Uwiódł zakonnicę z Dobrzenia Wielkiego i naciągnął kilkadziesiąt innych osób? Sąd chciał, by sprawa tulipana trafiła poza Opole

Mirela Mazurkiewicz
Mirela Mazurkiewicz
Piotr Klemczak usłyszał 72 zarzuty, a pokrzywdzonych może być ponad 100 osób. Opolski tulipan na swój urok nabierał nie tylko kobiety. Podawał się m.in. za byłego policjanta, detektywa czy windykatora.
Piotr Klemczak usłyszał 72 zarzuty, a pokrzywdzonych może być ponad 100 osób. Opolski tulipan na swój urok nabierał nie tylko kobiety. Podawał się m.in. za byłego policjanta, detektywa czy windykatora. archiwum
Prokuratura skierowała akt oskarżenia do Sądu Okręgowego w Opolu. Ten uznał jednak, że sądzeniem Piotra Klemczaka powinien zająć się Wrocław. Tu jednak nastąpił kolejny zwrot akcji.

Opolski sąd chciał, by sprawa Piotra Klemczaka trafiła do Sądu Okręgowego we Wrocławiu. Uzasadniono to tym, że większość osób, które należy wezwać na rozprawę, mieszka właśnie województwie dolnośląskim. Akta przekazano do Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu, który miał podjąć decyzję w tej sprawie.

Wynika z nich, że na rozprawę trzeba wezwać w sumie 113 osób. Na Opolszczyźnie mieszka 9 świadków. W samym Wrocławiu i województwie dolnośląskim natomiast – blisko 80. Wrocławska apelacja wniosek o przeniesienie sprawy jednak odrzuciła.

- Sąd uznał, że przekazanie sprawy do Wrocławia mogłoby wpłynąć na wydłużenie czasu jej trwania. Tutejszy sąd okręgowy jest jednostką większą i trafia do niej więcej spraw niż w przypadku Opola – wyjaśnia Małgorzata Lamparska z wrocławskiej apelacji. – Sąd uznał też, że większość wzywanych osób, bez względu na to, czy sprawa będzie toczyła się w Opolu czy we Wrocławiu, na rozprawę musi dojechać. Odległości sprawiają, że ten czas dojazdu jest zbliżony. Istnieje też możliwość przesłuchania świadków w sądzie najbliższych ich miejscu zamieszkania. Wtedy, zgromadzony materiały przesyła się do sądu, która prowadzi sprawę.

Historia Piotra Klemczaka była głośna w całej Polsce. Mężczyzna usłyszał 72 zarzuty, a pokrzywdzonych może być ponad 100 osób. Opolski tulipan na swój urok nabierał nie tylko kobiety. Być może jeszcze długo cieszyłby się wolnością, gdyby nie rozgłos, którego sobie przysporzył. Stało się to po tym, gdy na jego wdzięki dała się nabrać zakonnica z Dobrzenia Wielkiego. Do zdarzenia doszło w czerwcu 2019 roku.

Zaczęło się od tego, że siostra przełożona zakonu prowadzącego DPS w Dobrzeniu Wielkim poinformowała policjantów o zniknięciu z konta zgromadzenia 460 tysięcy złotych. Razem z pieniędzmi zniknęła 42-letnia zakonna, więc śledczy podejrzewali, że może ona mieć związek z tą sprawą. Kobieta została zatrzymana, a krótko po tym wpadł 43-latek - jej nowy znajomy.

Mężczyzna miał do tego stopnia oczarować zakonnicę, że ta wybrała pieniądze z konta DPS-u, a oprócz tego oddała mu swoje prywatne oszczędności. 42-latka usłyszała zarzut przywłaszczenia blisko pół miliona złotych, a jej 43-letni wspólnik, mieszkaniec województwa dolnośląskiego - zarzut oszustwa wobec mienia znacznej wartości. Mężczyzna odpowiada w warunkach recydywy, więc grozi mu do 15 lat więzienia.

Piotr Klemczak, zdaniem śledczych, działał w latach 2011-2019. Modus operandi za każdym razem był podobny. Podejrzany wchodził ze swoimi ofiarami w osobiste relacje i wykorzystywał ich zaufanie. Pożyczał pieniądze na intratne inwestycje lub na rozwój własnej firmy, po czym znikał. Podawał się m.in. za byłego policjanta, detektywa czy windykatora, a jego ofiarami padały nie tylko kobiety. Oferował też pomoc w odzyskaniu długów albo w zakupie pojazdów czy maszyn po okazyjnych cenach. Po tym, jak dostawał zaliczki - znikał.

43-latek miał działać na terenie całego kraju, głownie na Dolnym Śląsku i na Opolszczyźnie. Śledczy ustalili, że posługiwał się fałszywymi danymi osobowymi oraz zmieniał wizerunek. Oszukiwał z reguły kobiety znajdujące się w trudnej sytuacji życiowej, a czasami też finansowej, którym obiecywał wspólną przyszłość. Kwota, którą straciły ofiary może znacznie przekraczać milion złotych.

Oprócz Piotra Klemczaka na ławie oskarżonych zasiądzie też jego partnerka Katarzyna Z., która usłyszała zarzut pomocnictwa (miała m.in. odbierać pieniądze od ofiar) oraz Michał K., czyli jego kolega z więziennej celi, który również miał pomagać naciągaczowi. Czwartym oskarżonym jest Marek D., który zdaniem śledczych udostępnił rachunek bankowy, by mogły na niego zostać przelane pieniądze z oszustwa.

Ćwiczenia WOT w pasie przygranicznym z Białorusią

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

To, że sąd jest większy i wpływa do niego więcej spraw wcale nie musi oznaczać, że jest bardziej obciążony. To jak nigdzie nie chcą orzekać, to proponuję rozwiązać obydwa sądy, a sędziów poprzenosić np. do Śremu, Jarosławia, czy Golubia-Dobrzynia. Może tam im się zachce. To będzie dopiero "kolejny zwrot".

Dodaj ogłoszenie