Poproszenie o pomoc to nie powód do wstydu! O nowej kamapnii Pomagam.pl opowiada dyrektor zarządzająca Dobrosława Gogłoza

Anna Moyseowicz
Anna Moyseowicz
Pomagam.pl to serwis, na którym można założyć zbiórkę pieniędzy na wybrany cel.
Pomagam.pl to serwis, na którym można założyć zbiórkę pieniędzy na wybrany cel. materiały prywatne
Dobrosława Gogłoza jest dyrektorką zarządzającą serwisu Pomagam.pl oraz prezeską Fundacji Pomagam.pl. W rozmowie z nami opowiedziała o nowej kampanii „Jutro to mogę być ja i poproszę o pomoc. Bez wstydu”, która promuje kulturę pomagania w Polsce. Akcja pokazuje, że nie ma powodów, aby się krępować, prosząc o wsparcie. Co więcej, jak pokazują badania, sięgając po pomoc, sami dajemy szczęście.

Ruszyła nowa kampania Pomagam.pl, co jest jej głównym założeniem?

Prowadząc przez wiele lat różnego rodzaju działania charytatywne, zauważyłam, że Polacy z jednej strony bardzo lubią pomagać – i jest na to naprawdę sporo danych – ale z drugiej strony boją się o pomoc prosić. Istnieje duża rozbieżność pomiędzy tym, jak czujemy się w momencie, kiedy udzielamy komuś pomocy, bez znaczenia, czy to pomoc finansowa, dobre słowo, udzielenie rady czy przekazanie kontaktu, a kiedy o pomoc prosimy.

W tym drugim przypadku zazwyczaj towarzyszy nam wstyd. To temat wart zgłębienia, ponieważ mitem jest, że jesteśmy w stanie przejść przez życie zupełnie samodzielnie, bez wsparcia innych. Jest coś fantastycznego w tym, że wspólnie dzielimy Ziemię i że wspieramy się nawzajem, mogąc na siebie liczyć. Jeśli mamy opory przed proszeniem o pomoc, pomyślmy o tym jako o przełamaniu obaw i o wyrazie naszej siły. Widzę wiele sytuacji, w których dałoby się zapobiec jakimś tragediom, gdyby pojawiło się więcej odwagi w sięganiu po pomoc. Warto przerobić temat wstydu i zastanowić się, czy naprawdę jest się czego bać.

Zauważyłam, że gdy widzimy, że ktoś znajomy znalazł się w potrzebie i założył zbiórkę na konkretny cel, z reguły pomagamy niewielką wpłatą i miłym słowem, a na koniec czujemy szczęście. Istnieje na to wiele badań, osoby, które z własnej woli wspierają cele charytatywne, w które wierzą, odczuwają większe poczucie szczęścia, niż gdyby dostały podwyżkę w pracy na taką samą kwotę.

Czy to nie paradoks? Boimy się prosić o pomoc, kojarzymy to z żebraniem, ale na swój sposób jesteśmy wtedy „dilerami” szczęścia. Darczyńca wpłaca darowiznę i w zamian dostaje poczucie zrobienia czegoś dobrego. Kiedy sami pomagamy też czujemy szczęście, więc dlaczego myślimy, że gdy ktoś nam udzieli pomocy, to będziemy oceniani, krytykowani? Najprawdopodobniej po prostu otrzymamy wsparcie, a osoby wokół nas poczują się miło, że mogły coś dla nas zrobić. To jest tak proste, a jednocześnie trudne.

A jaki był bodziec do stworzenia kampanii? Jakaś konkretna zbiórka, historia?

Nie był to pojedynczy przypadek, ale wiele historii. Na początku pracy w Pomagam.pl weszłam w temat działalności portalu z nieco innej perspektywy. Po pewnym czasie mojej pracy tutaj kilka znajomych mi osób, niezależnie od siebie, skontaktowało się ze mną, opowiedzieli mi oni trochę o swojej sytuacji i pytali się, czy mogą założyć zbiórkę. Zazwyczaj, gdy ktoś już do nas trafia, to przezwyciężył problem wstydu. A wtedy mogłam porozmawiać z ludźmi będącymi na etapie wahania się.

