Prawnik z Uniwersytetu Opolskiego o stosowaniu prawa cywilnego w czasie epidemii koronawirusa

oprac. na podst. mat. pras.
W dojrzałym społeczeństwie wiele konfliktów cywilnoprawnych, zwłaszcza tych drobnych, można jednak pozostawić samorozstrzygnięciu zainteresowanych stron - wskazuje profesor UO.
W dojrzałym społeczeństwie wiele konfliktów cywilnoprawnych, zwłaszcza tych drobnych, można jednak pozostawić samorozstrzygnięciu zainteresowanych stron - wskazuje profesor UO. Fot. Wojciech Matusik / Polskapresse
O stosowaniu przepisów prawa cywilnego w czasach epidemii, sytuacjach, gdy np. zamówiliśmy sukienkę ślubną u krawcowej lub wpłaciliśmy zaliczkę na wycieczkę, pisze dr hab. Rafał Adamus, profesor Uniwersytetu Opolskiego.

Prawo cywilne towarzyszy nam każdego dnia. Czy kupujemy chleb i bułki, czy spłacamy raty kredytu, nawet jeżeli sobie tego nie uświadamiamy, to poruszamy się w sferze prawa cywilnego. Reguluje ono nie tylko zasady zawierania umów, ale i ich późniejszego wykonywania. Jednym z fundamentów, na którym oparte jest prawo cywilne, to zasada „pacta sunt servanta” - „zawartych umów należy dotrzymywać”.

Strony są związane treścią zawartego kontraktu, a za jego niewykonanie ponoszą odpowiedzialność cywilną. Problem pojawia się, gdy inne warunki panują w chwili zawierania umowy, a inne w dacie, w której przychodzi ją wykonywać.

Generalizując, prawo cywilne dla swojego „działania” nie potrzebuje sądu. Co do zasady proces sądowy jest potrzebny tylko wtedy, gdy pojawia się spór. Spór na tyle doniosły, że dla stron nie liczy się fakt, że na jego prawomocne rozstrzygnięcie potrzeba czasu. Obecnie - bardzo długiego czasu. W dojrzałym społeczeństwie wiele konfliktów cywilnoprawnych, zwłaszcza tych drobnych, można jednak pozostawić samorozstrzygnięciu zainteresowanych stron. Warto zatem popularyzować reguły prawa cywilnego.

Epidemia koronawirusa zmienia sytuację niemal z godziny na godzinę. Coś, co wydawało się przed chwilą niewiarygodne, staje się rzeczywistością. COVID -19 w istotny sposób wpływa na wykonywanie niektórych umów sprzed „czasów zarazy”. Oczywiście wszystko zależy, jak długo będą trwały utrudnienia i jaki będzie ich zakres. Czy prawo cywilne radzi sobie w takich sytuacjach?

Kultura prawna społeczeństwa w dobie epidemiiPrzede wszystkim proste, codziennie spory cywilnoprawne należałoby pozostawić dojrzałości i zgodnej woli stron. Jeżeli od czasu zawarcia umowy zmieniły się warunki kontraktowe z uwagi na ograniczenia związane z kwarantanną, ograniczeniami w poruszaniu się itp. jest oczywistym, że dojrzałość kulturowa uczestników obrotu cywilnoprawnego powinna przemawiać za uwzględnieniem przez wierzyciela oczekującego spełnienia świadczenia tych trudności po stronie dłużnika.

Idąc wzorem filozofa prawa Herberta Harta na każdy taki problem należy popatrzeć z punktu widzenia tzw. zasłony niewiedzy. Załóżmy, że wiemy, iż w innych warunkach dochodzi do zawarcia kontraktu, a w zasadniczo innych warunkach ma dojść do jego wykonywania. Jak ustalić jakie rozwiązanie jest sprawiedliwe? Kiedy nie będziemy wiedzieć, czy w zmienionych warunkach będziemy w roli spełniającego świadczenie czy oczekującego tego świadczenia. Jakie rozwiązanie uznamy wtedy za słuszne? W przypadku umów, w których po jednej stronie występuje przedsiębiorca, a po drugiej stronie konsument, należy jednak pamiętać o potrzebie ochrony konsumenta.

