Urszula Sadkowska - wicemistrzyni Europy i nowa zawodniczka Gwardii Opole

fot. Krzysztof Świderski
Urszula Sadkowska wczoraj spacerowała po opolskiej Pasiece.
Urszula Sadkowska wczoraj spacerowała po opolskiej Pasiece. fot. Krzysztof Świderski
- Po treningu albo padam jak kłoda na łóżko i zasypiam w ciągu sekundy, albo jeszcze rozpamiętuję to, co działo się na macie i wtedy nawet gdy zasnę, to śni mi się, że wciąż walczę - dodaje Urszula Sadkowska.

Świeżo upieczona wicemistrzyni Europy w kategorii +78 kg (niespełna dwa tygodnie temu srebrny medal wywalczyła w Tbilisi) przyjechała do swojego klubu w Opolu na niepełne dwa dni.

- We wtorek był trening do wieczora, potem sauna i sen. W środę spotkania z dziennikarzami, a już po południu wyjazd do Jastrzębia - mówi.

Urszula Sadkowska pochodzi z Olsztyna, zawodniczką Gwardii jest od niedawna.
- Mam tu kolegów do treningów, na zajęciach mogę też powalczyć z jedną z klubowych zawodniczek - wyjaśnia. - To ważne, bo nie jest łatwo znaleźć dla mnie sparingpartnerów.
Trudno się dziwić, bo Sadkowska uważana jest za jedną z większych dżudoczek świata. Ma 193 cm wzrostu i walczy w najwyższej kategorii wagowej.
- Poza treningami chciałabym jednak bardziej poznać Opole - dodaje zawodniczka Gwardii. - Podobają mi się nadodrzańskie tereny, pełne zieleni. Chodzę tam na spacery, bo mieszkam w bursie niedaleko Odry. Ale jest przecież jeszcze cała starówka do zwiedzenia...

Na razie opolską zawodniczkę czeka okres bardzo intensywnych treningów: dziś w Jastrzębiu rozpoczyna się zgrupowaniu kadry narodowej, w czerwcu będą przygotowania i występ podczas Międzynarodowych Mistrzostw Sycylii.

- Te zawody są traktowane jako przygotowania do mistrzostw świata, które odbędą się w sierpniu - mówi. - Chcę na nie pojechać jak najlepiej przygotowana i może sprawić jakąś niespodziankę. Może potem znajdzie się czas na odpoczynek i zwiedzanie Opola.
Dżudoczka dodaje, że bardzo lubi poznawać nowe miejsca, a sport daje taką szansę.
- Byłam już właściwie wszędzie, poza Ameryką Północną oraz Australią - mówi. - I zwykle udaje mi się wolny czas wykorzystać na zwiedzanie. W Brazylii zwiedziłam Rio de Janerio. W Egipcie byłam pod piramidami. W Japonii: Tokio i Ogrody Cesarskie.

Urszula Sadkowska jest coraz bardziej rozpoznawalna w stolicy polskiej piosenki.
- Gdy w środę szłam do baru Kubuś na posiłek, zatrzymał się pewien przechodzień i pogratulował mi srebrnego medalu zdobytego na Mistrzostwach Europy - mówi.
- Zrobiło mi się bardzo miło. Mam nadzieję, że opolanie będą mieli w przyszłości jeszcze nie raz okazję, żeby mi pogratulować dobrych wyników na różnych imprezach.

Rozmowa z Urszulą Sadkowską w sobotnim wydaniu Opolanki.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

P
Prozaik
Po co te bajki? Pani Ula trenuje non stop w Jastrzębiu, bo tam jest trener i sparingpartnerzy. W Opolu nie ma ani jednego, ani drugiego. Bierze kasę z Opola to musi gadać co każą. A zgrupowania kadry zaczną się dopiero za 6 tygodni i nie w Jastrzębiu.
Dodaj ogłoszenie