Urna przyszła do ludzi

Krzysztof Zyzik
Krzysztof Zyzik
Kilkanaście tysięcy opolskich wyborców głosowało wczoraj w obwodach zamkniętych.

Na Opolszczyźnie w szpitalach, domach pomocy społecznej, aresztach śledczych i więzieniach zorganizowano 55 obwodów zamkniętych. W samym Opolu sześć, m.in. w czterech opolskich szpitalach.
W Wojewódzkim Centrum Medycznym chorzy głosowali w lokalu umieszczonym w piwnicy budynku. Kto mógł, przychodził o własnych siłach.
- Część chorych dotarła na wózkach inwalidzkich - powiedziała Katarzyna Maas, przewodnicząca komisji wyborczej. - Pielęgniarki z oddziału okulistyki przyprowadziły cała grupę chorych, jedna pani była świeżo po operacji.

Do 17.30 w WCM głosowało ok. 100 chorych z 364 uprawnionych. Przed 18.00 lokal wyborczy został czasowo zamknięty, a urna powędrowała do 60 obłożnie chorych, którzy wcześniej wyrazili chęć głosowania.
- Wybieram SLD, tak mi poradziła córka - powiedziała "NTO" Małgorzata Franczok. Pani Małgorzata i jej koleżanka z pokoju Anna Ptok (obie chorują na serce) były pierwszymi pacjentkami szpitala, do których członkowie komisji przynieśli biało-czerwoną urnę.
- Jest to tzw. urna pomocnicza, na jej użycie potrzebna jest każdorazowo zgoda Okręgowej Komisji Wyborczej - informuje sędzia Ryszard Drzewiecki, członek komisji. - Przez czas, kiedy urna "krąży", właściwy lokal wyborczy musi być zamknięty.

W opolskim szpitalu ginekologiczno-położniczym podczas dnia wyborczego przyszła na świat siódemka nowych obywateli Rzeczpospolitej: czterech chłopczyków i trzy dziewczynki.
- Większość naszych mam głosowała przed południem, bo południu są odwiedziny - mówi Magdalena Jelonek, z-ca przewodniczącej komisji wyborczej. - Wszystkie panie, które chciały głosować, przyszły do nas o własnych siłach.

W Areszcie Śledczym w Opolu osadzonych odprowadzali do lokalu wyborczego uzbrojeni strażnicy.
- Od rana pukali do cel i pytali aresztantów, czy chcą głosować - mówi "NTO" Michał Koryzma, zastępca przewodniczącego komisji. - Jedni więźniowie długo przeglądali listy, wypytywali, naradzali się. Inni od razu skreślali, widać, że oglądali w telewizji programy wyborcze.
Okazuje się, że sporą popularnością w areszcie cieszy się Andrzej Lepper - polityk, który sam nieraz siedział.
- Jeden z osadzonych tak się zdenerwował, że Leppera nie ma na opolskich listach, że podarł kartę do głosowania - mówi Koryzma.
Inny z opolskich więźniów pytał o listę Prawa i Sprawiedliwości - komitetu, którego politycy opowiadają się za... zaostrzeniem kar dla przestępców.

Lokal wyborczy w areszcie, poza kratami w oknach, niczym nie różni się od tych na mieście. Tylko garderoba wyborców była mniej wyjściowa. Aresztanci przychodzą do lokalu w dresach i białych podkoszukach.
- Głosuję na AWS, Buzek jest równy chłop - mówi Tomasz Habiak, który do aresztu trafił po tym, jak podpalił kamienicę teściowej.
- A ja na SLD, na redaktor Jakubowską - informuje kolega z celi, Mirosław Podchorowski.
Żołnierze, którzy odbywają na Opolszczyźnie służbę zasadniczą, głosowali wczoraj w otwartych komisjach, położonych najbliżej jednostek.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie