Ekspert radzi: - W święta nie bójmy się kiczu

fot. Archiwum
Justyna Barkowska
Justyna Barkowska fot. Archiwum
Justyna Barkowska, absolwentka akademii sztuk pięknych: - Świąteczna kiczowatość jest zjawiskiem bardzo pozytywnym, które dobrze wpływa na nasz nastrój i nie warto z niego rezygnować.

- Najprostsza, przeczytana w internecie definicja kiczu mieści się w dwóch słowach: sztuka bezwartościowa. Czy pani się z nią zgadza?
- Właściwie tak. Kicz oceniam jako zjawisko mało szlachetne i nie jestem jego zwolenniczką. Bardziej złożonym problemem jest zakwalifikowanie konkretnego przedmiotu do tego gatunku.

- Ale w okolicach świąt Bożego Narodzenia kicz dosłownie nas otacza. Co jest według pani jego najbardziej jaskrawym przykładem?
- Dla mnie to plastikowy Mikołaj, wspinający się po drabinie i oświetlenie okien migające przez całą dobę.

- Sklepy kuszą nas skrzącymi się, różnokolorowymi ozdobami, obok których trudno przejść. Czy mamy z nich zrezygnować, by nie otaczać się przedmiotami bez wartości?
- Święta Bożego Narodzenia to wyjątkowy czas. Kiedy stoimy w markecie czy przy straganie ze świecidełkami, w każdym z nas budzi się dziecko i wracają miłe, odległe wspomnienia. Te wszystkie skrzące się ozdoby - złote aniołki, kolorowe gwiazdy, błyszczące łańcuchy i światełka - przenoszą nas w bajkowy, odświętny stan, wnoszą optymizm, który przecież chroni nas przed smutkiem i nudą, pozwala bawić się tym wszystkim, a więc ta świąteczna kiczowatość jest zjawiskiem bardzo pozytywnym, które dobrze wpływa na nasz nastrój i nie warto z niego rezygnować.
- Czy do kiczu zaliczyłaby pani też te wszystkie wypieczone przez dzieci w domu ozdoby z piernika lub masy solnej?
- Choć to nie jest sztuka przez duże S, to jednak także nie jest to kicz. Podobnie jak sprzedawane na bazarach zabawnie poubierane anioły i inne wyroby rękodzieła. Jedne są ładniejsze, inne mniej udane, ale włożono w nie przecież wiele trudu i inwencji. Nie wyszły spod sztancy w firmie. Te zrobione przez dzieci będą się szczególnie podobać rodzicom i dziadkom, a ich powstaniu towarzyszyła na pewno miła atmosfera, która integruje rodzinę.

- Co może pani zaproponować jako świąteczną przeciwwagę dla kiczu?
- Można postawić zieloną choinkę w ogóle bez ozdób albo przystroić mieszkanie tym, co naturalne - jemiołą, suchymi gałązkami o ładnym pokroju, owocami?

- Ale czy stworzy to magiczny nastrój?
- To zależy od tego, co kto ma wewnątrz. Jeśli człowiek jest zadowolony z życia i szczęśliwy w rodzinie, to mu takie symbole wystarczą. Jeśli nie, potraktuje taką choinkę jak kawałek drewna z igłami. Ale też wtedy nie pomoże mu nawet wykupienie całego stoiska ze świecidełkami.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
""""Justyna Barkowska, absolwentka akademii sztuk pięknych: - Świąteczna kiczowatość jest zjawiskiem bardzo pozytywnym, które dobrze wpływa na nasz nastrój i nie warto z niego rezygnować""""

No pewnie. Okres świąt nieodłącznie wiąże się z wszechobecnością kiczu i w tym czasie, jak w żadnym innym, jest on zjawiskiem miłym i nawet pożądanym. Można oczywiście trafić i na świąteczny kicz z pogranicza horroru (na przykład ruchomy Mikołaj wystawiany przed jednym z nyskich sklepów), ale to raczej rzadkość. Miłych świąt pani Justyno!
Dodaj ogłoszenie