Następcza niemożność świadczenia z uwagi na COVID -19W przypadku tzw. umów wzajemnych (w ramach których obie strony mają spełnić sobie nawzajem świadczenie, które są względem siebie ekwiwalentne, a zatem najpowszechniejszych w praktyce) kluczowa jest konstrukcja tzw. następczej niemożliwości świadczenia (art. 495 kodeksu cywilnego). Przepisy regulują sytuację, w której „jedno ze świadczeń wzajemnych stało się niemożliwe wskutek okoliczności, za które żadna ze stron odpowiedzialności nie ponosi”. Chodzi tu o niemożność świadczenia zaistniałą już po zawarciu umowy.

Stan taki może być wywołany m.in. przez zaburzenia w normalnym funkcjonowaniu społeczeństwa z uwagi na zagrożenia związane z epidemią, zarządzenia odpowiednich władz, itp. Mniej więcej odpowiada on pojęciu siły wyższej. Orzecznictwo sądowe wymaga jednak (w wymiarze interpretacji prawa), aby niemożliwość świadczenia była trwała. Tymczasem bakcyl COVID -19 może jeszcze nie umrzeć za kilka tygodni.

Zatem na tym etapie rozwoju wydarzeń chodzi tu głównie o umowy, które powinny być wykonane w określonym czasie, bo później ich wykonanie traci jakikolwiek sens. Np. umowa o uszycie sukni ślubnej. Jakie są skutki obiektywnego braku możliwości spełnienia świadczenia? Po pierwsze, strona umowy, która miała świadczenie spełnić, a które nie może być wykonane z uwagi na epidemię, nie ponosi odpowiedzialności cywilnej za to, że świadczenia nie spełniła.

Po drugie, nie może ona jednak żądać świadczenia wzajemnego od drugiej strony. Po trzecie, w wypadku, gdy je już otrzymała, obowiązana jest do zwrotu, ale według przepisów o bezpodstawnym wzbogaceniu. Co to oznacza? Otóż jeżeli otrzymane świadczenie zużyła w taki sposób, że nie jest już wzbogacona w sytuacji, gdy nie musiała się liczyć z obowiązkiem zwrotu (np. gdy zużyła to świadczenie przed epidemią), wówczas obowiązek zwrotu odpada.

Reguły nieco bardziej się komplikują, jeżeli świadczenie jednej ze stron stało się niemożliwe tylko częściowo. W takiej sytuacji strona ta traci prawo do odpowiedniej części świadczenia wzajemnego. Jednakże druga strona może od umowy odstąpić, jeżeli wykonanie częściowe nie miałoby dla niej znaczenia ze względu na właściwości zobowiązania albo ze względu na zamierzony przez tę stronę cel umowy, wiadomy stronie, której świadczenie stało się częściowo niemożliwe.

Nadzwyczajna zmiana stosunków?W związku z epidemią koronowirusa właściwie nie jest wykluczone zastosowanie tzw. klauzuli rebus sic stantibus, która została skonstruowana do prostowania relacji cywilnoprawnych na wypadek „nadzwyczajnej zmiany stosunków”, np. wojny czy innych poważnych zaburzeń w życiu społecznym.

Przedłużający się stan epidemii, w szczególności w związku z ograniczeniami ze strony władz publicznych (np. kwarantanna, zawieszenie połączeń międzynarodowych w ruchu osobowym), może być tak kwalifikowane. Przy czym, w tym momencie nie wiemy jeszcze, czy walka z wirusem nie spowszednieje, ograniczenia a

Astronauci amatorzy polecieli w kosmos

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie