Współczesne rolnictwo to nie tylko ciągnik. Dziś rolnik potrzebuje biura i komputera, a kiedyś lampy naftowej

Agata Wodzień-Nowak
Agata Wodzień-Nowak
Współczesny rolnik nie tylko chce, ale też musi korzystać z cyfrowych rozwiązań.
Współczesny rolnik nie tylko chce, ale też musi korzystać z cyfrowych rozwiązań. pixabay, Bartosz Czarniak/nadesłane, AGW
Rolnictwo jako praca biurowa? W coraz większym stopniu tak. Dziś rolnik potrzebuje biura, komputera i internetu, a praca w ten sposób zajmuje coraz więcej czasu. Jednocześnie ten czas oszczędza, bo nie trzeba osobiście jechać do ARiMR czy urzędu. W ciągu 11 lat, od kiedy Bartosz Czarniak samodzielnie prowadzi gospodarstwo, jest uczestnikiem cyfrowej rewolucji, która zachodzi w gospodarstwach. Postęp technologiczny z jednej strony pomaga, z drugiej powoduje coraz większe zróżnicowanie, a może wręcz przepaść między gospodarstwami.

Spis treści

Celowo piszemy o cyfrowej rewolucji, a nie ewolucji, bo jak sami przekonacie się, czytając o obserwacjach i doświadczeniach rolnika, tempo zmian jest zawrotne.

Zmiany w rolnictwie. Rolnik coraz więcej czasu spędza na pracy w biurze

Współczesne wymagania dla gospodarstw wymuszają coraz więcej czasu spędzanego nie tradycyjnie na ciągniku lub w budynku przy zwierzętach, ale w biurze przed komputerem z kawą w ręku lub obok narzędzia pracy. Tak Bartosz Czarniak napisał na Twitterze. Postanowiliśmy zgłębić temat.

Bartosz Czarniak to rolnik z powiatu włocławskiego w województwie kujawsko-pomorskim. W Gołębinie od 2011 roku prowadzi gospodarstwo o powierzchni 33 hektarów, uprawia zboża paszowe, kukurydzę i rzepak. Hodowla trzody chlewnej w jego gospodarstwie odbywa się od trzech pokoleń (od lat 60. XX wieku). Jest członkiem i rzecznikiem prasowym Polskiego Związku Hodowców i Producentów Trzody Chlewnej „POLSUS”.

- Dziennie to jest minimum godzina – podaje czas spędzany przy komputerze w związku z pracą w gospodarstwie. - Czasami jest tak, że w danym dniu nie pracuję przy komputerze, ale w kolejnym muszę nadrobić. Średnio w tygodniu jednak jest to godzina na formalności komputerowe.

Przyznaje, że czas na pracę biurową z pomocą klawiatury i myszki wydłuża się z biegiem lat.

- Na samym początku w 2011 roku, kiedy zaczynałem tę przygodę z rolnictwem, to było jakieś 15-20 minut średnio dziennie, maksymalnie. Dawniej była papierkowa robota, związana bardziej z pisaniem czegoś ręcznie, aniżeli na komputerze.

Początek dnia w aplikacjach czy chlewni?

- Najpierw wizyta jest w chlewni, żebym mógł zobaczyć, jak wyglądają dane lochy, te, które mnie zaciekawią, spisuję, potem sprawdzam w komputerze czy z nimi jest wszystko w porządku, nic się nie dzieje, funkcjonuje tak, jak powinno i czy na coś nie powinienem zwrócić uwagi dodatkowo.

Trwa głosowanie...

Gdyby podsumować 2022 roku jednym zdaniem, to brzmiałoby ono:

Cyfryzacja w polskim rolnictwie. Z papierowych formularzy do myszki i klawiatury

- Teraz na przestrzeni lat cyfryzacja samych urzędów spowodowała, że przed tym komputerem spędzamy więcej czasu, ale też mniej poświęca się go na przykład na wizyty w urzędach różnego rodzaju – mówi rolnik z Kujawsko-Pomorskiego. Podaje przykład z wnioskami o dopłaty obszarowe.

