W Prudniku wycinane wiosną gałęzie ogrzewają miasto

fot. Marchiwum ZUK Prudnik
Do rozdrabniania gałęzi ZEC kupił specjalną maszynę. Poza tym większych kosztów nie było.
Do rozdrabniania gałęzi ZEC kupił specjalną maszynę. Poza tym większych kosztów nie było. fot. Marchiwum ZUK Prudnik
Firma komunalna, która ogrzewa mieszkania w całym mieście, oszczędza na tym ponad 30 tysięcy złotych. W 2009 roku spaliła 200 ton gałęzi.

Przed rokiem wpadliśmy na pomysł spalania gałęzi w kotłowni miejskiej. Testy wypadły świetnie - przyznaje Ryszard Janisz, prezes Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej w Prudniku.

- Większe transporty sami dowozimy. Gałęzie rozdrabniamy i mieszamy do spalania w zwykłych kotłach razem z miałem węglowym.

Korzyść mają mieszkańcy i wszystkie firmy prowadzące na swoim terenie wycinki i przycinki drzew. Na miejskim wysypisku śmieci za tonę takich odpadów musieliby zapłacić 125 złotych. ZEC oszczędził przez rok ponad 30 tys. zł na kupnie ok. 100 ton miału węglowego. Firmie zwolniły się limity emisji dwutlenku węgla, które są teraz odgórnie przyznawane przez ministerstwo środowiska. Nie wykorzystany limit ZEC zamierza sprzedać na wolnym rynku.

Skorzystało też środowisko naturalne, bo spalanie drewna nie powoduje emisji CO2 ani siarki.
- Trafia do nas coraz mniej takich odpadów. Ludzie już wiedzą, że mogą je zawieźć do miejskiej ciepłowni - przyznaje Henryk Chmielak, prezes przedsiębiorstwa, które zarządza wysypiskiem w Prudniku.

- Zgodnie z ustawą o odpadach do grudnia 2010 roku gmina musi ograniczyć o 25 procent ilość odpadów biodegradowalnych, które składujemy na wysypisku - mówi Szymon Kroczak, naczelnik miejskiego wydziału gospodarki komunalnej. - W naszym przypadku to ponad tysiąc ton odpadów. 200 ton gałęzi już możemy odliczyć.

Ćwiczenia WOT w pasie przygranicznym z Białorusią

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

e
europejczyk
Może i ta moda przyszła ze zgniłego zachodu tylko że na zachodzie w miejsce wycietych drzew sadzi sie nowe i to nie jeden za jeden , w zgniłej Polsce tego nie widze tylko wycinac wycinac ... zgroza.
d
drzewko
Moda na przycinanie drzew
przyszla do nas ze zgnilego zachodu ?
d
drzewko
To degradacja srodowiska naturalnego. Szczegolnie w miastach powinno sie zadbac o to, aby przed nadejsciem wiosny uzupelnic drzewostan, posadzic nowe drzewa. Kazde drzewo przyczynia sie do zachowania rownowagi biologicznej.
G
Gandharwa
Redaktorowi pewnie chodziło o to, że spalając biomasę spala się taką ilość CO2 , którą wcześniej rośliny zasymilowały z atmosfery.

Mnie jednak ciekawi, czy ZEC te zrębki w ogóle suszy. Bo jeśli nie, to bilans CO2 jest jednak ujemny, gdyż obniżając wartość grzewczą mieszanki paliwowej ( woda! ) powoduje się jej większe zużycie, w tym węgla, do ogrzania tej samej ilości m2 powierzchni.

Bardziej mokre paliwo w połączeniu z siarką z węgla powoduje, że z komina nie wydostaje się szkodliwy dwutlenek siarki, a bardzo szkodliwy kwas siarkawy.
Z
ZoNk
"Skorzystało też środowisko naturalne, bo spalanie drewna nie powoduje emisji CO2"
Ręce opadają... proponuję redaktorowi udanie się do najbliższej szkoły podstawowej i podpytanie dzieci jak to jest z tym spalaniem.
Dodaj ogłoszenie