Maseczka stała się modnym gadżetem. Wybór jest spory: od maseczek liturgicznych przez abstrakcyjne wzory aż po te z brodą i wąsami

Ryszarda Wojciechowska
Ryszarda Wojciechowska
Być jak Hannibal Lecter czy jak Marilyn Monroe? Z kotem na ustach a może z motylkiem? Wybrać model liturgiczny czy raczej w stylu grunge? Słowem, dla każdego coś innego.

To nie żart, tylko opis maseczek, które pojawiły się w sieci na sprzedaż. Jeszcze niedawno królowało pytanie: nosić czy nie nosić? Dzisiaj już wiadomo, że nosić... trzeba. Można się tylko zastanawiać, jaki model wybrać. Rynek, to wiemy, próżni nie lubi. Dlatego niemal od razu zareagował wysypem maseczek. Także ten rynek designerski w Polsce, który oferuje maseczki nie tylko ochronne, ale - jak się reklamuje - luksusowe. Wabi wzorami i kolorami. To już nie są tylko zwykłe, bawełniane nakrycia ust i nosa, z filtrem i z gumkami za uszami. Ale to gadżety, które - jak czytamy na stronie internetowej jednej z takich firm - mogą nas wyróżniać.

„Bądź inny niż wszyscy, wybierz maskę inną niż wszyscy” - reklamują się.

Do szycia maseczek ruszyło wiele odzieżowych firm.

Zresztą nie tylko one. Bo są też przypadki przestawienia się produkcji z powodu koronawirusa na inne tory. Tak zrobił jeden z producentów meblarskich, który w tym trudnym czasie zamiast tapicerki na meble, szyje maski właśnie.

Czytaj także

Najpierw był to spontaniczny ruch, który miał dostarczać tej brakującej ochrony szpitalom i innym instytucjom, będącym na pierwszej linii frontu walki z epidemią. Ale kiedy pierwszy „głód” maseczkowy został zaspokojony, stały się one towarem, a teraz modowym gadżetem. Niektóre firmy zapewniają, że zysk ze sprzedaży masek w całości przeznaczą na walkę z koronawirusem, inne proponują: kup jedną dla siebie, a drugą, za darmo, otrzyma szpital itd.

Jedno jest pewne, jest w czym wybierać.

Jedna z internetowych firm odzieżowych proponuje co najmniej kilkadziesiąt wzorów masek.

Są, na przykład, modele z napisami dotyczącymi koronawirusa. Mamy więc maskę z hasłem „nosiciel”, pewnie dla wszystkich zabawną. Ale są także i takie z napisami: „pacjent zero”, „szczepiony”, „Covid-19” czy „#nieklammedyka”. Jest również maseczka nawiązująca żartem do paniki koronawirusowej, kiedy to kupowaliśmy niemal wszystko... jak leci. Na masce mamy więc wizerunek kobiecej piersi, do której przylega kilka rolek papieru toaletowego.

Dla miłośników kina i seriali filmowych też się coś znajdzie. Jest maska z hasłem z „Gry o tron”: „A Girl Has No Name”, jest model prezentujący wydatne, czerwone usta i pieprzyk Marilyn Monroe, czy maska, jaką zakładano Hannibalowi Lecterowi w „Milczeniu owiec”.

Są modele z kotwicą, gwiazdą, sznurem (!), drutem kolczastym, opatrzonym napisem Hands Off, z hasłem Love, z talerzem pizzy czy... kolorowymi żelkami.

Dla miłośników zwierząt też jest bogaty zestaw, z kotami i psami, ale nie tylko. Można się zdecydować na maskę z krowim pyskiem i z napisem Muu... lub na tygrysa z otwartą paszczą. Są także maski z pszczołą albo motylkiem. A jeśli ktoś woli kwiaty, to ma od razu Flower Power albo bukiety maków czy słoneczników.

Czytaj także

Inna firma, oferując całą gamę różnych masek, reklamuje swój towar zapewnieniami, że mimo trudnych chwil odrobina humoru jest potrzebna. „Wyróżnij się i nie giń w tłumie” - proponuje. W ich ofercie są maski z uśmiechami, wąsami czy wesołymi zwierzątkami i hasłami. Jak na przykład z jeżykiem i napisem „nie dotykaj mnie”, albo z rysunkiem kosmonauty i podpisem: „wyjście do warzywniaka jest jak wyprawa w kosmos”, czy maska z hasłem: „siedź w domu, a korona ci z głowy nie spadnie”.

Są też modele bardziej eleganckie. Jedna z firm proponuje model stylowy o nazwie Roma, a dla mężczyzn maskę, na której jest broda z wąsami modnie przystrzyżona. Żaden tam dziki zarost, tylko pełna elegancja.

Zanurz się z nami w miękkim mroku - reklamuje się inna firma designerska, która oferuje maseczki dla miłośników stylu: goth, punk, metal czy grunge.

Są to czarne maski, głównie z ekoskóry, nabijane ćwiekami albo z innymi, metalowymi elementami. Jeśli proponowana jest przez tę firmę maska bawełniana to, na przykład, z wyhaftowanym: „F.U.C.K. SARS-COV-2”.

Czytaj także

Fantazja, jak widać w narodzie nie ginie. Także tam, gdzie się jej najmniej spodziewamy. Otóż hitem internetu stała się maseczka liturgiczna, prezentowana przez siostrę zakonną.

