Wyciszyć bębenki

Redakcja
Z Ryszardem NIEDZIELĄ, prezesem Sportowej Spółki Akcyjnej Ryan Odra Opole, rozmawia Andrzej SZATAN

- Na ile sobotnie zwycięstwo w derbowym spotkaniu z Włókniarzem Kietrz poprawiło pańskie samopoczucie?
- Na pewno poprawiło i to bardzo, bo widać, iż zaangażowanie się grupy ludzi w klub i koncepcja budowania zespołu na zawodnikach wywodzących się z Opola i z regionu zdaje egzamin.
- Często bywa tak, że w finansowej biedzie łatwiej stworzyć dobrą atmosferę. Przykład Odry na to by wskazywał.
- Atmosfera rzeczywiście zaczyna przypominać tę z rundy jesiennej poprzedniego sezonu. Zawodnicy bardzo sobie chwalą sposób prowadzenia zajęć przez nowego trenera, Mariana Kurowskiego. To był chyba nasz kadrowy strzał w dziesiątkę. To też ma wpływ na atmosferę. W sporcie czasami bywa jak w biznesie. Kiedy główny udziałowiec spółki, Browar Namysłów, nosił się z zamiarem jej likwidacji, co równałoby się upadłości Odry, wykupiłem te udziały, stawiając na szali sklepy SPAR, których jestem właścicielem. Moja sytuacja rzeczywiście była przez kilka miesięcy bardzo trudna, ale powoli firma zaczyna funkcjonować normalnie. W klubie także przeżywaliśmy ciężkie dni, wydawało się, że odejdzie wielu zawodników, ale tych, na których nam zależało, niemal wszystkich zatrzymaliśmy.
- Dwa mecze i sześć punktów. Spodziewał się pan tak udanego startu do nowych rozgrywek?
- My w tym sezonie na razie nie liczymy punktów, a staramy się zbudować perspektywiczną drużynę. Na pewno cieszą te dwa zwycięstwa, ale za wcześnie byłoby wyciągać z tego zbyt pochopne wnioski, popadać w huraoptymizm. Poprzedni sezon bardzo wiele mnie nauczył i na pewno nie popełnię już takich błędów jak wówczas. Nie będzie podbijania bębenka. Dwa zwycięstwa w lidze, remis w Krakowie, fakt, że jako jedyna drużyna nie straciliśmy w lidze jeszcze żadnej bramki, świadczą o tym, iż zespół został dobrze przygotowany do sezonu, ale to nie znaczy, że będzie wygrywał ze wszystkimi.
- Jednak w miarę jedzenia apetyt rośnie...
- Poczekajmy jeszcze kilka ligowych kolejek. Po nich będziemy mogli coś więcej powiedzieć o naszych ambicjach. Na przykład określić miejsce, na którym Odra chce się uplasować na koniec rundy jesiennej. Teraz czeka nas trudny mecz z Ceramiką, a potem jedziemy do Hetmana, a on przecież w ostatniej kolejce rozgromił walczącego w poprzednim sezonie w barażach o pierwszą ligę Górnika Polkowice. Po tych spotkaniach będziemy mogli powiedzieć, że apetyty rzeczywiście mogą rosnąć, czy też nadal wyznajemy zasadę "jedzenia małą łyżeczką". Porażki na pewno będą smuciły, ale z ich powodu nie mamy zamiaru rozdzierać szat.
- Drużyna zaskoczyła pana czymś?
- Nie pamiętam już dawno meczu, w którym Odra zagrałaby z tak wielką determinacją, jak to było w Kietrzu, a wcześniej w Opolu z Górnikiem Łęczna. Według mnie do tych dwóch spotkań można byłoby przyrównać jedynie mecz Pucharu Polski z Pogonią Szczecin w rundzie jesiennej. Taka postawa zespołu jest dla mnie wielką satysfakcją. Odra gra skutecznie, ale przede wszystkim mądrze, potrafi doskonale realizować założenia taktyczne, co podkreśla także trener. Proszę mi wierzyć - po dwudziestu kilku minutach meczu w Kietrzu, gdy widziałem, że chłopcy nie dają się prowokować, byłem pewien, iż osiągniemy korzystny wynik. Na plus trzeba zapisać również to, że po porażce z Hutnikiem Kraków w Pucharze Ligi szybko potrafili odbudować się psychicznie.
- Zadowolony jest pan z postawy kibiców podczas spotkania w Kietrzu?
- Widzę, że na nowo są z drużyną, co bardzo cieszy. Chciałbym, aby po tym zwycięstwie na najbliższy mecz z Ceramiką przyszło ich znacznie więcej niż na Hutnika czy Łęczną. Ich doping jest drużynie potrzebny, pomaga jej. A co do Kietrza to uważam, że dopingowali wspaniale. Nie robiłbym problemu z kilku petard. One zostały rzucone w górę, a nie na boisko, zaś epitety z opolskiego sektora, których zresztą nie było aż tak wiele, to póki co normalność polskiego krajobrazu piłkarskiego.
- Gospodarze twierdzą, że zasłużyli w sobotnich derbach na remis...
- Przyznam, iż po lekturze prasowych sprawozdań z tego meczu zrobiło mi się trochę przykro, gdyż w swych wypowiedziach niektóre osoby z Kietrza pomniejszały nasz sukces. Nie potrafiły zachować się z klasą, przyznać, że wygrał lepszy. Odniosłem wrażenie jakby chcieli powiedzieć, że Odrze w zwycięstwie pomagali wszyscy święci. Niech sobie przypomną, jak się zachowali ich zawodnicy, gdy na boisku leżał kontuzjowany Żymańczyk - piłkarze Włókniarza zamiast wybić piłkę na aut, z pasją zaatakowali naszą bramkę. To świadczy o olbrzymiej determinacji drużyny, ale także o tym, iż w jej przeświadczeniu jest to, że z Odrą trzeba wygrać za wszelką cenę. Włókniarz przegrał, bo tego dnia po prostu był trochę słabszy.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie