Uratował rodzinę z płonącego mieszkania

fot. Krzysztof Strauchmann
Krystian Czaja z plomieni uratował dzieci i opiekującą się nimi kobietę. - Wynosząc dzieci usłyszałem słabe wołanie o ratunek. Wróciłem by pomóc - mówi.
Krystian Czaja z plomieni uratował dzieci i opiekującą się nimi kobietę. - Wynosząc dzieci usłyszałem słabe wołanie o ratunek. Wróciłem by pomóc - mówi. fot. Krzysztof Strauchmann
Mleczarz z Prudnika uratował dwójkę małych dzieci i opiekującą się nimi kobietę.

Więcej w nto

Więcej w nto

O tragicznym pożarze czytaj w czwartek (11 września) w papierowym wydaniu Nowej Trybuny Opolskiej

Ogień w kamienicy komunalnej przy ulicy Prążyńskiej w Prudniku pojawił się dzisiaj (10 września) rano. Około godz. 8.00 unoszący się nad kamienicą dym zauważył Krystian Czaja, pracownik pobliskiej mleczarni. Mężczyzna ruszył z pomocą.

Najpierw pomógł on dzieciom, które zdążyły uciec z zadymionego mieszkania na klatkę schodową. Dwoje dzieci udało mu się wyprowadzić na zewnątrz. Mimo szalejącego ognia wrócił do budynku. Z mieszkania wyniósł jeszcze półprzytomną 72-letnią kobietę, która opiekowała się dziećmi.

- Wynosząc dzieci z korytarza usłyszałem za drzwiami słabe wołanie o pomoc - opowiada Krystian Czaja - Wróciłem tam, ale jak otworzyłem drzwi uderzył na mnie straszny ogień. Cofnąłem się, nabrałem powietrza w płuca i po omacku jeszcze raz wszedłem do mieszkania. W ciemnościach wyczułem za drzwiami kobietę i wyciągnąłem ją na zewnątrz.
Godzinę po akcji ratunkowej pogotowie zabrało mleczarza i starszą kobietę do szpitala. Prawdopodobnie zatruli się oni dymem.

Do szpitala trafiły także dzieci (8 miesięczny Michał, 3 letnia Martynka, 4 letnia Maja i 5 letnia Oliwia), które były w mieszkaniu w chwili, gdy pojawił się ogień. Ich matka Anna Matejek zapewnia, że żadnemu nic się nie stało, ale dostały leki uspokajające. W czasie gdy wybuchł pożar kobieta poszła odprowadzić do przedszkola najstarszą z rodzeństwa 6 letnią Wiktorię.

W pożarze spaliło się wyposażenie mieszkania, cały dorobek rodziny.

- Gdyby nie nasze gaśnice spaliła by się cała kamienica, bo tam są drewniane stropy - mówi jeden z pomagających Krystian Glombica.

Poszkodowani najprawdopodobniej dostaną lokale zastępcze.

Na razie nie wiadomo co było przyczyną ognia. Nie są także znane starty.

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

W
Wiola

znam tego pana i ogromnie gratuluje mu odwagi jaką się wykazał! postawa godna naśladowania!

M
MSW

B O H A T E R !!! To jedno słowo w pełni oddaje zachowanie tego dzielnego człowieka!!!

j
jaroslaw

Gratulacje za postawę godną do naśladowania.Myślę że takie zachowanie będzie docenione przez władze - nie tylko lokalne.Coraz mniej jest obecnie wzorców do naśladowania - ten przykład jednak napiewa optymizmem - jeszcze raz gratulacje.

O
OJCIEC DYREKTOR

Pięknie PAN się zachował WIELKI SZACUN...

P
Prudniczanka

Rzadko w obecnych czasach mozna spotkac kto naraża swoje życie,by ratować innego. Tym większe słowa uznania dla Pana!!!

Dodaj ogłoszenie