reklama

Legia - Śląsk 1:0. VAR ocalił zwycięstwo Wojskowych, Stefański odwołał karnego

Tomasz Dębek
16.03.2019 warszawamecz ekstraklasy pomiedzy legia warszawa a slask wroclaw rozegrany na stadionie legii w warszawienzfot bartek syta Bartek Syta
LEGIA WARSZAWA ŚLĄSK WROCŁAW LOTTO EKSTRAKLASA 26. KOLEJKA. Legioniści przeważali, ale długo męczyli się ze Śląskiem. Kluczowy okazał się rzut karny, który wykorzystał Carlitos. Po stracie bramki wrocławianie doszli do głosu, W doliczonym czasie gry Daniel Stefański podyktował nawet dla nich rzut karny, ale po analizie VAR zmienił decyzję.

Legioniści do sobotniego meczu przystępowali podrażnieni odpadnięciem z Pucharu Polski. W środę przegrali w Częstochowie I-ligowym z Rakowem 1:2 (po dogrywce, w regulaminowym czasie gry było 1:1).

- Moi zawodnicy są pewni siebie i wierzą, że mogą osiągać dobre wyniki. Czekamy na spotkanie ze Śląskiem. Chcemy zapomnieć o tym co wydarzyło się w Częstochowie. Taka jest nasza mentalność. Chcemy stale wywierać nacisk na Lechię. Byłoby dobrze, gdybyśmy mieli kilka dni więcej na odpoczynek, ponieważ nasz rywal nie grał w środku tygodnia, ale mimo to chcemy zrobić swoje. Będziemy walczyć o komplet punktów - zapowiadał przed meczem Ricardo Sa Pinto.

Piłkarze Legii już przed pierwszym gwizdkiem wiedzieli, że aby utrzymać dystans dwóch punktów do lidera, muszą pokonać wrocławian. We wcześniejszym meczu Lechia pokonała na wyjeździe Zagłębie Sosnowiec 1:0. Sa Pinto musiał dokonać kilku zmian w składzie. Za czerwoną kartkę z meczu z Cracovią wciąż pauzował William Remy. Zabrakło też kontuzjowanego Radosława Majeckiego (uraz żeber, zastąpił go Radosław Cierzniak) i dochodzącego do zdrowia Jarosława Niezgody. Portugalczyk nie zdecydował się też na wystawienie Adama Hlouska, który zagrał 120 minut w Częstochowie. Jego miejsce na lewej obronie zajął Luis Rocha.

>> WIECZNE DERBY BELGRADU JAK WEHIKUŁ CZASU DO LAT 90. [RELACJA, ZDJĘCIA] <<

Mimo osłabień zdecydowanym faworytem była Legia. Śląsk poza własnym stadionem spisuje się w tym sezonie fatalnie. Ostatni wyjazdowy mecz wrocławianie wygrali 26 października, później zaliczyli dwa remisy i cztery porażki z rzędu. Przynajmniej kilku zawodników nie trzeba było dodatkowo motywować na to spotkanie. Arkadiusza Piecha (zaczął na ławce), Łukasza Brozia i Krzysztofa Mączyńskiego przy Łazienkowskiej pożegnano bez żalu. Zwłaszcza ten ostatni, który z Legii odszedł zimą, nie ukrywał żalu do Sa Pinto. Bezceremonialnie "przejechał się" w mediach po trenerze, który jesienią odesłał go do drużyny rezerw.

>> ANDRE MARTINS: SKORZYSTAŁEM NA RADACH CRISTIANO RONALDO [WYWIAD] <<

Na cudowne przełamanie Śląska się jednak nie zapowiadało. Goście mieli ogromne problemy ze skonstruowaniem składnej akcji. Często gubili się na własnej połowie, rozdając prezenty rywalom. Legioniści nie potrafili jednak tego wykorzystać. Najlepsze sytuacje mieli powracający po kontuzji Sebastian Szymański, Marco Vesović i Andre Martins. Pierwszy został jednak zablokowany, strzał drugiego obronił Jakub Słowik, a Portugalczyk uderzył ponad bramką. Z dystansu próbował też Cafu, ale nie sprawił bramkarzowi większych kłopotów.

