Ukrainiec robiąc zakupy pochwalił się bliskiemu, że został wysłany na kwarantannę. Kasjerka wezwała policję

Radosław Dimitrow
Radosław Dimitrow
Zdjęcie ilustracyjne / pixabay
Obywatel Ukrainy, który przyszedł do sklepu w Zawadzkiem, głośno rozmawiał z kimś przez telefon. W trakcie rozmowy stwierdził, że „ma teraz kwarantannę”, ale wyskoczył tylko szybko coś kupić. Wezwano policję.

Do incydentu doszło w jednym z miejscowych sklepów. Obywatel Ukrainy robił zakupy, jednocześnie żywo dyskutując z kimś przez telefon.

W pewnym momencie powiedział do słuchawki łamaną polszczyzną, że „ma teraz kwarantannę” z powodu koronawirusa, ale wyskoczył tylko szybko coś kupić.

Te słowa usłyszała kasjerka, która bardzo się wystraszyła.

14-dniowej kwarantannie poddawane są bowiem osoby, wobec których istnieje podejrzenie, że są nosicielami groźnego wirusa (dlatego, że np. miały kontakt z zarażonym).

O skierowaniu osoby na taką izolację decyduje każdorazowo sanepid.

Kasjerka wezwała policję, a sklep został tymczasowo zamknięty.

- Funkcjonariusze niezwłocznie udali się na miejsce - relacjonuje Anna Kutynia, rzecznik strzeleckiej policji. - Dysponując listą osób objętych kwarantanną, ustalili, że mężczyzna nie musi przebywać w izolacji.

Cała sytuacja okazała się nieporozumieniem. Okazało się, że to szef z firmy, w której pracował obywatel Ukrainy, kazał mu siedzieć w domu. Ten natomiast próbował wytłumaczyć znajomemu, że ma taki rodzaj kwarantanny.

Po wyjaśnieniu sprawy, mężczyzna mógł wrócić do domu.

Będą zmiany zasad w noszeniu maseczek?

Wideo

Dodaj ogłoszenie