- Kiedyś wypełnialiśmy formularze tylko i wyłącznie papierowo, rysowało się, kolorowało wręcz, a teraz wszystko robi się za pośrednictwem komputera, myszki. Nawet nie trzeba jechać do agencji.

Jakie prace dziś rolnik wykonuje za pośrednictwem komputera, a nie było to dane poprzedniemu pokoleniu? Takich zajęć znajdujemy sporo.

- Po pierwsze to wnioski obszarowe do agencji, wnioski o wszystkiego rodzaju fundusze, związane z modernizacją, nie modernizacją. Nawet jeżeli człowiek sam wykonuje wniosek o modernizację, to musi zrobić plan na komputerze, wszystko związane jest agencją.

Co jeszcze z prac rolnika wymaga dziś komputera? M.in.:

  • rejestr zwierząt hodowlanych,
  • rejestr zabiegów agrotechnicznych,
  • sporządzenie umów podczas sprzedaży,
  • wypisywanie faktur.

Nowa rolnicza rzeczywistość wymusza spędzanie większej ilości czasu przy komputerze. Chociażby przez wspomniane już przyjmowanie wniosków o dopłaty bezpośrednie wyłącznie przez aplikację, online.

- W przypadku zgłaszania zwierząt to jest wygodne, bo nie trzeba jechać z każdym papierkiem do agencji, a trzeba zgłosić zdarzenia w krótkim terminie. Więc tu też czas nieco wymusza na nas pracę na komputerze, bo to się robi szybciej.

To właśnie podstawowe zalety cyfrowych rozwiązań, które wymienia nasz rozmówca: jest szybciej, łatwiej, wygodniej.

Dalej wśród ułatwień w prowadzeniu gospodarstwa wymienia bankowość.

- Wszelkiego rodzaju przelewy. Kiedyś trzeba było jechać do banku, żeby opłacić np. fakturę za nawozy. Teraz to się robi z pozycji biura i komputera. Płacimy przez telefon. Nawet zamawianie części do ciągnika odbywa się przez telefon, bo często, zamiast iść i pytać w kolejnym sklepie, czy na pewno jest dana część do maszyny, to wystarczy, że poszukam w telefonie i wyskakują nam miejsca w internecie, firmy z drugiego końca Polski i dzięki temu w ciągu 1-2 dni możemy mieć żądaną część u siebie na podwórku – wskazuje hodowca.

Część stosowanych przez rolników rozwiązań technologicznych wynika ze specyfiki prowadzonej produkcji.

- Będąc w Polsusie mamy program do prowadzenia stada podstawowego, czyli wyniki wszelkiego rodzaju - jak się oprosiły, jak są krycia, te wszystkie dane są w komputerze. Zamiast rejestru papierowego, mamy komputerowy. Jest skontaktowany z bazą główną, dzięki czemu biuro Polsus w Warszawie ma podgląd z automatu na to, jak wyglądają wyniki produkcyjne w naszej chlewni. My też mamy podgląd na to, jak dana locha sprawuje się w obecnym czasie.

Aplikacje jeszcze czekają na większą popularyzację. Zaporą cena i łatwość obsługi

Wiedza o istniejących już aplikacjach dla rolników nie jest jeszcze powszechna, a część z nich kosztowna i mało przystępna w samodzielnej obsłudze.

Rolnik z Kujawsko-Pomorskiego sam chciałby mieć więcej aplikacji, które są dostępne, ale przez niego jeszcze nieużywane. Wskazuje na potrzebę szerszej informacji o istniejących rozwiązaniach i instrukcji, jak z nich korzystać.

- Przykładowo fajna jest aplikacja, która daje możliwość spisywania zabiegów na bieżąco. Niedawno się o niej dowiedziałem i prowadzę rozmowy z firmą, która to robi i jaki to byłby koszt. To byłoby ułatwienie zamiast spisywania na karteczkach. Z automatu można wpisać z telefonu i nie trzeba z tym biec do komputera.