Wśród potrzeb moich znajomych było między innymi leczenie zwierzęcia, ale też trudna sytuacja materialna związana z rozwodem. Te rozmowy z osobami z mojego otoczenia wiele mi dały. Oni, gdy dowiedzieli się gdzie pracuję, chcieli o swoich historiach opowiedzieć i być może uzyskać właśnie potwierdzenie: „Hej, założenie zbiórki będzie w porządku, nie ma problemu, działaj”. To zainspirowało mnie do akcji.

Plakat kampanii Pomagam.pl
Zbiórkę można założyć na różne cele, zarówno na potrzeby związane ze zdrowiem, jak i realizacją marzenia. materiały prasowe Pomagam.pl

Czytaj też: Rafał Brzoska i Omenaa Mensah - tak mieszkają i żyją. Luksusowe życie założyciela InPostu i prezenterki

Przychodzi mi na myśl pytanie, czy jest w ogóle granica, a jeśli tak, to gdzie ona leży, o co wypada prosić przy zakładaniu zbiórki. Pewnie wiele osób boi się krytyki ze strony innych?

Ja bym powiedziała, że wyznacznikiem tego, czy możemy założyć zbiórkę jest to, że czujemy taką autentyczną potrzebę. Nie ma jakiejś wyroczni, która nam powie, że problem przykładowej Pani Kowalskiej to jest prawdziwy problem, a inny jest nieprawdziwy. Ten rodzaj narracji sami sobie tworzymy, trochę lubimy umniejszać sobie. Wiele kobiet zmaga się z takim zachowaniem, to bardzo odruchowe.

Mamy często takie poczucie, że powinnyśmy sobie same poradzić i wszystko udźwignąć na swoich barkach. Myślę, że sytuacje są bardzo, bardzo różne. Dla jednej osoby jakiś wydatek finansowy może być zupełnie bezproblemowy, a dla innej ta sama kwota będzie przytłaczająca. Wydaje mi się, że jeżeli szukamy granicy, to powinniśmy to robić w swoim sumieniu, a nie poprzez porównywanie się z innymi.

Z czego może wynikać ten wstyd, czy to jest po prostu kwestia naszych przekonań, myślenia, czy może też jakichś czynników zewnętrznych?

Myślę, że ludzie się boją zostać negatywnie ocenieni, a jednocześnie mamy bardzo dużą potrzebę pokazywania, że nam się udało. Ten rodzaj narracji dominuje w mediach społecznościowych, gdzie wrzucamy tylko te fajne zdjęcia z dobrych momentów, ale jednocześnie nie chcemy się dzielić trudnymi. W tym obszarze czeka nas wspólna praca, bo skoro narzekamy na media społecznościowe, że nas stresują, że obniżają jakość życia przez stawianie nierealnych wymagań, to może właśnie trzeba coś w tym zakresie zmienić, wykazać gotowość, by czasami powiedzieć o sobie coś prawdziwego, co nie jest propagandą sukcesu.

Wydaje mi się, że żyjemy w świecie, w którym jest przyzwolenie na mówienie tylko i wyłącznie o sukcesach. To oczywiście będzie ciężko zmienić. Nasza kampania jest próbą podjęcia tego tematu i powiedzenia, że nie ma nic złego w tym, aby powiedzieć, że sobie z czymś nie radzimy.

Wiele z nas czasami bardziej dba o innych niż o siebie i swoje potrzeby. Jeżeli należymy do takich osób, w tym sposobie myślenia też możemy szukać odwagi do mówienia o trudnościach. Im bardziej my sami będziemy mówili o tym, kiedy jest nam trudno, tym łatwiej będzie wyznać to innym. Podnosząc temat, ośmielimy inne osoby.

Na jakie cele są organizowane zbiórki na portalu? Na co najczęściej, a na co najrzadziej?

