Ze spalonej pizzerii w Prudniku zginął sejf z pieniędzmi. To mogło być zacieranie śladów po włamaniu

Krzysztof Strauchmann
Krzysztof Strauchmann
KP PSP Prudnik
W środę w nocy w centrum Prudnika spłonęła doszczętnie pizzeria. To mogło być zacieranie śladów po włamaniu – dowiedziała się NTO.

Jak się dowiedzieliśmy nieoficjalnie, śledczy przetrząsając w czwartek 12 stycznia miejsce nocnego pożaru, nie znaleźli sejfu, w którym personel lokalu trzymał utarg. Pomimo wysokiej temperatury w czasie pożaru, sejf nie mógł się spalić ani roztopić. Poza tym w lokalu po pożarze w dwóch miejscach znaleziono ślady łatwopalnej substancji, która mogła posłużyć do rozniecenia ognia, aby zatrzeć ślady włamania i kradzieży. Policja wraz z prokuraturą sprawdzają taką możliwość.

Pożar pizzerii przy ul. Batorego w Prudniku wybuchł w środę 11 stycznia przed godziną 23. Lokal był nieczynny od niedzieli. Ogień rozwinął się bardzo gwałtownie i szybko, strażacy nie mieli szans na uratowanie wyposażenia lokalu. Płomienie sięgały drugiego piętra i chodnika po drugiej stronie ulicy.

Prokuratura powołała biegłego ds. pożarnictwa, który ma określić przyczynę i miejsce powstania ognia.

Właściciel lokalu wstępnie określił swoje straty na pół miliona złotych. Zagrożone było także życie lokatorów mieszkań znajdujących się w tej samej kamienicy. Część z nich sama opuściła mieszkania, reszta została ewakuowana przez strażaków.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Popłoch na hiszpańskich plażach Drony wykryły w wodzie rekiny!

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Wróć na nto.pl Nowa Trybuna Opolska