Wyszukiwarka wyborcza

Wybory Parlamentarne

Sprawdź, gdzie możesz zagłosować

Do wyborów pozostało

  • 01dzień
  • 15godz.
  • 21min.
Odwiedź serwis wyborczy 

Zmowa opolskich szpitali. Dyżurują na zmianę. Urzędnicy zdziwieni, NFZ zapowiada kontrolę

Redakcja
Wtorkowe popołudnie, personel SOR w Szpitalu Wojewódzkim udziela pomocy Opolance z urazem ręki.
Wtorkowe popołudnie, personel SOR w Szpitalu Wojewódzkim udziela pomocy Opolance z urazem ręki. Paweł Stauffer
Szpitalne Odziały Ratunkowe WCM i Szpitala Wojewódzkiego w Opolu dyżurują na zmianę - w dni parzyste przy Katowickiej, w nieparzyste - przy Witosa. Wiedzą o tym wszyscy oprócz dyrektorów szpitali oraz tych, którzy nadzorują ich pracę.

Pani Barbara kilka tygodni temu miała w pracy wypadek.

- Kiedy schodziłam po schodach, ześlizgnęła mi się noga i upadłam tak niefortunnie, że kręgosłupem uderzyłam o stopień - opowiada opolanka. - Początkowo myślałam, że to nic groźnego, ale z godziny na godzinę ból był coraz silniejszy.

Przed 22.00 był już nie do wytrzymania, więc pojechałam do szpitala na Katowickiej. Nie zdążyłam nawet powiedzieć, co się stało, bo pani w okienku od razu odesłała mnie do WCM, mówiąc, że "to oni mają dzisiaj dyżur".

Obolała kobieta z trudem dostała się do Wojewódzkiego Centrum Medycznego. - Okazało się, że przede mną jest tłum ludzi, którzy też czekają na pomoc - mówi czytelniczka. - Niektórzy spędzili tam już cztery godziny. Po 40 minutach ból był nie do zniesienia, a kolejka ani drgnęła. Pojechałam do apteki po lekarstwa przeciwbólowe i wróciłam do domu...

W Opolu działają dwa szpitalne oddziały ratunkowe, potocznie nazywane ostrymi dyżurami - w Wojewódzkim Centrum Medycznym i Szpitalu Wojewódzkim. Pieniądze z NFZ dostają na 365 dni w roku, a to oznacza, że każdy z nich powinien przyjmować pacjentów codziennie. O tym, że tak się nie dzieje, wiedzą wszyscy - poza tymi, którzy za nie odpowiadają.

Przeprowadzona przez nas prowokacja dziennikarska dowodzi, że historia pani Barbary nie jest odosobniona.
Kolejki cierpiących pacjentów, czekających na spotkanie z lekarzem nawet po 4-6 godzin - to nierzadki widok na korytarzach dwóch opolskich szpitalnych oddziałów ratunkowych (SOR). Tę mordęgę chorych ludzi można by było znacznie ograniczyć, gdyby oba SOR-y przyjmowały pacjentów zgodnie z umową z NFZ, czyli codziennie.

Mimo licznych i udokumentowanych sygnałów od czytelników, że tak nie jest, postanowiliśmy zdobyć dodatkowe dowody. Zastosowaliśmy prowokację dziennikarską, której efekt nie pozostawia złudzeń: szpitale umówiły się i przyjmują pacjentów z urazami co drugi dzień.

Jest poniedziałek 3 grudnia, tuż przed godz. 20.00 Dzwonię do Szpitala Wojewódzkiego. Wszystkie rozmowy nagrywam. - Moje dziecko chyba złamało rękę, kto ma dzisiaj ostry dyżur? - pytam.

Pielęgniarz bez chwili wahania kieruje mnie do WCM, ale ja nie odpuszczam: - Nie mogę podejść do was? Mam najbliżej, a dziecko cierpi.

- No niestety, lekarz nie zejdzie z góry - słyszę. W końcu pielęgniarz godzi się podać numer na oddział do ortopedów. Mam negocjować. Jeśli lekarz zgodzi się zobaczyć dziecko, nie będziemy musieli jechać do szpitala na Witosa.

