Kolejna znakomita książka profesora Niciei

Mariusz Jarzombek
Udostępnij:
- Staszek ma wspaniały i rzadki dar znakomitego łączenia naukowości z popularyzatorstwem - powiedział podczas promocji najnowszej książki byłego rektora Uniwersytetu Opolskiego prof. Jan Miodek.

- Dzięki temu książkę czyta się znakomicie. Lekko wykwitnie. Nawiązując do mojego nazwiska powiem, że jest jak miód na moje serce- żartował Miodek.

Wieli słów uznania nie szczędzili pozostali uczestnicy spotkania, jakie zakończyło się wieczorem w Muzeum Diecezjalnym w Opolu.

Książka pt. "Lwów - ogród snu i pamięci. Dzieje Cmentarza Łyczakowskiego oraz ludzi tam spoczywających w latach 1786-2010" wyszła właśnie nakładem opolskiego wydawnictwa MS. Liczący ponad pół tysiąca stron tom zawiera blisko 5 tys., nazwisk oraz wiele unikatowych fotografii. Książka została wydana wyszła 22 lata po pierwszej publikacji Niciei nt. Łyczakowa.

- Teraz było mi łatwiej, miałem dostęp do archiwum, nie ryzykowałem utratą dokumentacji , najważniejsze, że pomogli mi ludzie - przyznał prof. Nicieja, który nie skupił się nie tyla na suchej faktografii, ale opisał ludzi ich losy.

- Na tym cmentarzu spoczęło 20 tys. wybitnych ludzi, ja starałem się napisać o nich ale i o ich potomkach. Oni dziś robią na całym świecie kariery porównywalne z ich wielkimi przodkami - dodał profesor.

Specjalizujący się w historii lwowskiego Łyczakowa historyk zastrzegł jednocześnie, że pisanie o cmentarzu nie musi i nie może być twórczością ponurą, smutną.

- Nie chcę, żeby polska literatura była trupiarnią. Historia jest barwna, ci ludzie mieli przecież fantazję, żyli z rozmachem, nie spotykały ich tylko dramaty, trzeba to pokazać - tłumaczył dodając, że historia polski nie składa się z samych klęsk.

- Był czas, że podnosiliśmy głowy, mieliśmy światowej klasy artystów, ludzi nauki, pisarzy. To inni przejmowali od nas wiele. Nasza kultura była magnesem, który przyciągał do siebie ludzi innych narodowości - dodał wymieniając wśród nich Jana Matejkę, który był z pochodzenia Czechem oraz Artura Grottgera, człowieka o niemieckim nazwisku , którego korzenie były hiszpańskie.

Więcej w poniedziałkowym wydaniu nto

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

f
fk
"...Artura Grottgera, człowieka o niemieckim nazwisku, którego korzenie były hiszpańskie" - faktycznie mozemy byc dumni ze kultura polska przyciagnela czlowieka o niemieckim nazwisku! co za bzdura! szkoda ze artykul o ciekawej ksiazce jest taki groteskowy...
k
ktoś tam
Wszystko rozumiem, ładnie napisane, ładnie opowiedziane, interesujące i dla wielu cenne. Tylko nie nazywajcie tego nauką.
t
teresa
Cieszę się,że jest taki ktoś ,jak Pan Profesor ! Duma dla Opola i Strzegomia ,gdzie się urodził !
P
Paweł
Mimo różnych przywar i całego szeregu uwag trzeba być dumnym z tego że mamy takiego wspaniałego miłośnika i wariata jakim jest prof. Nicieja. Można go nie lubić ale na pewno jest jakiś tzn barwny
M
Mariolka
Jak dobrze, że ukazała sie kolejna ksiązka prof. Nicieji, bo nikt nie potrafi w tak wspaniały sposób mówic o Kresach. Prof. Miodka również można słuchac bez konca, więc spotkanie było bardzo sympatyczne. Dopełnieniem wszystkiego był film - spacer po cmentarzu Łyczakowskim, pokazujący jakie bogactwo artystyczne tam pozostało.
Dodaj ogłoszenie