Wypadek windy w Opolu. Są ustalenia inspekcji pracy. Dużo nieprawidłowości

Mirela Mazurkiewicz
Mirela Mazurkiewicz
Na początku roku na osiedlu Armii Krajowej w Opolu trwała wymiana wind. W sumie wymienionych miało być 29 urządzeń. 5 stycznia, gdy prace były na półmetku, w bloku przy ulicy Hubala doszło do wypadku. Miłosz Bogdanowicz
Postępowanie Państwowej Inspekcji Pracy w sprawie wypadku windy w Opolu zakończone. Inspektor, który je prowadził, stwierdził szereg nieprawidłowości. Okazało się też, że wbrew początkowym ustaleniom 26-latek nie spadł razem z windą z 10. piętra.

- Nieprawidłowości dotyczyły zarówno organizacji pracy, jak działań pracowników - mówi Tomasz Krzemienowski, zastępca Okręgowego Inspektora Pracy w Opolu. - Ustaliliśmy, że pracownicy odpięli od lin nośnych windę znajdującą się między 9. a 10. piętrem. Liczyli, że utrzymają ją tak zwane chwytacze spełniające rolę hamulca awaryjnego w sytuacji, gdyby winda zaczęła spadać. Żadnych dodatkowych zabezpieczeń nie zastosowano. To był błąd, który mógł kosztować życie. Oględziny miejsca zdarzenia pozwoliły stwierdzić, że za sprawą tych chwytaczy winda nie spadała całkowicie bezwładnie, tylko była w pewnym stopniu hamowana.

Na początku roku na osiedlu Armii Krajowej w Opolu trwała wymiana wind. W sumie wymienionych miało być 29 urządzeń. 5 stycznia, gdy prace były na półmetku, w bloku przy ulicy Hubala doszło do wypadku.

Pracownicy firmy podwykonawczej z województwa śląskiego demontowali wówczas jeden z dźwigów. Weszli na jego dach, by przygotować montaż specjalnej wyciągarki elektrycznej. Miała ona umożliwić opuszczenie urządzenia w kontrolowany sposób i jego demontaż.

Winda znajdowała się około 30 metrów nad ziemią. W momencie, gdy zaczęła spadać, na dachu urządzenia było dwóch pracowników.

Jeden z nich zdążył się chwycić konstrukcji i uciec. Drugi pracownik, 26-latek, który był w tej firmie zatrudniony od kilku dni, miał mniej szczęścia.

- Zaczął spadać razem z windą, ale w pewnym momencie udało mu się uchwycić konstrukcji z boku szybu. Wtedy doznał obrażeń ręki. Nie zdołał jednak utrzymać się w powietrzu i z impetem spadł na dach windy. To prawdopodobnie wtedy powstały najpoważniejsze obrażenia - wyjaśnia Tomasz Krzemienowski z OIP w Opolu.

26-latka, który został uwięziony przez zdeformowaną konstrukcję dźwigu, musieli uwolnić strażacy. Mężczyzna był zatrudniony na umowie-zleceniu. W firmie pracował od niespełna tygodnia. Z poważnymi obrażeniami ciała trafił do szpitala. Miał m.in. złamaną rękę i pękniętą miednicę.

Inspektor pracy nałożył mandaty na osoby odpowiedzialne za kwestie BHP oraz za legalność zatrudnienia obcokrajowców (firma, oprócz 26-latka z Polski zatrudniała też Ukraińców).

Postępowanie w tej sprawie prowadzi też prokuratura.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

I
Igma

Cytat:

"Inspektor pracy nałożył mandaty na osoby odpowiedzialne za kwestie BHP oraz za legalność zatrudnienia obcokrajowców (firma, oprócz 26-latka z Polski zatrudniała też Ukraińców)."

PIPolenie.

Szkoda, że PIP i Administracja mieszkań na AK tych nieprawidłowości prędzej nie widziała.

Za to nieszczęście współodpowiedzialna jest Administracja SM.

Dodaj ogłoszenie