Zdecydowana większość zbiórek jest na cele związane ze zdrowiem. W drugiej kolejności są to zwierzęta. Ten obszar zbiórek w naszym serwisie od kilku lat intensywnie się rozwija i myślę, że się wiąże z pozytywną przemianą społeczną, która się dokonała w stosunku do naszych braci mniejszych. Gdy zwierzę choruje, to już nie oddajemy go do schroniska, tylko leczymy. W trzeciej kolejności są to zbiórki na cele związane z potrzebami materialnymi, jak odratowanie mieszkania po pożarze czy po wichurze. Z kolei grupa najmniej liczna, to projekty, czyli na przykład wydanie książki albo zrobienie filmu.

Sprawdź również: Tak zmieniła się Agnieszka Maciąg. Przypominamy, jak modelka wyglądała ponad 30 lat temu. Co teraz u niej słychać?

Które z tych zbiórek najczęściej i najszybciej kończą się sukcesem i osiągnięciem celu?

Zauważyliśmy, że bardzo dobrze radzą sobie zbiórki wszystkich osób, które pomagały innym, jak strażak albo lekarz, czy inna osoba wykonująca zawód na rzecz innych. Powodzeniem cieszą się też zbiórki osób, które angażowały się w społeczności, aktywnie działały.

Mam taką refleksję, że jeżeli żyjemy, dając coś z siebie innym, jest to dla nas pewnego rodzaju ubezpieczenie. W momencie, kiedy coś złego się dzieje, dużo osób, nawet obcych, naprawdę się angażuje, żeby pomóc. To mówi coś fajnego na temat ludzkości. Warto pomagać, bo to może być nasza mocna karta na przyszłość. Nie ma w Polsce wiele osób, które gdyby miało się podjąć leczenia kosztującego milion złotych, będzie w stanie za to zapłacić samodzielnie, ale taką kwotę da się zebrać dosłownie w przeciągu paru dni.

Co chciałaby Pani powiedzieć osobie, która ma ważną potrzebę finansową, nie daje rady sama, ale boi się lub wstydzi założyć zbiórkę?

Warto pomyśleć o tym, że trudna sytuacja, w której się znaleźliśmy, będzie znacznie łatwiejsza, jeżeli będziemy mieć odpowiednie środki. Mówi się, że pieniądze nie rozwiązują problemów, ale jednak część z nich są w stanie przynajmniej zniwelować. Bardzo ważne dla naszych użytkowników są – mam wrażenie, że doceniają ten aspekt czasami w równym stopniu, co finansowy – słowa wsparcia, które dostają przy okazji pomocy materialnej.

Wiem, że poproszenie o pomoc bywa przerażające, ale doświadczenia osób, które to zrobiły, pokazują, że warto. Dostają oni fantastyczną dawkę wsparcia finansowego, ale również psychicznego. Nagle odzywają się do nich znajomi, z którymi dawno nie było kontaktu, piszą, że trzymają kciuki za to, że się uda, wyrażają nadzieję, że wszystko będzie dobrze. Wiemy z doświadczeń naszych użytkowników, że to zapada w pamięć. Warto zaufać, a przede wszystkim pomyśleć o tym, że zasługujemy na pomoc, tak najzwyczajniej w świecie.

Tylko tyle i aż tyle. Dziękuję bardzo za rozmowę!
Dziękuję.

Jesteśmy na Google News. Dołącz do nas i śledź Stronę Kobiet codziennie. Obserwuj StronaKobiet.pl!

Czas na nowy telefon? Skorzystaj z okazji

Materiały promocyjne partnera
od 12 lat
Wideo

Psycholog odpowiada: Czy wakacyjny romans to dobra rzecz?

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Materiał oryginalny: Poproszenie o pomoc to nie powód do wstydu! O nowej kamapnii Pomagam.pl opowiada dyrektor zarządzająca Dobrosława Gogłoza - Strona Kobiet

Wróć na nto.pl Nowa Trybuna Opolska