Więźniowie żądają od państwa milionów

    Więźniowie żądają od państwa milionów

    Jarosław Staśkiewicz

    Aktualizacja:

    Nowa Trybuna Opolska

    Cele w brzeskim więzieniu pamiętają wprawdzie czasy pruskie, ale są regularnie odnawiane.

    Cele w brzeskim więzieniu pamiętają wprawdzie czasy pruskie, ale są regularnie odnawiane. ©Jarosław Staśkiewicz

    Odsiadujący wyroki w opolskich zakładach karnych skarżą się na warunki, w jakich zmuszeni są odbywać karę. W pozwach do sądu domagają się milionowych odszkodowań.
    Cele w brzeskim więzieniu pamiętają wprawdzie czasy pruskie, ale są regularnie odnawiane.

    Cele w brzeskim więzieniu pamiętają wprawdzie czasy pruskie, ale są regularnie odnawiane. ©Jarosław Staśkiewicz

    "Cele są zagrzybiałe i zapleśniałe, a przebywanie w nich wygląda tak, jakbyśmy przebywali w szalecie miejskim, jest jeden smród i fetor" - to fragment listu, który napisali do redakcji dwaj skazani z Zakładu Karnego w Brzegu. Osadzeni skarżą się też, że warunki nie zmieniły się tam od 1989 roku, i donoszą, że w sądach toczy się około 20 spraw przeciwko brzeskiemu zakładowi karnemu.

    Sprawdziliśmy. Okazało się, że więźniowie są bardzo dobrze poinformowani.
    - W 2012 roku osadzeni złożyli 150 pozwów, w których skarżyli się na warunki bytowe w opolskich zakładach karnych - wylicza Katarzyna Idziorek, rzecznik Okręgowego Inspektoratu Służby Więziennej. - Z czego ponad 20 skarg dotyczyło Brzegu.

    Łączna kwota odszkodowań, których domagali się więźniowie, to aż 17 mln złotych, czyli ponad 100 tysięcy na osobę. Te ogromne kwoty to jednak tylko ich pobożne życzenia. - Spośród dotąd zakończonych spraw tylko w dwóch przypadkach sąd uznał, że osadzonym należy się zadośćuczynienie, ale były to kwoty nieprzekraczające tysiąca złotych - wyjaśnia Katarzyna Idziorek.

    Ewa Kosowska-Korniak z biura prasowego Sądu Okręgowego w Opolu potwierdza, że większość takich spraw kończy się oddaleniem powództwa:

    - W przeważającej większości te pozwy są pisane według jednego szablonu, zmieniają się tylko dane powoda i adresy zakładów karnych.


    Obejrzeliśmy cele w brzeskim więzieniu. Nie my pierwsi i nie ostatni, bo jak podkreśla Henryk Knera, dyrektor tamtejszego Zakładu Karnego, jego placówka jest regularnie kontrolowana - a to przez sędziów, a to przez sanepid.

    - Najstarsze budynki mają po 200 lat, ale cele systematycznie, średnio co trzy lata, są odnawiane. Każda ma wentylację, a od niedawna zabudowujemy w nich kąciki sanitarne - mówi ppłk Knera.

    W najstarszym budynku brzeskiego więzienia cele rzeczywiście nie są najpiękniejsze, ale też o smrodzie i grzybie mowy nie ma. Drewniana, dość zniszczona podłoga, na ścianach lamperie, a na wyposażeniu po dwa metalowe łóżka i taborety, szafki, pod oknem kaloryfer, czasem dodatkowy "olejak", wreszcie umywalka i zabudowana toaleta. A dodatkowo na wyposażeniu prywatny sprzęt - telewizor, komputer, radioodtwarzacz. Przy drzwiach - ciekawostka - coś na kształt domofonu, którym można wezwać oddziałowego, ale z którego leci też muzyka.

    - W takich starych zakładach karnych, jak w Brzegu, Prudniku czy Strzelcach Opolskich, trudno pogodzić europejskie standardy z wymaganiami konserwatora zabytków, szczególnie przy ograniczonych funduszach, jakimi dysponujemy - podkreśla porucznik Idziorek. - Ale nie ma zakładu, gdzie co roku nie byłoby remontu. Problem w tym, że często odnawiane cele równie szybko są niszczone. Nikt jednak nie odmawia osadzonym prawa do pisania skarg i pozwów.

    Czytaj treści premium w Nowej Trybunie Opolskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    W związku z ciszą wyborczą komentarze zostały wyłączone, zapraszamy z powrotem w niedzielę wieczorem.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Warto zobaczyć

    Wideo