Warszawa da się lubić

Magda Trepeta
Chociaż żaden z lokalnych polityków nie potwierdził jeszcze oficjalnie swojej kandydatury na fotel burmistrza Nysy, w kuluarach padają już pierwsze nazwiska.

Między innymi wymienia się Ryszarda Rogowskiego, Leszka Wierzchowca, Janusza Sanockiego, a kilka dni temu mieszkańców miasta zelektryzowała wiadomość, że potencjalnym kandydatem na to stanowisko jest również Marian Smutkiewicz, były dyrektor Daewoo FSO Nysa. Sam zainteresowany nie potwierdza i nie zaprzecza.

- Otrzymałem taką propozycję, ale na razie chciałbym ją na spokojnie rozważyć - powiedział w rozmowie z dziennikarzami Smutkiewicz. - Do Nysy zawsze czułem sentyment i jestem z tym miastem bardzo mocno związany emocjonalnie. W najbliższych dniach podejmę decyzję.
Współpracę zaproponowała Marianowi Smutkiewiczowi Nyska Inicjatywa Gospodarcza, apolityczne stowarzyszenie, które zawiązało się w maju i liczy obecnie około pięćdziesięciu członków.
Piotr Liniewski, jeden z liderów ugrupowania, przyznaje, że ten pomysł wypłynął już na początku lipca. - Jest to jedyna osoba, która ma szansę coś zrobić i postawić miasto na nogi - podkreśla Liniewski. - Z racji tego, że mieszka w Warszawie, nie jest związany z lokalnymi opcjami politycznymi i nie jest uwikłany w żadne układy. Tylko tak silny i operatywny człowiek może uratować Nysę.

Marian Smutkiewicz faktycznie ma z Nysą wiele wspólnego i dał się zapamiętać mieszkańcom miasta od dobrej strony. Jest jednym z laureatów statuetki Trytona i honorowym obywatelem miasta. W latach 1992-1999 pełnił funkcję dyrektora Daewoo FSO Nysa. Z podupadającego zakładu stworzył wówczas doskonale prosperującą fabrykę. - Został przysłany z Warszawy, żeby zlikwidować zakład - wspomina nie tak odległe jeszcze czasy Zbysław Wróbel z NIG. - Po przyjeździe uznał, że można go jeszcze uratować i jak postanowił, tak zrobił. Za czasów jego rządów Daewoo było najlepiej funkcjonującą i najbogatszą fabryką w regionie.

Informację o potencjalnej kandydaturze Smutkiewicza na fotel burmistrza podało w środę Radio Opole. W mieście zawrzało. Większość byłych pracowników upadłej Nysa-Motor, czyli dawnego Daewoo FSO, zarzeka się, że za "swoim szefem", który kilka lat temu uratował ich od bezrobocia, pójdzie nawet w ogień. - Jeżeli jest on w stanie zrobić z naszym miastem to, co zrobił z zakładem, to możemy być spokojni - uśmiecha się jedna z byłych pracownic. - Jest dobrym gospodarzem. Zrobił porządek i sprawił, że ludzie żyli dostatnio. Pamiętam, jak za czasów jego rządów dostawaliśmy wysokie pensje i premie. Paczki na święta były też z prawdziwego zdarzenia. Dałby Bóg, żeby wrócił...
W najbliższych dniach Marian Smutkiewicz przyjedzie do Nysy na spotkanie z przedstawicielami Nyskiej Inicjatywy Gospodarczej. Po rozmowie z nimi poda do wiadomości publicznej swoją decyzję w sprawie kandydowania na stanowisko szefa zarządu miasta.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie