Wielki sukces. 20-latek z Wołczyna robi oszałamiającą karierę na scenie. To muzyczne odkrycie roku

Milena Zatylna
Milena Zatylna
Dawid Tyszkowski pochodzi z Wołczyna. Uznawany jest za muzyczne odkrycie ubiegłego roku. Artysta wystąpił m.in. podczas Gali Plastrów Miodu, która odbyła się w Kinie Bajka w Kluczborku.
Dawid Tyszkowski pochodzi z Wołczyna. Uznawany jest za muzyczne odkrycie ubiegłego roku. Artysta wystąpił m.in. podczas Gali Plastrów Miodu, która odbyła się w Kinie Bajka w Kluczborku. Starostwo Powiatowe w Kluczborku
Dawid Tyszkowski pochodzi z Wołczyna. To młody wokalista, kompozytor i autor tekstów, który szturmem zdobywa rozgłośnie radiowe i serca słuchaczy. Z pewnością jest to jeden z najbardziej spektakularnych debiutów ubiegłego roku na polskiej scenie muzycznej.

Dawid Tyszkowski ma 20 lat i na koncie kilka piosenek, które śmiało można nazwać przebojami. „Koszulka”, „Tlen”, „Nie poznaję Cię” - to tytuły, którymi objawił się słuchaczom.

Słowo „objawił” nie jest przypadkowe. Słuchając jego piosenek zastanawiałam skąd wziął się tak utalentowany i wrażliwy artysta, i jak to się stało, że dotychczas nic o nim nie słyszałam. Przecież nie mógł pojawić się znikąd, musiał przejść jakąś artystyczną drogę.

Z Dawidem Tyszkowskim sprawa wygląda tak, że faktycznie pojawił się „znikąd”. Wcześniej nie brał udziału w żadnym telewizyjnym talent show, nie eksponował swojego talentu na festiwalach czy konkursach dla młodych wokalistów. Nie chodził do szkoły muzycznej, naukę gry na gitarze w Wołczyńskim Domu Kultury porzucił po kilku lekcjach.

- Uczyliśmy się budowy gitary i utworów na pamięć, co niezbyt mi to odpowiadało - wspomina. - Szukałem miejsca, żeby samemu kreatywnie się rozwijać. Gitarowych chwytów uczyłem się sam albo na scholii u braci zakonnych w Wołczynie.

Co ciekawe, Dawid przez wiele lat inaczej wyobrażał sobie swoją przyszłość. Choć kocha muzykę i przesiąknął nią dzięki tacie i starszemu bratu, chciał zostać albo malarzem, albo sportowcem.

- Śpiewanie wydawało mi się takie „dziewczyńskie” i długo nie chciałem się do niego przekonać – opowiada. – Natomiast moją wielką pasją jest koszykówka. Na boisku do kosza przy hali sportowej w Wołczynie spędzałem nieraz więcej czasu, niż w domu. Cały czas chodzę na salkę. Długo koszykówka była na pierwszym miejscu. Aby w niej coś osiągnąć, trzeba trenować i grać w klubach, a u nas w okolicy nie ma takiej możliwości. Graliśmy z kumplami w szkole, na jakiś turniejach, na wakacjach jeździmy na turnieje 3x3, jednak to za mało, żeby zostać gwiazdą NBA.

Chociaż śpiewanie uważał początkowo za niemęskie zajęcie, dał się do niego przekonać, bo znajomi mówili, że „nieźle mu to idzie”. Występował na szkolnych akademiach w wołczyńskim gimnazjum i liceum. Koncertował też od czasu do czasu na okolicznych festynach. Zaś w domu tworzył taką „muzę”, jaka mu w duszy grała – nostalgiczną, delikatną i nie dającą się łatwo zdefiniować, a do niej niebanalne teksty.

- Nie publikowałam ich w Internecie, bo czekałem na odpowiedni moment – mówi Dawid Tyszkowski. – Chciałem mieć pewność, że to rzeczywiście jest to, pod czym mogę się podpisać.

Młody wokalista wydaje pod szyldem FONOBO Label - wytwórni, z którą związany jest od samego początku swojej kariery.
Pierwszym utworem, który zaprezentował publicznie, była „Koszulka” i od razu wzbudziła zachwyt słuchaczy. Zaś w czerwcu ubiegłego roku artysta wystąpił w trasie Męskiego Grania.

- To było duże przeżycie, bo nie miałem wcześniej zbyt dużego doświadczenia scenicznego, a występowałem przed bardzo wymagającą publicznością – opowiada. – Jeśli chodzi o moją muzyczną karierę, wszystko potoczyło się bardzo szybko. Choć wydawało mi się, że jestem na nią przygotowany, tempo zaskoczyło nawet mnie. Znajomi podeszli do tego ze spokojem, bo choć zawsze byłem na uboczu, znali mnie z moich pasji. Z najbliższego otoczenia chyba rodzice są najbardziej zaskoczeni. Mam z nimi kontakt codziennie, nie potrafią chyba usłyszeć już niczego wyjątkowego w moim głosie czy utworach, które przez kilka miesięcy szlifuję w sąsiednim pokoju.

Teksty autorstwa Dawida Tyszkowskiego poruszają poważne tematy, dużo w nich melancholii, a nawet smutku i przemyśleń zaskakujących jak na młodego człowieka.

- Jestem nadwrażliwy. Żadna trauma mnie w życiu nie spotkała, a wszystko odbieram trzy razy bardziej niż inni. Łatwo jest mnie dotknąć – tłumaczy. - Stąd to chyba wynika.

Młody muzyk zdradza, że choć wielki świat i kariera muzyczna go pociągają, lubi powroty do swojego rodzinnego Wołczyna.

- Często z kumplami chodziliśmy do lasu i uwielbialiśmy wylegiwać się na stogach siana – mówi Dawid Tyszkowski. – Nigdy nie byłem typowym nastolatkiem, lubiącym imprezy. Raczej byłem grzecznym dzieckiem, wolałem zawsze naturę. W Wołczynie mam grupę przyjaciół i kiedy wracam jest się z kim spotkać. Są to ci sami ludzie, z którymi chodziłem do lasu, nad rzekę, na rowery czy spędzałem czas na boisku.

Przez najbliższe miesiące Dawid zamierza skupić się na koncertach. Będzie go można zobaczyć i posłuchać w kilku polskich miastach.

- Na horyzoncie jest też nowy materiał, ale za wcześnie żeby cokolwiek więcej zdradzać – dodaje Dawid Tyszkowski.

Dawid Tyszkowski jest absolwentem liceum ogólnokształcącego w Wołczynie.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Lady Pank: rocznica debiutanckiej płyty

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na nto.pl Nowa Trybuna Opolska