Życie z pomocy społecznej. Kto korzysta z zasiłków?

Lina Szejner
Pracownicy socjalni są też odpowiedzialni za to, czy pieniądze, którymi dysponuje MOPR, trafiają rzeczywiście do ludzi ubogich, bez dochodów, czy też do tych, którym nieźle się powodzi. Są tacy, co osiągnęli prawdziwe mistrzostwo w wyłudzaniu nienależnej pomocy.
Pracownicy socjalni są też odpowiedzialni za to, czy pieniądze, którymi dysponuje MOPR, trafiają rzeczywiście do ludzi ubogich, bez dochodów, czy też do tych, którym nieźle się powodzi. Są tacy, co osiągnęli prawdziwe mistrzostwo w wyłudzaniu nienależnej pomocy.
Pracownik socjalny powinien być nie tylko empatyczny, rzetelny i skrupulatny. Musi być także nieufny, podejrzliwy i mieć zdolności detektywistyczne.

Kiedy w "Wiadomościach" telewizyjnych podają hiobowe informacje o zamordowanych niemowlętach i zamorzonych głodem staruszkach, pracownicy socjalni robią rachunek sumienia i myślą o "swoich" rodzinach, nad którymi sprawują pieczę.

Czy dostrzegli (a raczej dostrzegły, bo to głównie kobiety) wszystko, co powinny wiedzieć o życiu tych ludzi. Czy pomoc trafiła do nich, gdy była niezbędna, i wreszcie czy pieniądze na nią przeznaczone poszły do osób, które najbardziej potrzebują wsparcia, a nie do oszustów.

- W Opolu na jednego pracownika socjalnego przypada około 2 tysięcy rodzin - informuje Małgorzata Kozak, wicedyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie. Jedne odwiedza się częściej, inne rzadziej. Wszystko zależy od tego, jak sobie radzą, jakie mają problemy oraz czy dostają od nas finansowe wsparcie.

Ich sytuację nie zawsze łatwo zdiagnozować. Czasem zadzwoni do nas nauczycielka, która sygnalizuje, że dziecko wygląda na niedożywione. Jest apatyczne, smutne, chude. Wtedy pracownik socjalny stara się trafić do domu, w którym jest wychowywane, o takiej porze, kiedy kobiety najczęściej gotują obiad.

Od razu wyczuwa, czy tam pachnie zupą, czy też dziecko po przyjściu ze szkoły nie będzie miało gorącego posiłku i trzeba mu załatwić obiady. Często mama kłamie, że dopiero zacznie gotować, więc trzeba sprawdzić lodówkę, czy są w niej jakieś produkty czy tylko światło, bo pieniądze poszły na alkohol. W takich mieszkaniach trzeba się dobrze rozglądać i wykazać czujność tropiciela.

- Pracownicy socjalni są też odpowiedzialni za to, czy pieniądze, którymi dysponuje MOPR, trafiają rzeczywiście do ludzi ubogich, bez dochodów, czy też do tych, którym nieźle się powodzi. Są tacy, co osiągnęli prawdziwe mistrzostwo w wyłudzaniu nienależnej pomocy. Udowodnienie tego, że ktoś oszukuje, jest najczęściej bardzo trudne.

Z nędzy do pieniędzy

Okazuje się, że człowiek, który zna prawo i przepisy określające zasady pomocy finansowej, może z niej dobrze żyć.

- Takim kimś jest Daniel P. z Opola, który od kilkunastu lat z niewielkimi przerwami bierze od nas zasiłki, a my wiemy, że zarabia, i to niemałe pieniądze, ale nie możemy tego procederu ukrócić - przyznaje Małgorzata Kozak.

Daniel P. trafił do MOPR jako ponadczterdziestoletni człowiek, który wskutek zawirowań losowych, po rozwodzie z żoną, został bez dachu nad głową, a z przyczyn tylko jemu wiadomych nie miał też pracy. Dostał więc miejsce w nieistniejącej już noclegowni "Gawra".

Jego wizerunek oraz styl życia bardzo odbiegał od tego, który prezentowali współmieszkańcy. Codziennie pojawiał się w eleganckim garniturze i koszuli, których raczej nie kupił w lumpeksie. Jego skórzane buty też dobrze świadczyły o statusie właściciela. Każdy, kto go widział, mógłby przypuszczać, że jest to dobrze prosperujący biznesmen.

