"W końcu dojdzie do tragedii". Opolanie zastawiają drogi pożarowe, tłumacząc, że "inni też tak robią"

Miłosz Bogdanowicz
Miłosz Bogdanowicz
Udostępnij:
Wóz strażacki miał problem z dojazdem do bloku przy ulicy Fieldorfa w Opolu, w którym na pomoc oczekiwała osoba zatrzaśnięta w windzie. Droga pożarowa, która umożliwia bezpośredni dojazd, była bowiem zatarasowana przez samochody osobowe. Kierowcy pytają: gdzie mamy parkować?

Wielu mieszkańców opolskich blokowisk jednak boi się, że przez nieodpowiedzialność sąsiadów przy pojawieniu się ognia dojdzie w końcu do tragedii.

- W poniedziałek wieczorem strażacy musieli wysiąść z wozu kilkadziesiąt metrów od klatki, bo nie dało się dojechać do budynku. Kierowca potem przez kilka minut próbował przecisnąć się między samochodami, ale było to niemożliwe. Mimo, że sama droga pożarowa była drożna, to tuż przy wjeździe, na przestrzeni wyłączonej z ruchu, stały samochody uniemożliwiające przejazd - relacjonuje mieszkanka jednego z bloków przy ulicy Fieldorfa.

Tym razem trąbienie strażaków usłyszała właścicielka jednego z niewłaściwie zaparkowanych pojazdów. Pośpiesznie odjechała swym czerwonym renault. Gdy jednak zapytaliśmy ją, dlaczego zastawia drogę pożarową odpowiedziała: bo nie ma gdzie parkować. Dodała tez, że "inni też tak robią".

Strażacy przestrzegają jednak: to bardzo niebezpieczne działanie. - Drogi pożarowe zawsze muszą być drożne. Rozumiemy, że aut przybywa, że jest problem z parkingami, ale prosimy o stosowanie się do przepisów. Musimy mieć możliwość dojazdu do miejsca naszych działań, inaczej w przypadku pożaru środki gaśnicze trzeba podawać z większej odległości. Jeszcze większy problem jest wtedy, gdy nie możemy dojechać samochodem z drabiną. A tu chodzi o ratowanie ludzkiego zdrowia i życia, o każdą minutę, który chociażby w przypadku pojawienia się ognia robią bardzo dużą różnicę - mówi nto mł. asp. Łukasz Nowak, oficer prasowy opolskiego komendanta wojewódzkiego Państwowej Straży Pożarnej.

Kierowcy zastawiający drogę pożarową nie są bezkarni. Podczas akcji strażacy mogą zlecić odholowanie przejazdu utrudniającego dojazd. Niesforny kierowca może też liczyć się z kilkuset złotowym mandatem.

- Przede wszystkim trzeba jednak pamiętać, że nigdy nie wiadomo, kiedy to my lub nasi bliscy będziemy potrzebowali pomocy. Warto mieć to na uwadze parkując pod blokiem swój samochód - podsumowuje mł. asp. Nowak..

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Jakub Wiech: Ceny ropy naftowej wracają do poziomu sprzed wojny

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Dlaczego Strażnicy ci miejscy nie karają ? I policmany też jakoś nie.

pa

G
Gość

Dla przykładu odholować raz, drugi.. to może zmadrzeja a z pewnością takie wieści się "rozniosa" a tłumaczenie bo "inni też tak robią"to na poziomie... Ciekawe czy jak by powiedziec skacz w ogień to czy by też tak się tłumaczył/a

Więcej informacji na stronie głównej Nowa Trybuna Opolska
Dodaj ogłoszenie