W eliminacjach europejskich pucharów polskie zespoły wystartowały przyzwoicie. Czy naprawdę są powody do optymizmu? [ANALIZA]

Adam Godlewski
Adam Godlewski
Raków Częstochowa gra prawdopodobnie najlepszą piłkę w Polsce w tym momencie, ale na Europę to za mało. W dwumeczu z litewską Suduvą Mariampol trener Marek Papszun - podobnie jak jego podopieczni - przegrał z presją...
Raków Częstochowa gra prawdopodobnie najlepszą piłkę w Polsce w tym momencie, ale na Europę to za mało. W dwumeczu z litewską Suduvą Mariampol trener Marek Papszun - podobnie jak jego podopieczni - przegrał z presją... K_kapica_afk
Udostępnij:
Po sześciu rozegranych w Europie dwumeczach reprezentanci PKO BP Ekstraklasy zgromadzili 2,25 pkt. To więcej niż przedstawiciele jakiejkolwiek innej federacji, która latem zdążyła przystąpić do walki o rankingowe punkty. Trzy z czterech polskich zespołów przebiły się do 3. rundy, odpadła na razie tylko Pogoń Szczecin. Z jednej strony powiało zatem optymizmem. Z drugiej - należy pamiętać, że poza Legią pozostałe nasze zespoły mają szansę zaistnieć na trzecim, najniższym pucharowym poziomie. Zresztą schody dopiero się zaczną, a w naszych - przynajmniej w założeniu - eksportowych zespołach nie brakuje problemów.

Polskie kluby nieco inaczej rozpoczęły przygodę z eliminacjami europejskich pucharów niż w latach poprzednich. Lepiej. Trzy z czterech zespołów, które wystartowały w kwalifikacjach, przebiły się do 3. rundy. Odpadła na razie tylko Pogoń Szczecin, od której lepszy okazał się Osijek. Schody dopiero jednak się zaczną.

Jesteśmy najlepsi? Pogoń już pokazała, że niekoniecznie

Po sześciu rozegranych dwumeczach reprezentanci PKO BP Ekstraklasy zgromadzili 2,25 pkt, więcej niż przedstawiciele jakiejkolwiek innej federacji, która latem zdążyła przystąpić do walki o rankingowe punkty. Z jednej strony powiało zatem optymizmem. Z drugiej - należy pamiętać, że poza Legią pozostałe nasze zespoły mają szansę zaistnieć wyłącznie w Lidze Konferencji, czyli na trzecim, najniższym pucharowym poziomie w Europie. A i tak już na dzień dobry Portowcy, którzy zaczęli rywalizację od drugiej rundy, musieli uznać wyższość rywala z Bałkanów. Raków Częstochowa dopiero po serii rzutów karnych - po dwóch bezbramkowych remisach - wyeliminował litewską Suduvę Mariampol. Natomiast Śląsk Wrocław w dwumeczu z ormiańskim Araratem Erywań stracił aż 5 goli.

- Pogoń zagrała słabo w rewanżu z Chorwatami, zupełnie nie miała argumentów w starciu z zespołem Nenada Bjelicy, który wiedział, gdzie są słabe strony Portowców. I jak trzeba zagrać, żeby wygrać jak najniższym kosztem - ocenia Andrzej Grajewski, były współwłaściciel Widzewa Łódź i Lecha Poznań. - Drużyna ze Szczecina przystąpiła do rywalizacji z Osijekiem bez ataku, a Piotr Parzyszek jest zupełnie nieprzygotowany do rywalizacji na profesjonalnym poziomie. Zabrakło także lidera takiego, jakim potrafi być grający od pierwszych minut Kamil Drygas. A przede wszystkim - doświadczenia i jakości, zmiany przeprowadzone przez Kostę Runjaicia nie dały spodziewanego efektu. Bo nie mogły. Pogoń nie była przygotowana na międzynarodową rywalizację.

Śląsk traci hurtowo, ale nadal celuje w fazę grupową

Śląsk w wydaniu a’la Jacek Magiera jest na razie tyleż efektowny, co niefrasobliwy. Były szkoleniowiec Legii Warszawa i eks-selekcjoner reprezentacji Polski U-20 chce grać otwarty, ofensywny futbol, ale na razie wrocławianie płacą za takie nastawienie wysoką cenę w obronie. Co prawda w dwumeczu drugiej rundy strzelili rywalom z Erywania aż 7 goli, stracili jednak niewiele mniej. I nie potrafili utrzymać - pewnego, jak się wydawało - prowadzenia w rewanżu na własnym stadionie. Zespół dopiero się kształtuje i zdobywa doświadczenie.

