Zabójstwo na Spychalskiego w Opolu. Trzy procesy i nadal nie wiadomo, kto zabił

Mirela Mazurkiewicz
Mirela Mazurkiewicz
Do tej pory sąd dwa razy skazywał Pawła W.i raz uniewinniał. Sprawa znowu wróciła na wokandę.
Do tej pory sąd dwa razy skazywał Pawła W.i raz uniewinniał. Sprawa znowu wróciła na wokandę. Archiwum/SM
Zdaniem prokuratury za morderstwem stoi Paweł W. Do tej pory sąd dwa razy skazywał mężczyznę i raz uniewinniał. Sprawa znowu wróciła na wokandę.

Proces jest skomplikowany, ponieważ oskarżony nie przyznaje się do winy, nie ma świadków zabójstwa, a narzędzia zbrodni nie udało się odnaleźć. Sąd wydając wyrok w takich sprawach opiera się więc na poszlakach.

- Jeśli te poszlaki tworzą logiczną całość, bo np. oskarżony był widziany w pobliżu miejsca zbrodni, gdy doszło do zdarzenia, w mieszkaniu znaleziono jego ślady, a do tego dochodzą kolejne poszlaki, które łączą się z poprzednimi, to jest podstawa, aby takiego człowieka skazać - wyjaśnia sędzia Waldemar Krawczyk z Sądu Okręgowego w Opolu. - W przypadku procesu poszlakowego nie może być cienia wątpliwości. Niewyjaśnienie jednej, z pozoru drobnej kwestii może przesądzić o tym, że sprawę trzeba rozpatrzyć ponownie.

Tak było w przypadku Pawła W. Do brutalnego zabójstwa 78-letniej kobiety, którego miał być sprawcą, doszło w marcu 2008 r. w budynku przy ul. Spychalskiego w Opolu. Anna Ł., aby dorobić do emerytury, wynajmowała pokoje studentom. 24-letni wówczas Paweł W. miał odpowiedzieć na ogłoszenie, jakie starsza pani zamieściła w gazecie.

Mężczyzna przedstawił się jako Krzysztof i powiedział, że szuka pokoju dla swojej dziewczyny, która kończy właśnie staż w Niemczech i po powrocie będzie potrzebowała lokum. Zdobył zaufanie kobiety, choć historia z dziewczyną była wymyślona.

Zdaniem śledczych Paweł W. od początku zamierzał okraść kobietę. Kilka dni po pierwszym spotkaniu pojawił się przed drzwiami jej mieszkania. Był przekonany, że właścicielki nie ma w środku, ale się pomylił. Według prokuratury ostrym i długim narzędziem zadał jej piętnaście ciosów w plecy, szyję i głowę. Po wszystkim zdjął jej z palca złotą obrączkę, przeszukał mieszkanie, licząc, że znajdzie inne wartościowe przedmioty i wyszedł.

Wpadł kilka dni później. Od początku nie przyznawał się do winy. Potwierdził, że kontaktował się z Anną Ł., oraz to, że był u niej w mieszkaniu, ale przekonywał, że nie zabił. Paweł W. utrzymywał, że kiedy zjawił się w mieszkaniu, aby je okraść drzwi były otwarte, a kobieta cała we krwi leżała już na podłodze.

Początkowo mężczyzna przyznał się jedynie do tego, że postanowił wykorzystać okazję i zabrał kobiecie obrączkę. Podczas rozprawy zmienił wyjaśnienia. Opowiadał, że sprawdził jej puls, a kiedy zorientował się, że nie żyje spanikował i uciekł. - Byłem oszołomiony tym, co zobaczyłem. Nie wezwałem policji, bo byłem już karany i bałem się, że zrobią ze mnie mordercę - przekonywał sąd.

Mężczyzna wcześniej był karany za oszustwa. Kilka dni przed tym, zanim trafił do Anny Ł. okradł inną opolankę, która oferowała wynajem pokoi studentom.

Prokuratura postawiła Pawłowi W. zarzut zabójstwa oraz kradzieży. Proces poszlakowy zakończył się wyrokiem skazującym. Mężczyzna miał trafić za kratki na 25 lat, ale odwołał się od wyroku. Sąd apelacyjny uchylił wyrok, uzasadniając to m.in. tym, że sąd pierwszej instancji popełnił kilka błędów, m.in. nie przesłuchał biegłego z zakresu genetyki, co zdaniem obrony mogłoby odpowiedzieć na pytanie czy to oskarżony zamordował Annę Ł.

W czerwcu 2012 roku, po ponownym procesie, sąd uniewinnił Pawła W. od zarzutu zabójstwa. Skazał go natomiast na 2,5 roku więzienia za ograbienie zwłok. Tym razem apelację złożyła prokuratura i sprawa po raz drugi trafiła do ponownego rozpoznania.

Trzeci wyrok - 25 lat więzienia - mężczyzna usłyszał w ubiegłym roku. Znowu się od niego odwołał, a sad apelacyjny po raz kolejny uznał, ze proces trzeba powtórzyć. Dzisiaj sprawa 30-letnego Pawła W. trafiła na wokandę po raz czwarty.

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

T
Teofil
To w końcu dokonano przesłuchania biegłego od analiz genetycznych? A narzędzie zbrodni? Czy trwają poszukiwania? Może psy będą w stanie wyczuć zapach krwi ofiary. I ostatnia kwestia: Dlaczego aż 15 ciosów? Jesli jej nie znał, i uznał że 'musi' ją zabić, to czemu nie zrobił to tylko paroma ciosami? Taka ilość świadczy albo że oskarżony jest psychopata, albo że jest niewinny, a mordu dopuścił się ktoś bliski ofierze. 15 ciosówłączy się z emocjonalną furią. IMO.
N
Niewinny

Nie znam gościa, ale nie powinno się ferować takich wyroków bez pewnych dowodów. Ja zostałem skazany w wyniku fałszywych zeznań innych osób a stary nieporadny adwokat z urzedu nie umiał mi pomóc. Moja sprawa przy nim to pikuś.

O
OP

Ubić mendę i po temacie a nie się będzie odwoływał za nasze pieniądze wiecznie !

s
ss

To zwykły bandyta i morderca,a oni nie mogą go skazac

Dodaj ogłoszenie