Wielkość i małość Lecha Wałęsy

Krzysztof Zyzik
Krzysztof Zyzik
Krzysztof Zyzik
Krzysztof Zyzik archiwum
W sprawie akt SB ukrytych w sekretarzyku generała Czesława Kiszczaka jedni widzą wściekły atak środowiska PiS-u na legendę „Solidarności”, deptanie największego żyjącego polskiego autorytetu przez zakompleksionych działaczy drugiego szeregu, drudzy cieszą się z prawdy, która przychodzi po latach. Odsłania prawdziwe oblicze prostaka i bufona, który na skutek splotu przypadków i działań służb stał się na wiele lat polską i światową ikoną wolności.

Chyba najmniejsza grupa, do której się zaliczam, widzi sprawę w jej złożoności. Bo Wałęsa jest i wielki, i mały zarazem. Wszystko wskazuje na to, że do 1976 roku robił rzeczy, których się dziś wstydzi. Prawdopodobnie megalomania nie pozwala mu szczerze o tym mówić. Po błędach młodości przyszła bowiem dekada lat 80.

Dla większości Polaków - szara. Dla kariery Wałęsy - złota. Porozumienia sierpniowe, niezłomna postawa w stanie wojennym i po nim, Nagroda Nobla. Gdyby Wałęsa uczciwie wyznał, co działo się przed sierpniowymi strajkami, nie byłoby problemu, a przynajmniej zostałby on rozbrojony. Wałęsa jednak budował sobie pomnik za życia, do którego błędy młodości nie pasowały.

Ten grzech zaniechania wraca po 1989 roku. Wałęsa, już prezydent, „pożycza” teczki na swój temat. Widać, że ta sprawa go gryzie, czyni ostrym przeciwnikiem lustracji. Jednak nie marionetką komunistów, jak chciałoby wielu polityków PiS. Wałęsa, choć prezydentem jest wyjątkowo kiepskim, wielokrotnie dowodzi, że prowadzi Polskę na Zachód. Przyspiesza wyprowadzenie wojsk radzieckich, wprowadza kraj do NATO. Gdyby służby jeszcze w latach 90. miały na niego istotny wpływ, byłby w tych tematach opornikiem.

Narracja władzy jest łatwa do odczytania. Piszemy nową historię, w której III Rzeczpospolita jest bękartem służb i ich marionetek. Prawdziwie wolną, powstałą z kolan Polskę budują dopiero bracia Kaczyńscy. Pierwszy poległ w zamachu, drugi kontynuuje jego dzieło. To jednak jest równie naciągane, jak posągowość Lecha Wałęsy. Z wielu powodów. Choćby dlatego, że w rzekomo zdradzieckiej Magdalence paktował z komunistami także śp. Lech Kaczyński. Jestem przekonany, że podobnie jak Lech Wałęsa był tam wyłącznie z patriotycznych pobudek.

To, jak potoczyły się polskie sprawy po 1989 roku, jest już zasługą bądź winą ludzi dawnej „Solidarności”. A kwestię wielkości takich postaci jak Lech Wałęsa czy Lech Kaczyński rozstrzygną kiedyś historycy. Już bez uwikłań bieżącej polityki.

Wideo

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3