- Chciałbym, żeby te aplikacje bardziej były dostępne na telefon, a mniej na komputer.

Aplikacje umożliwiają zdobycie bardzo dużej ilości danych. - W moim przypadku tych ekranów i zdobyczy technologicznych nie mam jeszcze zbyt wiele, ale jak patrzę na kolegów, znajomych, którzy korzystają z takich funkcji i co one im dają, to najgorzej jest z dostępnością wbrew pozorom.

- Mimo że jest przesyt, duża ilość tych wszystkich aplikacji i programów, to często są one trudno dostępne dla rolnika z racji, po pierwsze ceny, bo taki ciągnik wyposażony w różne aplikacje dosyć ładnie kosztuje. Po drugie, żeby to było przystępne też dla samego rolnika, żeby mógł sobie to ściągnąć na tablet, który zamontuje w ciągniku i samodzielnie dostosuje do tych współczesnych wymogów.

Za szybkim postępem technologicznym trudno nadążyć

Trudno nie zauważyć, że szybki postęp technologiczny i cyfryzacja gospodarstw powoduje coraz większe nierówności w rolnictwie. W gorszym położeniu znajdują się przedstawiciele starszego pokolenia, dla którego cyfrowe rozwiązania nie są tak naturalne, jak na 20,30 czy 40-latków. Barierą niewątpliwie jest koszt inwestycji czy obawa przed nowościami.

- Zróżnicowanie między gospodarstwami jest wręcz ogromne - przyznaje Bartosz Czarniak i podaje przykład swojego gospodarstwa. - Zmodernizowałem chlewnię w 2011 roku i już po 2-3 latach zauważyłem, że ona odstaje od tych nowszych chlewni, które były już budowane w sposób - nazwijmy to - bardziej inteligentny. Inteligentny pod kątem cyfryzacji, przepływu informacji.

Wyjaśnia, że jeżeli teraz ktoś decyduje się na budowę czy modernizację parku maszynowego albo budynków inwentarskich, kładzie duży nacisk na to, by mieć jak najwięcej informacji nie w sterownikach, do których musi dojść, tylko w jednym komputerze.

- Jak pójdzie do biura, to zobaczy, że w jednej komorze jest za słaba wentylacja, w innej jest może za wysoka albo za niska temperatura itp.

Cyfryzacja w swym pędzie gubi część rolników

- Problem jest taki, że świat cyfrowy jest bardzo, bardzo szybki i jeżeli człowiek, podchodząc do budowy, modernizacji danej chlewni czy zakupu maszyny nie usiądzie do tematu, nie będzie - nazwijmy to - „odrabiał lekcji”, aby dowiedzieć się, co może mu być przydatne z tych nowoczesnych technologii, no to może się obudzić mimo modernizacji nadal z tyłu, w porównaniu do tych najlepszych – uważa Bartosz Czarniak.

Podaje kolejne przykłady wsparcia, jakie dają nowoczesne rozwiązania:

- Taka technologia może bardzo pomóc, chociażby w raportach o stanie atmosfery w chlewni, przybliżonej wadze tuczników na tuczarni, dzięki czemu człowiek może zaplanować chociażby sprzedaż. Taką funkcjonalnością jest także podglądanie świń poprzez kamery internetowe. Można zaglądać do swojego obejścia nawet z drugiego krańca świata.

Ilustracją ogromnej zmiany na polskiej wsi może być wspomnienie naszych rodziców, nie mówiąc o dziadkach. - Jak mówi moja mama, ona rodziła się przy lampie naftowej, obecnie ma wszystkie zdjęcia i informacje w telefonie – dodaje hodowca z Gołębina.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Jak kupić dobry miód? 7 kroków

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Współczesne rolnictwo to nie tylko ciągnik. Dziś rolnik potrzebuje biura i komputera, a kiedyś lampy naftowej - Strefa Agro

Wróć na nto.pl Nowa Trybuna Opolska