Wolimy pracować u siebie

Joanna Jakubowska
Zatrudnienie w Europie Zachodniej przestało być dla Polaka rarytasem. Za parę lat kraje zachodnie same będą zapraszać nas do podjęcia pracy na ich rynkach.

Czterdzieści procent Polaków chce na stałe wyjechać z Polski w celach zarobkowych - wynika z opublikowanego niedawno raportu międzynarodowej firmy doradczej PricewaterhouseCoopers. Oznaczałoby to, że w momencie wprowadzenia swobodnego przepływu pracowników między Polską a Unią Europejską prawie 4 milionów Polaków pojawiłyby się na rynkach pracy krajów "piętnastki".

Te liczby przeraziły urzędników w Brukseli. Do tego stopnia, że politycy w kraju zaczęli obawiać się, czy nie spowoduje to jeszcze większego usztywnienia stanowiska Unii w utrzymaniu siedmioletniego okresu przejściowego na swobodny przepływ pracowników.
Czy te obawy są uzasadnione, a jeśli tak, to czy faktycznie napływ siły roboczej z Polski będzie dopustem bożym dla krajów UE?
Badania polskich instytutów badawczych - Pentora i CBOS - dowodzą, że odsetek Polaków zdecydowanych na migrację zarobkową do krajów Unii waha się pomiędzy 5 a 13 proc. Praca za granicą przestała być dla nas tak atrakcyjna, jak przed laty, kiedy za kilkumiesięczny zarobek np. w Niemczech można było kupić samochód. Dziś kurs złotówki w relacji do walut zachodnich jest na tyle wysoki, że decyzja o wyjeździe na Zachód w celach zarobkowych zaczyna być starannie rozpatrywana pod względem opłacalności.
- Nie sądzę, aby powodem, dla którego Polacy mieliby emigrować do Europy była różnica w zarobkach ich i Europejczyków z UE - ocenia Krzysztof Dzierżawski z Centrum im. Adama Smitha. - Powodem, dla którego nasi rodacy wyjeżdżają z kraju w celach zarobkowych jest brak pracy w Polsce. Każda utracona para rąk na rzecz innych krajów to dla nas nieszczęście. Natomiast odpowiedzi na pytanie o rozbieżności między wynikami sondaży zagranicznych i polskich należałoby poszukać w przyczynach tkwiących poza rzeczywistością. Można domniemywać, że istniało konkretne zapotrzebowanie na tego typu wyniki.

Swoboda przepływu pracowników to możliwość nieskrępowanego przemieszczania się w obrębie Unii Europejskiej i podejmowania pracy w dowolnym kraju. Państwo, w którym przebywa dana osoba, zobowiązane jest wtedy do zapewnienia jej takich samych warunków jak własnym obywatelom tj.: dostępu do rynku pracy, praw wyborczych, uznawania dyplomów i kwalifikacji itd. Jest to jeden z czterech filarów jednolitego rynku. Do końca 2002 roku zobowiązaliśmy się wdrożyć prawo wspólnotowe w tym zakresie. Dla Polski zasadniczym problemem jest okres przejściowy na podejmowanie pracy przez Polaków na terenie Unii. Wprowadzony ma być jednak w łagodnej formie. Każdy kraj określi, na ile chce zamknąć swój rynek pracy dla obywateli Europy Wschodniej, przy czym maksymalnie może to być siedem lat, jak zadeklarowały Niemcy, lub w ogóle znieść tego typu ograniczenie, jak zapowiada Hiszpania. Na razie jest to kwestią negocjacji.