- Przykro mi, ale nie mamy możliwości - słyszę od ortopedy. Lekarz dorzuca jeszcze, że jest sam na całym oddziale i ma bardzo dużo roboty.

- Dzisiaj SOR jest na Witosa - rozwiewa moje złudzenia i potwierdza to, o czym wszyscy w Opolu wiedzą.

Choć mamy twarde dowody, Renata Ruman-Dzido, dyrektor Szpitala Wojewódzkiego przy ul. Katowickiej w Opolu, zarzeka się, że jej szpital pełni ostry dyżur codziennie.

- Na SOR powinni trafiać pacjenci, których życie i zdrowie jest zagrożone, więc nie możemy odmówić przyjęcia - przekonuje. - Naprzemienność dotyczy wyłącznie tzw. dyżurów łóżkowych. Aby w nagłych przypadkach karetka nie musiała krążyć między szpitalami i szukać dla pacjenta wolnego miejsca, umawiamy się z WCM, że w danym dniu to my zapewniamy wolne łóżka dla nagłych przypadków, a w kolejnym dniu oni. Na SOR naprzemienności nie ma.

- To dlaczego zarówno pielęgniarz, jak i lekarz odesłali mnie do WCM, twierdząc, że to ten szpital ma dzisiaj dyżur? - pytam.

- Poproszę ordynatora o wyjaśnienia, pielęgniarz nie miał prawa przekazać takiej informacji - odpowiada dyrektor.

Ordynator SOR próbował nas przekonać, że pielęgniarz prawdopodobnie myślał, że dzwonię nie po pomoc, ale po... informację.

- Prawdopodobnie zrozumiał, że pyta pani, gdzie tego dnia dyżuruje ortopeda - mówi Jerzy Madej, ordynator SOR w Szpitalu Wojewódzkim. - Ortopeda faktycznie tego dnia dyżurował w WCM, ale to nie znaczy, że SOR był nieczynny - zapewnia.

Ordynator tłumaczy, że lekarz dyżurujący na ostrym dyżurze może być na przykład anestezjologiem. Jeśli trafi mu się złamanie, ma obowiązek zaopatrzyć pacjenta tak, aby uraz się nie pogłębiał i na koszt szpitala może go odesłać do drugiego szpitala, jeśli tam akurat danego dnia dyżuruje ortopeda.

Takim tłumaczeniem ordynatora oddziału ratunkowego w Szpitalu Wojewódzkim mocno zaskoczony jest Narodowy Fundusz Zdrowia.

- Warunkiem otrzymania kontraktu z NFZ na SOR jest to, aby działał w jego ramach oddział wewnętrzny, chirurgiczny, urazowo-ortopedyczny oraz intensywnej terapii. Sytuacja, gdzie połowa oddziałów dyżuruje w jednym szpitalu, a połowa w drugim, jest niedopuszczalna - mówi Grażyna Kowcun, zastępca dyrektora ds. służb mundurowych w opolskim oddziale NFZ, i dodaje, że za funkcjonowanie szpitalnych oddziałów ratunkowych fundusz płaci szpitalom niezależnie od tego, ilu pacjentom udzielą pomocy.

Tegoroczny kontrakt dla WCM wynosi blisko 4 mln zł, a dla Szpitala Wojewódzkiego, który umowę ma zawartą od lipca do grudnia - blisko 1,8 mln.

- To, czy na SOR trafi 20 czy 50 pacjentów, nie ma znaczenia, ponieważ finansowanie tych świadczeń rozliczane jest ryczałtem - dodaje Grażyna Kowcun. - Ważne jest to, że te oddziały mają działać 7 dni w tygodniu, przez całą dobę.

Oba szpitale dostają pieniądze za to, że pełnią ostre dyżury przez 365 dni w roku.
- Dyżury naprzemienne są nie do przyjęcia, bo to w praktyce oznaczałoby, że SOR dostaje pieniądze za całoroczną gotowość, a dyżuruje tylko przez pół roku - podkreśla dyrektor Kowcun.
Przedstawicielka NFZ przyznaje, iż jej instytucja miała pewne przypuszczenia, że SOR-y mogą dogadywać się między sobą w kwestii wymiany dyżurami.

