Wacha: - Przegrałem, ale jestem z siebie zadowolony

fot. Szymon Popczyk
Przemysław Wacha
Przemysław Wacha fot. Szymon Popczyk
Udostępnij:
Rozmowa z Przemysławem Wachą, badmintonistą Technika Głubczyce, olimpijczykiem.

Wyniki

Wyniki

W meczu 1/8 finału gry pojedynczej Przemysław Wacha przegrał z jednym z faworytów do złota Chińczykiem Chunlaiem Bao 1-2 (11-21, 21-19, 13-21).
W grze mieszanej Nadieżda Kostiuczyk i Robert Ma -teusiak pokonali duet z Seszeli Georgie Cupidon i Juliette Ah-Wah 2:0 (21:8, 21:9). W ćwierćfinale rywalami będzie chiński mikst Hanbin He/Yang Yu.
W deblu mężczyzn Michał Łogosz i Robert Mateusiak pokonali australijską parę Glenn Warfe, Ross Smith 2:0 (21:13 21:16). Kolejnymi rywalami Polaków będą Duńczycy Paaske i Rasmussen.

- Pański mecz z Chińczykiem Chunlaiem Bao rozgrzał widownię.
- Ponad siedem tysięcy widzów głośno dopingowało Chińczyka, ale mnie to nie deprymowało. W ostatnich latach sporo grałem w Azji, czasem przy większej publiczności, więc byłem na to przygotowany. Szkoda, że nie udało się wygrać trzeciego seta, ale mimo porażki ze swojej postawy jestem zadowolony. Chunlai Bao był faworytem meczu, jest jednym z kandydatów do medalu, w turnieju został rozstawiony z numerem trzecim. Nie poddałem się, tylko podjąłem walkę. Mecz trwał 63 minuty, co świadczy o jego zaciętości. Przegrałem, ale nie mam sobie nic do zarzucenia. Dałem z siebie wszystko.

- Czego zabrakło, by pokonać rywala?
- Przede wszystkim brakuje nam takich meczów na co dzień. Mam okazję zagrać z zawodnikami z najwyżej półki kilka razy w sezonie. To za mało, powinienem rywalizować z nimi raz w miesiącu. Każdy taki mecz to doświadczenie i podniesienie swoich umiejętności.

- Teraz będzie pan kibicował Chińczykowi?
- W ćwierćfinale nie będzie mu łatwo, bo trafił na bardzo dobrze grającego Koreańczyka Lee Hyunila. Ale trzymam za niego kciuki.

- Wraca pan z igrzysk z podniesioną głową?
- Nie oszukujmy się, do światowej czołówki Europejczykom sporo brakuje. Jestem sportowcem, lubię walczyć, dlatego przed Pekinem miałem duże ambicje, chciałem dotrzeć do ćwierćfinałów, a w marzeniach był medal. Ale w tej dyscyplinie karty rozdają Azjaci, mają lepsze predyspozycje do gry, są lepsi od nas. Cieszę się, że depczę im po piętach. Z faworytem turnieju przegrałem po walce, z czystym sumieniem mogę spojrzeć w lustro i powiedzieć, że jestem zadowolony z występu.
- W pana olimpijskich startach widać progres. To oznacza, że za cztery lata będzie medal?
- W Atenach przegrałem pierwszy mecz, praktycznie bez walki. Teraz przeszedłem dwie rundy i dopiero w trzecim pojedynku przegrałem z jednym z głównych faworytów do medalu. Co ważne w ostatnim czasie grywałem z zawodnikami z najwyższej półki i nie były to pojedynki jednostronne. Przegrywałem w trzech setach, po walce i z każdym sezonem jestem coraz bliżej czołówki. Oczywiście chcę uzyskać awans do kolejnej wielkiej imprezy, ale na razie myślę o spokojnym odpoczynku po naprawdę wyczerpującym sezonie.

- Najbliższe plany...
- Powrót jest zaplanowany na 18., choć być może uda się wrócić 16.. Po powrocie do kraju będę odpoczywał, a za dwa tygodnie wakacje w Egipcie. Bez rakietki.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Powinien zwrócić koszty wyjazdu. Powinno się premiować medale. Za miejsca 4-8 rozliczać na zero. A Ci co zajęli gorsze miejsca powinni zwracać koszt wycieczki.
c
coyot
Pieniądze w błoto poszły...
K
KEVINozimek
Z tego, że wystąpił w Igrzyskach Olimpijskich
O
Ogóreczek
Polska mentalność. Przegrałem ale jestem zadowolony. Z czego on się cieszy
Przejdź na stronę główną Nowa Trybuna Opolska
Dodaj ogłoszenie