Zamiast czipsów lepiej chrupać marchewkę

Iwona Kłopocka-Marcjasz
Iwona Kłopocka-Marcjasz
W szkolnym sklepiku SP nr 21 w Opolu codziennie można kupić kanapki z wędliną, serem i sałatą. A do popicia nic z bąbelkami, tylko wodę mineralną i soki owocowe.
W szkolnym sklepiku SP nr 21 w Opolu codziennie można kupić kanapki z wędliną, serem i sałatą. A do popicia nic z bąbelkami, tylko wodę mineralną i soki owocowe. Sławomir Mielnik
W opolskich szkolnych sklepikach coraz więcej jest zdrowej żywności. To jeden ze sposobów zapobiegania otyłości wśród dzieci.

Duża przerwa w SP 21 w Opolu. Po kilku lekcjach dzieci poczuły już głód. W szkolnym sklepiku kupują kanapki, owocowe soczki, drożdżówki, kukurydziane chrupki. - Na pewno nie znajdą tu czipsów ani gazowanych napojów - mówi Krystyna Płaskoń, dyrektor szkoły.

- Systematycznie sprawdzam, co się sprzedaje dzieciom. Zdarzyło mi się już wycofać pudrowe koloryzowane cukierki. Do tego zobowiązuje Certyfikat Szkoły Promującej Zdrowie, a umożliwia taką ingerencję klauzula umowy podpisanej z ajentką.

Ministerstwo Edukacji Narodowej pozytywnie oceniło kilka dni temu poselski projekt wprowadzenia ustawowego zakazu sprzedawania, oferowania i promowania niezdrowej żywności w szkołach i placówkach oświatowych.

- Popieram ten pomysł, ale my to sami robimy bez ustawowych zakazów - tłumaczy Jolanta Śliżewska, dyrektor Gminnego Zespołu Szkół w Ozimku. - W naszym sklepiku od dawna jest tylko zdrowa żywność. Zwracamy uwagę na skład produktów, czy nie ma w nich konserwantów. W szkole robimy świeże kanapki z sałatą, zawsze są owoce - jabłka, gruszki, mandarynki.

Sanepid kontroluje sklepiki w szkole pod kątem przestrzegania zasad higieny i przechowywania produktów oraz terminów ich przydatności do spożycia (w 2013 roku takich kontroli było 60).

- W przepisach nie ma pojęcia "niezdrowa żywność". Nie możemy więc wymagać, by w sklepikach nie było np. czipsów - mówi Małgorzata Gudełajtis, rzecznik prasowy Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej. - Możemy jedynie zalecać, by sprzedawano w nich żywność korzystną dla zdrowia dzieci: jogurty, owoce, soki. I tak jest coraz częściej w opolskich szkołach.

SP nr 2 w Strzelcach Opolskich to jedna z 345 podstawówek na Opolszczyźnie, które biorą udział w programie "Owoce i warzywa w szkole".

- Niektóre dzieci dzięki tej akcji po raz pierwszy w życiu jadły surową marchewkę - mówi dyrektor Elwira Morawiec-Bartczak. W strzeleckiej podstawówce uczy się dzieci, że marchewka jest zdrowsza od czipsów. Szkoła prowadzi cykliczne warsztaty we współpracy z technikum żywieniowym. Uczniowie robili już na zajęciach surówki, uczyli się o wartości odżywczej mleka, warzyw i owoców, budowali piramidę żywieniową. - Ta edukacja ma ogromne znaczenie, bo coraz więcej jest grubych dzieci - przyznaje dyrektor szkoły.

Otyłość najmłodszych przybrała już w Polsce rozmiary epidemii. Jesteśmy w czołówce grubasków - wynika z badań Światowej Organizacji Zdrowia. Na nadmiar kilogramów cierpi 29 proc. 11-latków. Otyły jest co czwarty gimnazjalista. To skutek niewłaściwej diety i braku ruchu. Fachowcy są zgodni - to rodzice robią z dzieci grubasów.

- Najbardziej boli mnie, gdy widzę, jak rodzice sami przynoszą dzieciom czipsy - mówi Krystyna Płaskoń.

Przede wszystkim jednak do szkoły zamiast kanapek dają pieniądze. Co czwarty nastolatek wychodzi z domu bez śniadania, połowa je nieregularnie, a gdy głód chwyci, najchętniej sięgają po słodycze.

- Posiłki jedzone w odstępie 3-4 godzin zapewniają stały dopływ energii i składników odżywczych, które wpływają korzystnie na sprawność fizyczną i umysłową (pamięć i koncentrację). Zapobiegają też gwałtownym skokom poziomu cukru we krwi i nieograniczonemu podjadaniu słodkich przekąsek - podkreśla Agnieszka Piskała, specjalistka ds. żywienia w ogólnopolskim programie edukacyjnym "Żyj smacznie i zdrowo".

Dietetycy zachęcają też do picia wody. Małe, ale częste porcje w ciągu dnia i po każdym wysiłku fizycznym ograniczają chęć podjadania między posiłkami.

- W naszej szkole jest dystrybutor wody. Zamierzamy kupić drugi, by dzieci bez ograniczeń mogły popijać i nie sięgały po słodkie napoje - mówi Elwira Morawiec-Bartczak z SP 2 w Strzelcach Opolskich.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

r
rodzic
W dniu 07.02.2014 o 21:30, ommm napisał:

Owszem są to chipsy, ale "zdrowe". W takich paczkach sprzedawane są suszone plastry bananów czy jabłek. 

Sprzedawac dzieciom suszone owoce a nie zepsuta swieza marchewke badz rzodkiewke ... suszona marchewka  buraczki jablka sa pyszne... polecam ...

T
T:)

Artykuł chyba sponsoowany przez szkołę.  Po ostatnim o "niesfornym" uczniu chyba chce sobie nabić punktów.

 

o
ommm
W dniu 07.02.2014 o 16:44, Remigiusz Wierzgoń napisał:

Smieszne za sklepikarką widać masę czipsów

Owszem są to chipsy, ale "zdrowe". W takich paczkach sprzedawane są suszone plastry bananów czy jabłek. 

G
Gość

fuj, soki z utrwalaczami, cukry i słodziki. Jeśli już pić sok to tylko świeży, domowy.

R
Remigiusz Wierzgoń

Smieszne za sklepikarką widać masę czipsów

Wróć na nto.pl Nowa Trybuna Opolska
Dodaj ogłoszenie