Wypadek na placu zabaw

fot. Krzysztof Strauchmann
- Weronika spędziła tydzień w szpitalu, będę się od gminy domagała odszkodowania - mówi jej mama.
- Weronika spędziła tydzień w szpitalu, będę się od gminy domagała odszkodowania - mówi jej mama. fot. Krzysztof Strauchmann
W Olbrachcicach przewróciła się zjeżdżalnia, 9-letnia Weronika złamała rękę. Winni są dorośli, bo nie zadbali o bezpieczny plac zabaw.

Weszłam na zjeżdżalnię - opowiada Weronika Alter z Olbrachcic w gminie Biała. - Kiedy już byłam na górze, zjeżdżalnia się przewróciła. Upadłam razem z nią, przygniatając lewą rękę.

Do wypadku doszło w piątek przed dwoma tygodniami. Następny tydzień Weronika spędziła na oddziale chirurgii szpitala w Nysie, bo okazało się, że ma skomplikowane złamanie kości łokcia. Teraz dziewczynka wróciła do domu, ale nadal czeka na zdjęcie gipsu.

- Córka bardzo to przeżyła - opowiada Gabriela Alter, mama Weroniki. - Już po jej wypadku pojechałam do urzędu gminy, żeby się dowiedzieć, kto jest odpowiedzialny za ten plac zabaw. A burmistrz mi oświadczył, że plac jest od 2 lat zamknięty! Chyba jestem ślepa, bo wcale tego nie zauważyłam. Jak córka wyzdrowieje, prawdopodobnie będziemy się domagać od gminy odszkodowania.

Plac zabaw w Olbrachcicach powstał 3 lata temu z inicjatywy działaczy miejscowego LZS.
- Chcieliśmy, żeby nasze dzieci też miały się gdzie bawić - opowiada prezes LZS Joachim Grelich. - Gmina dała 2 tysiące na zakup urządzeń. Zamontowaliśmy je sami. I jeszcze za własnych pieniądze zrobiliśmy ogrodzenie. Od tego czasu nikt z urzędu nie sprawdzał i nie konserwował tego placu.

Huśtawki i zjeżdżalnię działacze LZS kupili w opolskiej Castoramie.
- Na wszystko są odpowiednie atesty, zostawiliśmy je w urzędzie, rozliczając rachunki - zapewnia prezes LZS.

Dwa lata temu złamała się huśtawka, na szczęście nie robiąc nikomu krzywdy.
- I wtedy się okazało, że urządzenia nie mają odpowiednich atestów - przyznaje burmistrz Arnold Hindera. - Kazaliśmy zamknąć plac zabaw. Sołtys zresztą podpisał oświadczenie, że plac jest zamknięty dla postronnych.

- Dwa razy wieszałem tam kłódkę na bramce, ale zawsze ją ktoś urywał - przyznaje Jan Smiatek, sołtys Olbrachcic.

Złamaną huśtawkę LZS ponownie wbetonował na miejsce. Wszyscy we wsi widzieli, że dzieci przychodzą się tu bawić. Dopiero po wypadku Weroniki na płocie pojawiły się kartki z zakazem wstępu, a bramkę ktoś okręcił czerwoną taśmą kontrolną. Ale i ona pewnie zniknie za parę tygodni...

- Nie kontrolowaliśmy tego placu zabaw, bo urządzenia bez atestu nie powinny być dostępne dla dzieci - tłumaczy burmistrz. - Jeśli sprawa trafi do sądu, będziemy się bronić przed wypłatą odszkodowania.

Burmistrz zapowiada, że w przyszłorocznym budżecie zaplanuje pieniądze na zainstalowanie w Olbrachcicach nowego wyposażenia. Z prawdziwego zdarzenia, z atestami, bezpiecznego, ale też kilka razy droższego niż poprzednie.

To nie pierwszy w kraju i na Opolszczyźnie niebezpieczny wypadek dziecka na placu zabaw. W czerwcu 2006 roku w Czerwionce Leszczynach na Śląsku zginął 5-letni chłopiec przygnieciony przez zjeżdżalnię.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

N
Nepomuk-Maruda
Widzam ze w Olivood cos se dzieje,ale nie zawsze pozytywnego.
Co tydzien jakas granda jak nie Fussbal to cos innego.
ps.pozdr.dla Soltysa i jego zony.
3mejcie se
a
ag
najśmieszniej, nic nie robić , zostawić tylko trawę, a dziecko 9 -letnie to to rodzice już nie pilnują , włóczy się samopas,a jak co to wszyscy winni wokoło,
Dodaj ogłoszenie