Z widłami na ryby, czyli jak wędkarze z Kędzierzyna-Koźla przegonili kłusowników

Mirela Mazurkiewicz
Mirela Mazurkiewicz
Do zdarzenia doszło w środę (12.05) na akwenie Miejsce Kłodnickie w Kędzierzynie-Koźlu. To nie pierwsza incydent w tym miejscu, związany z działalnością kłusowników. Niektóre interwencje - jak ta ubiegłoroczna ze zdjęcia - kończyły się ukaraniem sprawców wysokimi mandatami. Jezioro Miejsce Kłodnickie/Facebook
Mężczyźni zwracali na siebie uwagę, bo w biały dzień wybrali się na łowisko z pontonem i widłami. Gdy wędkujący na akwenie przejrzeli ich niecny plan i starali się przepłoszyć kłusowników, w rewanżu w ich stronę poleciały kamienie.

Do zdarzenia doszło w środę (12.05) na akwenie Miejsce Kłodnickie w Kędzierzynie-Koźlu.

– To zbiornik typu „złów i wypuść”, więc o zabijaniu ryb nie ma mowy. Przychodzą tu ci, którzy wędkują dla sportu – wyjaśnia Wojciech Czapla, wiceprezes koło PZW Azoty-Kędzierzyn-Koźle.

W środowe przedpołudnie czas nad wodą spędzali członkowie sekcji karpiowej Azoty. Jeden z nich jest kandydatem do Społecznej Straży Rybackiej. Ich uwagę zwróciły gromkie śmiechy dobiegające z trzcinowiska. Postanowili sprawdzić, co tam się dzieje.

– Zastali dwóch mężczyzn pompujących ponton, który przywieźli na rowerach. Mężczyźni mieli ze sobą widły oraz wiosło i chcieli płynąć w trzcinowisko, gdzie trwa tarło – relacjonuje Wojciech Czapla, który jest też strażnikiem Społecznej Straży Rybackiej w powiecie kędzierzyńsko-kozielskim. – Dzień był bardzo ciepły, dlatego ryby grupują się w trzcinowisku i mogą stać się łatwym łupem kłusowników. Z relacji świadków wynikało, że mężczyźni w wieku około 30 lat byli tak zuchwali, jakby nie po raz pierwszy polowali z widłami na ryby w tym miejscu. To się działo w biały dzień. Wokół akwenu można spotkać wielu spacerowiczów, więc oni nawet nie kryli się ze swoim zamiarem. Trzeba powiedzieć wprost: takie działanie jest kłusownictwem i grożą za to surowe kary.

Członkowie sekcji karpiowej postanowili rozmówić się z niedoszłymi kłusownikami. Wydawało się nawet, że pogadanka przyniosła skutek, bo mężczyźni przestali dmuchać ponton i sprawiali wrażenie, jakby zarzucili pomysł polowania z widłami.

– Interweniujący wędkarze wrócili na swoje stanowiska, a chwilę później w ich stronę poleciały kamienie. Na szczęście żaden z naszych kolegów nie został trafiony, ale takich sytuacji nie możemy lekceważyć. Przecież następnym razem ci delikwenci mogą zniszczyć nam samochód albo wręcz zrobić krzywdę – mówi Wojciech Czapla.

Ostatecznie kłusownicy zapakowali ponton, widły oraz wiosło i odjechali na rowerach w siną dal. Wędkarze podejrzewają, że byli to miejscowi, którzy nieraz bez skrupułów pozyskiwali w ten sposób rybie mięso. – Kłusownicy nie zdają sobie sprawy, że gospodarze akwenów bardzo często umieszczają fotopułapki, które pozwalają błyskawicznie namierzyć sprawców – mówi wiceprezes koła PZW Azoty-Kędzierzyn-Koźle. – Takie sytuacje zazwyczaj kończą się interwencją policji i wysokimi mandatami.

Wyjeżdżasz na wakacje? To musisz wiedzieć!

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

h
haczyk

Wniosek, że trzeba tam skierować Straż Rybacką zbrojną w widły, wiosła i ślojdry ze skórzanym lackiem. Guminki do ślojdry nie mogą być z wecków a dobre gable wystrugać idzie z leszczyny.

Dodaj ogłoszenie