Współmieszkańcy zauważyli też, że choć oficjalnie jego dochody stanowią tylko zasiłki wypłacane przez MOPR, musi mieć o wiele więcej pieniędzy. Żywił się głównie specjałami, na które nie stać nawet ludzi pracujących.

- Kierownik "Gawry" zaczął podejrzewać, że Daniel P. jednak gdzieś pracuje, ale on uparcie twierdził, że jest bezrobotnym - przypomina sobie Małgorzata Kozak. Pewnego dnia pracownicy MOPR ze zdumieniem przeczytali ogłoszenie w prasie, że pan Daniel zaprasza pacjentów do nowo otwartego gabinetu. Jego specjalnością było leczenie nowotworów niekonwencjonalnymi metodami. Pracownik socjalny udał się pod wskazany adres, gdzie zastał mieszkańca "Gawry".

Od razu też zawiadomił o rezultatach "dochodzenia" swoich zwierzchników i Daniel P. został pozbawiony schronienia w "Gawrze" i skreślony z ewidencji osób uprawnionych do zasiłków.

- Po pewnym czasie P. otworzył "Kaplicę Dworcową", w której uleczał z nikotynizmu. W gablocie obok ogłoszenia było zdjęcie Jana Pawła II, a sąsiedztwo gablot znanych posłów i senatorów uwiarygodniało i ofertę.

- Wkrótce okazało się, że Daniel P. znowu korzysta z zasiłków "opieki". Wtedy pracownik socjalny postanowił wytropić "biedaka" wśród podatników i w ten sposób udowodnić mu, że ma dochody. Niestety, Daniel P. nie płacił podatku, korzystając z przepisu, że osoba, która zmieniła profil działalności, jest przez rok z niego zwolniona. W kolejnym roku Daniel P. zmienił się w specjalistę od skutecznego odchudzania.

- Te wszystkie zabiegi pracownik socjalny opisał we wniosku o odebranie Danielowi P. zasiłku do Samorządowego Kolegium Odwoławczego - mówi Małgorzata Kozak, ale okazało się, że nie dostarczył wystarczająco "mocnych" dokumentów na potwierdzenie swoich podejrzeń. Daniel P. nadal więc bawi się z "opieką" w ciuciubabkę. I tak już od kilkunastu lat.

Konkubent wyskoczył z szafy

Maria Sedlaczek, kierownik I rejonu opiekuńczego MOPR, ma nie lada problem z ustaleniem, czy ubiegające się o zasiłki samotne matki są istotnie same. W składanych pod odpowiedzialnością sądową wnioskach piszą, że nie posiadają żadnych dochodów, więc trudno im się wraz z dzieckiem utrzymać.

- Po zasiłki przychodzą w kozakach za kilkaset złotych - mówi Maria Sedlaczek. Świeża fryzura z balejażem też zapewne kosztowała niemało. Żelowe tipsy na paznokciach świadczą raczej o tym, że te kobiety nie musiały wybierać między mlekiem dla dziecka a manikiurzystką.

Dzieciaki prezentują markowe ubranka, więc pracownik socjalny pyta, jakim cudem można dokonać takiego rozmnożenia zasiłku, by na to wszystko wystarczyło. Odpowiedź zawsze jest taka sama: fryzurę i tipsy zrobiły za darmo koleżanki, a ubranko kupione zostało szczęśliwym trafem w lumpeksie.

- Jedna z takich "samotnych" kobiet starała się o mieszkanie komunalne i pomoc finansową na jego wyposażenie.

- Kiedy poszłam do tego mieszkania, by zobaczyć, jak wykorzystane zostały przeznaczone na pomoc pieniądze, zobaczyłam wypasione wyposażenie i meble, wartością kilkakrotnie przekraczające kwotę, którą daliśmy kobiecie.

