więc jeśli ktoś nie kupuje ubezpieczenia to niech będzie miał odrobinę honoru i w razie nieszczęścia nie wyciąga do mnie ręki (Tak gdyż wszelkie świadczenia ze skarbu Państwa są pokrywanych z płaconych przeze mnie podatków). Więc wara od MOPSów, GOPSów itp. 4. W reportażu Pani agentka po 15 latach się zorientowała???? (umarłem ze śmiechu), a rozmowa została tak przedstawiona, że niby dyrektorka miała 40% - bzdura - kasę dostawała Rada Rodziców i na jej wniosek była rozdysponowywana. Ewentualne "prywatne profity" w większości szkół nie wchodzą w rachubę bo Dyrektor nie ma wpływu bezpośrednio gdyż decyzję podejmuje RR, ale bywają szkoły gdzie Dyrektor ma wpływ, ale to wina rodziców bo nie znają swoich praw. Profity dla Dyra w porównaniu z innymi korupcyjnymi korzyściami w naszym kraju to pestka, rzadko spotykana, niemniej naganna. 5. W odniesieniu do jednego z "dziwnych" komentarzy opolanina. Nigdzie w artykule nie znalazłem czegoś co mogłoby reklamować "jedyną słuszną firmę". Co do opinii na temat konkretnej firmy to bardzo subiektywna opinia i wydaje mi się nieuczciwa i krzywdząca, ale każdy może myśleć co tam sobie uważa. Jedyne co prawdziwe w tym wszystkim, to to, że są to polisy z góry skazane na straty - nierentowne (w przypadku dobrze zrobionego zakresu). Odszkodowania przekraczają wpływ składki. Jedyna korzyść dla TU to swego rodzaju reklama (implementowanie nazwy ubezpieczyciela w mózgu dziecka). Zauważyliście, że wielu Polaków zamiast powiedzieć "idę do ubezpieczyciela" powie "idę do P  Z  U". Jest to taktyka "nieważne jak będą mówili - ważne, żeby nazwy nie przekręcali"już tłumaczę się odnośnie mojego wpisu firmy do ........., ta firma była jedyna na rynku przez wiele lat i przez wypłaty ich odszkodowań ludzie się wkurzyli i przestali ubezpieczać, bo po co płacić składkę 50 zł i w razie wypadku dostać 100 zł, lub u mojej kuzyki za złamanie obojczyka 200 zł

G
Gość
W dniu 04.09.2015 o 11:36, pola napisał:

Naciągany, hejtujący artykuł autor artykułu zapomniał dodać że takie ubezpieczenie może kosztuje 20 zł ale na miesiąc a na rok to są bardzo tanie ubezpieczenia moje dziecko złamało rękę i dostało 1500 zł za taką składkę! nie wiem komu zależy na tym żeby zniechęcać rodziców przecież to jest rekompnensta za cierpienia dla dziecka.

Oczywiście miałoby to sens, gdyby co drugie dziecko, każdego roku, łamało sobie w tej szkole rękę. Przypomina to trochę ubezpieczenie na życie, którego jedynym celem jest próba wywołania uśmiechu na twarzy wdowy. Ubezpieczenia tego typu to bardzo kosztowny i nieefektywny przeżytek - funkcję ubezpiczenia, a raczej zabezpieczenia, z powodzeniem przejmują fundusze celowe, gromadzone bezpośrednio przez zainteresowanych.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3