Brakuje nie tylko ogrania w systemie Magica, który za plecami „dziewiątki” chce grać dwiema „dziesiątkami”, ale także cwaniactwa. Startową dyspozycję na tym etapie sezonu osiągnął w zasadzie jedynie Robert Pich i to on ciągnie zespół. Pod formą, zdecydowanie - i to od dłuższego czasu - znajduje się natomiast Waldemar Sobota, który był typowany na lidera zespołu. Trzyosobowa linia defensywna wrocławian znajduje się w powijakach. Wojciech Golla dopiero wraca do dużego grania po wielomiesięcznej przerwie powodowanej urazem. Natomiast Szymon Lewkot, wystawiany na prawej stronie, dotąd bardziej znany był z występów na pozycji numer 6.

A jednak wrocławianie, którzy w kolejnej rundzie zmierzą się z Hapoelem Beer Szewa, nadal celują w… grupę Ligi Konferencji! W klubie twierdzą, że futbol ma być atrakcyjny dla kibica, i przy takim nastawieniu warto narażać się na stratę goli. Po warunkiem, że... napastnik Erik Exposito zacznie grać odpowiedzialnie. To znaczy nie będzie szukał efektownego wykończenia akcji, gdy przed pustą bramką są ustawieni partnerzy. Co niestety miało miejsce w starciu z Araratem, tuż przed kontrą Ormian, zakończoną stratą bramki.

Papszun przegrał z presją?

- Raków Częstochowa obecnie gra pewnie najlepszą i najbardziej efektowną piłkę w PKO Ekstraklasie. Dlatego byłem bardzo niemile zdziwiony, że zupełnie nie dało się oglądać dwumeczu zdobywcy Pucharu Polski z Litwinami - dodaje Grajewski. - Zabrakło pomysłu, zabrakło wykonawców, doświadczenia i pucharowego obycia. Zabrakło nawet odwagi. W zasadzie tylko bramkarz Vladan Kovacević może powiedzieć, że wykonał robotę tak, jak powinien. Pozostali piłkarze wicemistrza Polski, a także szkoleniowiec Marek Papszun, nie poradzili sobie z presją. Presją, która pojawiła się przed konfrontacją z wicemistrzem Litwy... Jeśli szkoleniowiec szybko nie złapie natchnienia, czarno widzę rywalizację Rakowa z rosyjskim Rubinem Kazań w trzeciej rundzie eliminacji Ligi Konferencji.

Mistrz z Warszawy czeka na wzmocnienia

Mistrzowie Polski po wyeliminowaniu Flory Tallin już wiedzą, że do 11 grudnia będą grać co trzy dni. Nie znają tylko nazwy rozgrywek, do których ostatecznie trafią i konkretnych rywali w Europie. Zaś Czesław Michniewicz zastanawia się - kogo wystawi. Po kontuzji Bartosza Kapustki nie ma bowiem w Legii ofensywnego pomocnika takiej klasy na zastępstwo. A nie jest to jedyny personalny problem trenera zespołu z Łazienkowskiej.

Michniewicz nie dysponuje przecież także skrzydłowymi, aby ewentualnie - gdy zajdzie potrzeba - przedstawić zespół na czwórkę z tyłu. Sprawny taktycznie szkoleniowiec chciałby mieć taką możliwość, i trudno temu się dziwić. Życzyłby sobie jeszcze pozyskania lewonożnego stopera i lewego obrońcy. Zaś biorąc pod uwagę liczbę meczów do rozegrania w najbliższych miesiącach - nie pogardziłby również dodatkowym defensywnym pomocnikiem. Na razie dostał jednak informację - w sumie oczywiście także o pozytywnym wydźwięku - że przed meczami z Dinamem Zagrzeb w eliminacjach Ligi Mistrzów nikt nie odejdzie. Potem - transfery z klubu są wpisane w filozofię jego funkcjonowania. Niezależnie bowiem od wpływu zagwarantowanego już za występy (co najmniej) w fazie grupowej Ligi Konferencji (który może zostać zwielokrotniony po pokonaniu kolejnych rund eliminacji Ligi Mistrzów), Legia musi sprzedawać zawodników, żeby spinać budżet.

Tak wyglądają puchary po polsku. Nawet po optymistycznym początku…
Adam Godlewski

Gala „France Football” fiaskiem organizacyjnym? Komentarz

Wideo

Materiał oryginalny: W eliminacjach europejskich pucharów polskie zespoły wystartowały przyzwoicie. Czy naprawdę są powody do optymizmu? [ANALIZA] - Polska Times

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie