Wypadek w Przydrożu Małym. Ta tragedia dotknęła dwie rodziny

Krzysztof Strauchmann
Krzysztof Strauchmann
W tym miejscu doszło do tragedii.
W tym miejscu doszło do tragedii. Krzysztof Strauchmann
Pogadali chwilę pod wiejskim sklepem. Potem jeden ruszył na spacer, pchając dziecięcy wózek z 2-letnią córeczką. Drugi wsiadł do auta.

Przydroże Małe koło Korfantowa to niewielka wioska, wszyscy się tu znają. Na 39-letniego Aleksandra Z. we wsi mówili Andrzej. W sobotę po południu Andrzej wziął swoje dzieci na spacer. Dwoje starszych zaprowadził do koleżanki w centrum wsi. Sam został z 2-letnią Olą, leżącą w wózeczku. Dochodziła 14, było dość ciepło, słońce wyglądało zza chmur. Dobra pora na spacer. W Przydrożu spacerować można tylko ulicami.

Pod sklepem spotkał kolegów i brata. Namawiali go, żeby zatrzymał się z nimi, pogadał chwilę. Odpowiedział, że nie może, bo idzie z dzieckiem na spacer. Ruszył dalej szosą wśród ostatnich domów.

Krzysztof G. mieszka w sąsiedniej wiosce, w Przydrożu Wielkim. W sobotę wsiadł do swojego golfa i podjechał na zakupy do drugiej wsi. W sklepie kupił kilka rzeczy, zagadał do znajomych, stojących przed wejściem.

Aleksandra Z. znał bardzo dobrze, pracowali u jednego przedsiębiorcy, choć w dwóch sąsiednich fermach norek.

Potem wsiadł do samochodu i ruszył do domu. Przejechał ze sto metrów, zanim auto uderzyło pchającego wózek Aleksandra Z.

Więcej o tragedii w Przydrożu Małym czytaj we wtorkowym wydaniu Nowej Trybuny Opolskiej.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

R
Roza Strzelczyk

Pszykre wydarzenie,wyrazy wspolczucia

j
justa

o co mieszkancy i koledzy maja do tego? pytanie to, kto mu dal prawo jazdy skoro on taka wade wzroku mial? (jesli wogole mial...)

j
ja

Dlaczego mieszkańcy i koledzy kierowcy pozwalali mu jeździć samochodem? Podobno miał straszną wadę wzroku. Nie rozpoznawał przedmiotów oddalonych o kilkanaście metrów od niego.

Dodaj ogłoszenie