Jedna z parafii opublikowała na FB post z filmikiem, na którym zakonnica prezentuje model, który ma być przydatny przy sprawowaniu kultu liturgicznego.

Propozycja - a jakże - w ciemnym kolorze, ma pewną ciekawostkę, zamek błyskawiczny w miejscu ust. Jak opowiada na filmiku siostra, zameczek można w każdej chwili otworzyć i pośpiewać sobie albo przyjąć komunię. A po wyjściu z kościoła wystarczy zamek zasunąć.

Internauci skomentowali jednak ten model z dużą dozą złośliwości, pisząc, że przypomina raczej gadżet ze sklepu erotycznego. Inni zwrócili uwagę na to, że taka maska to nie ochrona, tylko ryzyko zakażenia koronawirusem, ponieważ ciągłe manipulowanie przy zamku nie jest bezpieczne. I kwitują ten pomysł słowami: Miało być dobrze, a wyszło jak zawsze.

Podobnie dużo szumu było wokół maseczki z koronki, który zaprezentował jeden z polskich producentów rajstop.

Czytaj także

Biała, koronkowa maska może i wyglądała wytwornie, ale nie można jej nazwać ochronną. W sieci rozlał się hejt. Szefowa fabryki rajstop tłumaczyła potem mediom, że wyszła z założenia, że lepiej kichać na bawełnianą wstawkę umieszczoną w ładnej koronce, niż na pasażera np. w tramwaju, wycierając nos rękawem czy zakrywając usta szalikiem.

- Izolując się choćby w małym zakresie, pomagamy sobie nawzajem. Czy to, że tę maseczkę sprzedajemy, jest czymś złym? Czy kogokolwiek zmuszamy do zakupu? Nie. Doszliśmy do wniosku, że to dobry pomysł i na dodatek bardziej estetyczny, niż szereg innych, zwykłych maseczek zawiniętych na uszy. Jesteśmy pierwszą firmą, która wykonała ją w nowej odsłonie. Czy są tacy, którzy nam zazdroszczą, że na takie rozwiązanie nie wpadli? Na pewno tak. Może stąd również powód do hejtów? Cieszę się, że aż 91 000 osób zobaczyło ładną kobietę, którą kocha Adrian w koronkowej maseczce - mówiła portalowi Wirtualne media.

Jola Słoma, projektantka mody i orędowniczka bezglutenowej kuchni wegańskiej, która wraz z Mirkiem Trymbulakiem prowadzi „Atelier Smaku” też przyznaje, że kreatywność Polaków w czasach zarazy ma się całkiem dobrze. Wiele firm, które do tej pory szyły unikatowe stroje, przestawiło się teraz na szycie... unikatowych maseczek.

- Co wcale nie znaczy, że drogich - zastrzega. - Ale te potrzebne gadżety szyte są z dobrych jakościowo materiałów - bawełny, jedwabiu czy batystu, z którego robi się kieszonki na filtr.

- Sami kupiliśmy dla nas i naszych pracowników maseczki w gdańskiej firmie, która jeszcze niedawno szyła suknie ślubne i taneczne. Ja wybrałam sobie model w bladoróżowym kolorze z brązowymi grochami i drugi z psami różnych ras - opowiada.

Jej zdaniem, maseczka może podkreślać naszą osobowość. Odróżnić nas od innych. Ale nie tylko. Maseczka z fantazją pozwala na uśmiech w czasach, w których mało jest powodów do śmiechu. I daje szansę na bycie kreatywnym oraz poczucie, że nie jesteśmy tylko jej niewolnikami.

- Coraz częściej widzę na ulicach ludzi w maseczkach, na których jest zarysowany uśmiech albo smutek. Tak jakbyśmy chcieli wyrazić stan swojego ducha. Maseczki się więc personalizują. Chociaż nikt chyba jeszcze nie wpadł na pomysł masek z imionami. Ja mam charakterystyczną fryzurę, dzięki której wiele osób, mimo że mam zakryte usta i nos, rozpoznaje mnie. Ale zdarza się, że kiedy idę ulicą i słyszę: cześć Jola, to czasami się zastanawiam, kto się ze mną wita. Bo tylko można zobaczyć czyjeś oczy. A takie imię na maseczce ułatwiłoby sprawę - mówi Jola Słoma. I dodaje, że właściwie każdy, jeśli ma ochotę i odrobinę fantazji, może taką maskę udekorować sobie sam. Są niezmywalne mazaki, którymi na masce można namalować to, co nam w duszy gra. I na pewno będzie radośniej.

Skoro jeszcze na trochę maseczki zostaną z nami, to pewnie ci, którzy się zajmują teraz ich produkcją, nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa. Na razie, jak wszystko co nowe, ma też swoją cenę. Te najbardziej stylowe kosztują nawet 75 złotych za sztukę.

Może więc warto, jak mówi Jolanta Słoma, spróbować samemu być kreatywnym.

Maseczka stała się modnym gadżetem. Wybór jest spory: od mas...

Znamy wyniki exit poll: minimalna przewaga Andrzeja Dudy

Wideo

Materiał oryginalny: Maseczka stała się modnym gadżetem. Wybór jest spory: od maseczek liturgicznych przez abstrakcyjne wzory aż po te z brodą i wąsami - Dziennik Bałtycki

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3