Trudno zmierzyć apetyt Polaków na pracę za granicą, ponieważ brakuje pełnych danych na ten temat. Jest to trudne o tyle, że nadal spory odsetek ludzi wyjeżdżających po pracę na Zachód, podejmuje ją na czarno. Nikt nie prowadzi statystyki w zakresie wyjazdów nielegalnych. Według danych Departamentu Migracji Zarobkowej Krajowego Urzędu Pracy w tym roku legalnie za granicą pracowało ponad 250 tysięcy Polaków (tylko za pośrednictwem KUP). Szacuje się, że mniej więcej drugie tyle pracuje w krajach Unii na czarno.
Prawdą jest, że z roku na rok liczba osób pracujących za granicą rośnie, ale głównie dlatego, że w krajach UE jest duży popyt na pracę wykonywaną przez Polaków. Strumień legalnej pracy jest regulowany przez wielkość napływających do Polski ofert. Z roku na rok do Krajowego Urzędu Pracy napływa o kilka procent więcej propozycji zatrudnienia w krajach zachodnich. Dla przykładu: w 1999 roku było ich ponad 231 tysięcy, w 2000 - ponad 240 tysięcy, a do listopada 2001 - ponad 250 tysięcy.
Wygląda na to, że to kraje Unii Europejskiej dużo bardziej chcą kupować naszą pracę, niż my sami chcemy sprzedać.
W jednym z opolskich biur pośrednictwa pracy (dla osób z podwójnym obywatelstwem) poinformowano nas, że zdarzają się miesiące, w których podaż ofert pracy z Holandii nawet przewyższa popyt. Zwykle jednak jest on zrównoważony.
- Holendrzy potrzebują głównie niewykwalifikowanych robotników do prac w ogrodnictwie, przy pakowaniu różnych produktów w wielkich magazynach i hurtowniach (od spożywczych po komputerowe, rolnictwie, przy sadzeniu drzewek itp.) - mówi przedstawicielka biura "Otto". - Czasem potrzebna jest osoba o określonych kwalifikacjach, na przykład kierowca tira albo hydraulik, wtedy takie przypadki załatwiamy indywidualnie. Tygodniowo za pośrednictwem naszego biura wyjeżdża w zależności od pory roku - 50 do 100 osób. Oczywiście najwięcej w okresie wakacyjnym, kiedy jest duże zapotrzebowanie na prace sezonowe.

Mieszkańcy Opolszczyzny, którzy mają podwójne obywatelstwo, już teraz mogą poruszać się po unijnych rynkach pracy bez żadnych ograniczeń, tak samo jak obywatele Niemiec, Hiszpanii, czy Włoch. Czy reszta Polaków będzie musiała na to czekać aż siedem lat?
Sytuacja demograficzna w Niemczech i prognozy co do jej dalszego rozwoju postawiła tamtejsze elity polityczne i gospodarcze przed dylematem: albo otwarcie granic dla imigrantów, albo koniec z dobrobytem. Społeczeństwo niemieckie starzeje się, przy równoczesnym zmniejszaniu się liczby obywateli zdolnych do pracy (obliczono, że już w 2015 roku brakować będzie w Niemczech 7 mln pracowników). W efekcie, patrząc na niemiecki rynek pracy w perspektywie kilku najbliższych lat, już niedługo nie będzie komu zasilać kasy niemieckiego systemu emerytalnego. Specjalna komisja ds. emigracji obliczyła, że już niedługo Niemcy powinny przyjmować 50 tysięcy imigrantów rocznie, a w perspektywie najbliższych pięćdziesięciu lat - prawie 18 milionów.
Niedawno koalicja rządowa w Niemczech uzgodniła projekt ustawy imigracyjnej, który ma stworzyć nowy model migracji zarobkowej w tym kraju, oparty na systemie wolnorynkowym, uzależnionym od potrzeb niemieckiego rynku.
Niewykluczone jest więc, że dla Polaków granice Niemiec otworzą się jeszcze przed upływem okresów przejściowych ustalonych przez Unię Europejską. Niemcy, chcąc nie chcąc, muszą wpuścić do kraju imigrantów, którzy będą w przyszłości pracować w Niemczech na niemiecki system socjalny, mając zagwarantowane takie same prawa, jak obywatele tego kraju.

FLESZ: Kiedy będzie wiosna? Zwierzęta dają sygnały.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3