Zbiornik we Włodzieninie to bubel. Śledztwo w toku

    Zbiornik we Włodzieninie to bubel. Śledztwo w toku

    Sławomir Draguła

    Aktualizacja:

    Nowa Trybuna Opolska

    W 2008 roku okazało się, że tama jest nieszczelna.

    W 2008 roku okazało się, że tama jest nieszczelna. ©Archiwum

    Tama we Włodzieninie miała chronić przed powodzią, a przecieka. Już ponad 3 lata trwa ustalanie, kto za to odpowiada.
    W 2008 roku okazało się, że tama jest nieszczelna.

    W 2008 roku okazało się, że tama jest nieszczelna. ©Archiwum

    W tych dniach znów zrobiło się o nim głośno. Powiat głubczycki jest bowiem jednym z bardziej poszkodowanych przez ostatnie majowe nawałnice, a to właśnie zbiornik retencyjny we Włodzieninie miał chronić ten rejon Opolszczyzny przed powodzią.

    - Jak tylko zaczęło tak mocno padać, chodziłam z mężem nad Troję.
    Sprawdzaliśmy poziom rzeki - opowiada Matylda Nowak z Kietrza. - Pamiętamy powódź z 1997 roku i wiemy też, że zalew we Włodzieninie ma wady konstrukcyjne.

    Budowa zbiornika retencyjnego na rzece Troi ruszyła w 2005 roku. Zakończyła się po dwóch latach. Zalew ma zabezpieczać przed wielką wodą między innymi Włodzienin, Nową Cerekwię, Wojnowice i Kietrz.

    Inwestorem był Wojewódzki Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych w Opolu. Zbiornik kosztował 20 mln zł. Tymczasem już w rok po jego uroczystym otwarciu okazało się, że przecieka tama. Wyniki ekspertyzy były porażające. Na budowę tamy użyto betonu, który nie spełnia warunków hydrotechnicznych, źle zagęszczono też korpus zapory, zrobiony z mieszaniny piasku i gliny. Niewłaściwe są dylatacje, wady mają również rurociągi spustowe. Według projektu usunięcie wszystkich usterek będzie kosztować ma ponad 3 mln zł.

    Kto i czym zawinił, wciąż nie wiadomo. Od trzech lat sprawą zajmuje się prokuratura, a końca śledztwa nie widać. Najpierw prowadziła je prokuratura z Głubczyc, potem z Prudnika, bo tam przeniósł się prokurator, który się tym zajmował. Teraz ze względu wagę tematu i rozmiar szkód sprawę przejęła Prokuratura Okręgowa w Opolu.

    - Jest skomplikowana i wielowątkowa - tłumaczy prok. Lidia Sieradzka z Prokuratury Okręgowej w Opolu. - Przesłuchaliśmy świadków, zleciliśmy ekspertyzy. Potrzebujemy czasu, żeby zgłębić temat.

    Z kolei do sądu trafiła sprawa cywilna, którą opolski urząd marszałkowski wytoczył wykonawcy zbiornika, firmie Hydromel Końskie.- Domagamy się pieniędzy, na pokrycie kosztów naprawy tamy - mówi Zbigniew Bahryj, dyrektor Wojewódzkiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych w Opolu.


    Sprawa przeciwko wykonawcy zbiornika retencyjnego we Włodzieninie toczy się przed Sądem Okręgowym w Opolu. Przesłuchiwani są świadkowie. W ramach eksperymentów, koniecznych do oceny sytuacji, w ubiegłą środę zakończyła się próba piętrzenia wody w zalewie. Wyniki nie są jeszcze znane.

    - Czekamy na prawomocny wyrok sądu. Wcześniej nie ma mowy o jakichkolwiek robotach naprawczych - tłumaczy Zbigniew Bahryj, dyrektor Wojewódzkiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych w Opolu. - Chcemy bowiem wykluczyć taki scenariusz, według którego prawnicy Hydromelu przekonywaliby sąd, że do uszkodzenia tamy doszło podczas usuwania usterki.

    Wykonawca, firma z Końskich, rzeczywiście nie składa broni. Stoi na stanowisku, że większość kłopotów z tamą to nie skutek źle prowadzonych prac, ale przede wszystkim złego projektu, opartego na źle wykonanych badaniach geologicznych. Wygląda więc na to, że sprawa w sądzie będzie się toczyć jeszcze wiele lat. A zbiornik będzie stał pusty. - Chcę jednak zaznaczyć, że choć tama ma wadę, to zbiornik przyjął w czasie ostatnich obfitych opadów nadmiar wód z rzeki Troi. Dzięki temu wsie poniżej nie zostały zalane - mówi dyrektor Bahryj.

    A kiedy nie pada, zalew jest suchy i okoliczni rolnicy mają tam... swoje uprawy.

    - Dlatego, na szczęście, teren nie zarasta krzakami, drzewami i innymi chwastami - tłumaczy Zbigniew Bahryj.

    Pozew do sądu złożył też Hydromel Końskie. Firma domaga się od Wojewódzkiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych w Opolu zwrotu 300 tys. zł, które wpłaciła w ramach gwarancji. Inwestor zatrzymał je, bo wykonawca zbiornika nie przeprowadził prac naprawczych.

    Czytaj treści premium w Nowej Trybunie Opolskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (9)

    Forum tylko dla zalogowanych.

    Załóż konto / Zaloguj się
    Dodaj komentarz
    Wszystkie komentarze (9) forum.nto.pl

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Warto zobaczyć

    Wideo