- Być może takie działanie naprzemienne byłoby uzasadnione ekonomicznie, ale nie mają umocowania w prawie - mówi. - Dlatego wysłaliśmy pouczenie do dyrektorów obu szpitali, że tak być nie może - przekonuje Grażyna Kowcun. - Mieliśmy też podejrzenie, że SOR-y działają, ale bez wsparcia podstawowych oddziałów, które są warunkiem ich istnienia. Tak też być nie może. SOR ma działać w praktyce, a nie tylko na papierze - mówi wicedyrektor i podkreśla, że każde odesłanie pacjenta do innego szpitala powinno być odnotowane w dokumentacji medycznej.

Szef WCM Marek Piskozub podobnie jak szefowa Szpitala Wojewódzkiego utrzymuje, że SOR w jego szpitalu działa codziennie.

- Nie wiem, po co w ogóle pani do mnie dzwoni, u nas wszystko jest zorganizowane jak należy - ucina rozmowę.

Jeden ze znanych opolskich lekarzy (były pracownik WCM): - Dyżury SOR-ów na przemian są sprawą oczywistą. Od dawna tak to funkcjonuje, że np. "złamanologia" (osoby z urazami, złamaniami - przyp. red.), jednego dnia jeździła do nas, drugiego - na Katowicką. Nie znałem szczegółów kontraktu z NFZ. Byłem przekonany, że to jak najbardziej oficjalny system. Nawet kiedy znajomi dzwonili do mnie i pytali, gdzie mają jechać w nagłym przypadku, to radziłem: jak dzień parzysty, to na Katowicką, a jak nieparzysty - na Witosa.

Fakt, że szpitale dzielą się dyżurami na SOR-ach, nie jest tajemnicą również w... Opolskim Centrum Ratownictwa Medycznego.

- Dzisiaj chirurgia i ortopedia są na Katowickiej, a oddział wewnętrzny na Witosa. Jutro to się zmieni - mówi nam jeden z dyspozytorów pogotowia (tę rozmowę również nagraliśmy). - Jeśli karetka wiezie pacjenta w ciężkim stanie, to może pojechać na najbliższy SOR, ale dla ludzi, którzy przychodzą z ulicy, szpitale wyznaczają dyżury. My też, jeśli pacjent nie jest w stanie ciężkim, kierujemy zespół tam, gdzie jest tzw. ostry dyżur - dodaje z rozbrajającą szczerością dyspozytor.

O naszych ustaleniach poinformowaliśmy Romana Kolka, który w zarządzie województwa odpowiada za służbę zdrowia. Do niego też "docierały pewne informacje" o nieprawidłowościach na ostrych dyżurach, ale twierdzi, że nie był w stanie ich zweryfikować.

- Kiedy pytałem o naprzemienne dyżury dyrektorów szpitali, to zgodnie zapewniali, że tego nie ma - mówi marszałek. - Jeśli tak jest, jak ustaliła nto, to znaczy, że sytuacja w największych opolskich szpitalach została postawiona na głowie.

Sprawą oburzony jest wojewoda Ryszard Wilczyński, który w "Planie działania systemu państwowego ratownictwa medycznego" zatwierdził, że w Opolu będą działały dwa SOR-y. I - jak zapewnia - był przekonany, że oba działają codziennie, nie odsyłając pacjentów.

Wojewoda mówi, że Szpital Wojewódzki, starając się o unijne dofinansowanie na rozbudowę swojego SOR-u, nie poinformował go wcześniej o takim planie, choć byłoby to co najmniej dobrym obyczajem. Teraz SOR przy Katowickiej, zgodnie z wymogami unijnego finansowania, musi działać co najmniej 5 lat. Wojewoda wyraża zdumienie, że SOR, o który tak zabiegała dyrektor Szpitala Wojewódzkiego, odsyła teraz pacjentów co drugi dzień do WCM.

Z ostatniej chwili. Wczoraj, po naszych rozmowach w NFZ i Opolskim Urzędzie Wojewódzkim, w obu opolskich szpitalach rozpoczęły się kontrole. Do tematu wrócimy.

Drodzy Czytelnicy, jeśli byliście w nagłych przypadkach odsyłani z jednego szpitala do drugiego - piszcie do nas na adres: mmazurkiewicz@nto.pl lub dzwońcie pod 77 44 32 566 w godz. 10.00-12.00

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3