W końcówce pierwszej połowy w polu karnym Śląska znów zrobiło się gorąco, ale żaden z legionistów nie zdołał wepchnąć piłki do siatki. Po chwili jedyną groźną sytuację stworzyli sobie goście. Mateusz Wieteska bezbłędnie wybił jednak piłkę spod nóg szarżującego Piotra Celebana. Wojskowi do szatni schodzili z jedną wykorzystaną zmianą. Kontuzjowany Michał Kucharczyk opuścił boisko na noszach, w jego miejsce wszedł Dominik Nagy.

>> TO BĘDĄ GWIAZDY EKSTRAKLASY? TOP 10 NOWYCH ZAWODNIKÓW W NASZEJ LIDZE <<

Po przerwie gospodarze znów ruszyli do ataku. Brakowało jednak albo ostatniego podania (po akcji Szymańskiego lewą stroną i odegraniu do Carlitosa) albo wykończenia (gdy Cafu znakomicie przyjął piłkę na linii pola karnego, odwrócił się z nią, ale uderzył tuż obok słupka). Przełamanie przyszło dzięki pomocy obrony Śląska. A konkretnie Igorsa Tarasovsa, który zagrał ręką po podaniu Rochy. Jedenastkę na bramkę pewnie zamienił Carlitos.

Po stracie bramki Śląsk zaczął atakować. Drużyna Vitezslava Lavicki zamknęła na kilka minut Legię na jej połowie. Kilkanaście stałych fragmentów w okolicach pola karnego Cierzniaka nie przyniosło jednak wyrównania. Bramkarz Wojskowych poważniej musiał wykazać się tylko dwa razy, po strzale z dystansu Mączyńskiego w 74. minucie i chwilę później po uderzeniu Michała Chrapka.

>> OD RASIAKA DO PIĄTKA. TOP 30 NAJDROŻSZYCH POLSKICH PIŁKARZY <<

Legia rzadko dochodziła do głosu. Nieco ożywienia w poczynaniach ofensywnych wprowadziło wejście Sandro Kulenovicia za Iuriego Medeirosa. Młody Chorwat dwukrotnie odnalazł się w polu karnym, jego strzały blokowali jednak rywale. W drugim przypadku piłka trafiła jeszcze do Nagy'a, który próbował pokonać Słowika wcinką. Węgier pomylił się o włos.

Kiedy wydawało się, że drużyna Sa Pinto obronił prowadzenie i na przerwę reprezentacyjną uda się z dwoma punktami straty do Lechii, w doliczonym czasie gry rezerwowy Piech padł w polu karnym po starciu z Pawłem Stolarskim. Obrońca Legii zarzekał się, że nie przekroczył przepisów, pierwszą decyzją Daniela Stefańskiego było jednak podyktowanie jedenastki. Po analizie VAR sędzia uznał jednak, że karny Śląskowi się nie należał. Pomiędzy piłkarzami doszło do przepychanki, a Stefański znów podbiegł do monitora z powtórką. Wrócił z czerwoną kartką, którą ukarał Cafu (prawdopodobnie za oplucie rywala). Dla Portugalczyka to drugie wykluczenie z rzędu, drugą żółtą kartkę zobaczył w dogrywce środowego meczu w Częstochowie.

>> DOMINIK NAGY: WCALE NIE JESTEM AROGANTEM. ZYSKUJĘ PRZY BLIŻSZYM POZNANIU [WYWIAD] <<

Osłabiona Legia utrzymała skromne prowadzenie do końca. Kolejny mecz Wojskowi zagrają 31 marca, na wyjeździe z Wisłą Kraków.

Tomasz Dębek
Obserwuj autora artykułu na Twitterze

>> SEKSOWNA DZIENNIKARKA SPORTOWA ROZEBRAŁA SIĘ, BY POMÓC ZWIERZĘTOM [ZDJĘCIA] <<

Sebastian Szymański: Jesteśmy na dobrej drodze do tego, by zająć pozycję lidera ekstraklasy

Wideo

Materiał oryginalny: Legia - Śląsk 1:0. VAR ocalił zwycięstwo Wojskowych, Stefański odwołał karnego - Sportowy24

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3