Podejrzewaliśmy, że kobieta żyje z kimś w nieformalnym związku, bo na czas nie usunęła wszystkich dowodów obecności mężczyzny w tym mieszkaniu. W łazience stały przybory do golenia, a w szafie wisiała męska kurtka. Sąsiedzi nie chcieli nic mówić. Po co mają sobie narobić wrogów za ścianą. W takich sytuacjach jesteśmy bezsilni. Wszystkie nasze spostrzeżenia wskazują na inny stan faktyczny, niż podaje nasza podopieczna, ale nie możemy zgromadzić dokumentów, które świadczyłyby o tym, że nasze podejrzenia są słuszne. A im wierzy się na słowo.

- W ten sposób jeszcze długo "samotna" mama mogłaby pobierać zasiłek, żyjąc z ojcem dziecka. Pracownik socjalny postanowił jednak sprawdzić, kim jest ojciec dziecka. Okazało się, że konkubent kobiety ma zasądzony dozór kuratorski i dla sądu podał adres zamieszkania do kontaktów. To było mieszkanie "samotnej".

Dopiero wtedy można było ją pozbawić zasiłku. Potem się okazało również, że ta sama osoba, ubiegając się o mieszkanie w gminie, wykazywała obecność konkubenta, z którym żyła w stałym związku, ponieważ wtedy miała na własne M większe szanse. Potem, gdy starała się o zasiłki - znowu była we wnioskach samotna.

- Nieuczciwe kobiety znakomicie wykorzystują fakt, że świadczenia wypłacają różne instytucje - uważa Małgorzata Kozak. Kiedy ubiegają się o dodatek alimentacyjny w Miejskim Centrum Świadczeń, oświadczają (pod odpowiedzialnością sądową), że są samotnymi matkami. Te same osoby ubiegają się też o pomoc finansową w MOPR, ale ponieważ kwoty zasiłków są tym wyższe, im więcej jest osób w rodzinie, wówczas oświadczają, że żyją w związku.

Do takiej właśnie "samotnej" matki pani z opieki przyszła z niezapowiedzianą wizytą rano. Pani domu, która spodziewała się raczej odwiedzin sąsiadki, otworzyła. Konkubent w jej małżeńskim łożu nawet się nie speszył. Innym razem, u innej "samotnej", wizyta pracownicy MOPR już się skończyła, ale kobieta wróciła, by coś jeszcze dopowiedzieć. Dalej było jak w starym, ogranym dowcipie: z szafy wychodził właśnie konkubent, który natychmiast uciekł przez okno.

Taksówkarz z noclegowni

Ludzie imają się różnych sposobów, żeby przechytrzyć państwowych opiekunów i wydębić zasiłki.

Karina Miernik, kolejna specjalistka MOPR, opowiada o kobiecie, matce trójki dzieci, której mąż trafił do więzienia za wyłudzenie dużej sumy.

Pani otrzymywała 350 zł zasiłku z "opieki", ale od momentu, kiedy mąż trafił do więzienia, postanowiła zapewnić dzieciom tak dobre warunki życia jak wtedy, gdy był na wolności i miał pieniądze. Wynajmowała więc duże, luksusowe mieszkania, za co podobno nie płaciła.

Pracownicy MOPR nie bardzo wierzyli w to, mimo że kobieta kilkakrotnie się przeprowadzała. Wreszcie wynajęła mieszkanie na podstawie umowy najmu, zameldowała się w nim i teraz dostaje nie tylko zasiłek, ale i dodatek mieszkaniowy.

Jednym z bardziej zdumiewających przykładów, o których opowiada Karina Miernik, jest historia mężczyzny, który chorował na raka. Leczenie było skuteczne i mężczyzna wyszedł z choroby, jednak dostał zaświadczenie o konieczności zapewnienia mu całodobowej opieki. Tak trafił do domu pomocy, a koszty jego pobytu pokrywa gmina. Jakież było zdziwienie wszystkich, gdy okazało się, że ten pan co rano wychodzi z domu, wsiada do własnego samochodu i świadczy usługi. Nocą jest podopiecznym, a w dzień - taksówkarzem.

- Często po zasiłki przyjeżdżają "biedacy" supersamochodami, którzy mieszkają w dużych, luksusowych domach. Kiedy sprawdzamy stan zamożności tych osób, okazuje się, że to nie są ich domy i samochody.

I nic ich nie obchodzi, że zabierają pieniądze autentycznie potrzebującym.

Powrót na siłownię - na jakich zasadach?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3