Co to jest plagiat? O ścieżkach na skróty i pułapkach czyhających na uczniów i studentów rozmawiamy z dr Agnieszką Raubo

Małgorzata Meszczyńska
Małgorzata Meszczyńska
dr Agnieszka Raubo, literaturoznawca, adiunkt UAM, zajmuje się prewencją nierzetelnych zachowań naukowych.
dr Agnieszka Raubo, literaturoznawca, adiunkt UAM, zajmuje się prewencją nierzetelnych zachowań naukowych. Fot. Leszek Kubiak
Internet daje nieograniczone możliwości czerpania z różnych źródeł wiedzy, ale jak się okazuje, jest też prawdziwym polem minowym dla korzystających z sieciowych zasobów. Szczególnie dla tych, którzy lubią chodzić na skróty. Zgrabna kompilacja wielu dostępnych w internecie tekstów to plagiat, czy przejaw sprytu? Czy można dać do oceny wypracowanie lub rozprawkę, którą już ocenił inny nauczyciel? Przypominamy rozmowę z dr Agnieszką Raubo, zajmującą się prewencją nierzetelnych zachowań naukowych.

Dlaczego uczniowie i studenci popełniają plagiaty?

To temat rzeka. Najczęstszym powodem plagiatowania na etapie uczniowskim czy studenckim - tu szczególnie chodzi o pierwszy rok studiów – jest lenistwo, czyli wykonywanie zadanej pracy pisemnej w ostatniej chwili przed oddaniem. Kolejnym czynnikiem jest brak wystarczającej wiedzy, jak poprawnie korzystać z publikacji innych osób oraz nieświadomość faktu, że plagiat jest przestępstwem.

Przyczyną popełnienia plagiatu bywa też nadmiar ambicji autora, przy jednoczesnym braku zdolności do napisania dobrego tekstu. Wspomniałam o studentach pierwszego roku studiów – wiele osób nie zna zasad poprawnego cytowania, jak również brak im wiedzy i wyczucia w kwestii własności intelektualnej i praw autorskich. Stąd już jeden krok do popełnienia plagiatu.

Może cię zainteresować: W podstawówce bez „W pustyni i w puszczy”, ale za to z „Quo vadis”. Takie zmiany proponuje MEN, a nauczyciele są źli i rozczarowani

Powiedzmy więc jasno - czym konkretnie jest plagiat?

W teorii wszystko wydaje się bardzo proste: plagiat tekstu to przejęcie zdań i słów innej osoby i podpisanie się pod „nowym” tekstem własnym nazwiskiem. Jeśli nie poinformujemy jasno poprzez dokładny odnośnik bibliograficzny czy też znaki cytatu, że zdanie, kilka zdań czy cała strona tekstu pochodzi od innej osoby, to popełniamy plagiat.

To samo oczywiście dotyczy przejęcia zdjęć, rysunków, tabel. W języku prawniczym plagiat to „przywłaszczenie sobie autorstwa albo wprowadzenie w błąd co do autorstwa całości lub części cudzego utworu”.

Sprawa zaczyna się komplikować, gdy uczeń, czy student przejmuje zdanie lub kilka zdań innej osoby, zmienia kilka słów oraz szyk zdania i wtedy uważa, że wszystko jest w porządku, bo „jego” zdanie już jest inne. I nie daje odnośnika bibliograficznego. Tymczasem nieudana parafraza - bo to zjawisko mam tu na myśli - jest najczęstszym typem plagiatu.

Podsumowując - należy pamiętać, że plagiat to nie tylko dosłowne skopiowanie czyjegoś tekstu. Również niewłaściwie wykonana parafraza może być plagiatem. Bardzo często popełnianym błędem jest też tzw. plagiat łatkowy, w którym przejmuje się zdanie lub kilka zdań i wprowadza je do własnego tekstu. Niekiedy także przejmuje się jakieś celne określenie (np. składające się z kilku słów) od innej osoby i podaje jako własne.

Jest to niebezpieczna praktyka, bo znów autor może mieć przekonanie, że przecież przejął tylko kilka słów, może jedno zdanie, ale przecież resztę tekstu dodał "od siebie". Jednak jeśli przejęte zdanie nie zostanie odpowiednio oznaczone: poprzez cudzysłów i dodanie przypisu bibliograficznego, to jest to plagiat w pojęciu prawnym.

W którym miejscu kończy się dozwolone korzystanie ze źródeł?

Kończy się w momencie, kiedy nie ujawniamy, że dany fragment tekstu w naszej pracy, jest napisany przez inną osobę. Dozwolone korzystanie ze źródeł oznacza, że w momencie wykorzystania tekstu innej osoby albo ujmujemy go w cudzysłów - przy cytowaniu – i podajemy utwór i nazwisko autora, albo prawidłowo parafrazujemy obcy tekst, podając oczywiście, skąd on pochodzi i jego autora.

Jeśli natomiast posługujemy się koncepcją lub ideą, czy odkryciem innej osoby, to również koniecznie to odnotowujemy, podając nazwisko i odpowiednią publikację, w której to pierwszy raz opisano.

Przeczytaj też: Student napisał pracę dyplomową za pomocą ChatGPT. Planowano odwołanie promotora. Co zrobiły władze uczelni?

Plagiat, to nie tylko powód do wstydu czy ryzyko negatywnej oceny. Konsekwencje mogą być dużo poważniejsze...

Plagiat jest kradzieżą intelektualną, za którą można odpowiadać karnie przed sądem. Bez wątpienia jest to powód do wstydu. W niektórych przypadkach - w odniesieniu do studentów - może wiązać się z usunięciem ze studiów, albo jeśli plagiat wystąpił w pracy dyplomowej - odebraniem uzyskanego dyplomu.

Dyplom zawodowy można unieważnić z powodu plagiatu w okresie do 10 lat po obronie pracy. Zatem i wstyd i odpowiedzialność karna i plama na honorze, i często - załamanie kariery, gdy ten fakt wyjdzie na jaw publicznie.

W USA kilkanaście lat temu cały rok studentów w akademii wojskowej został usunięty ze studiów za ściąganie. Za plagiat pracy magisterskiej został odwołany amerykański generał, a za plagiat pracy doktorskiej sprzed 20 lat musiał zrezygnować z urzędu węgierski prezydent.

Tydzień temu rumuńska prasa podała, że z powodu plagiatu obronionej przed kilkunastu laty pracy magisterskiej, podał się do dymisji rumuński minister edukacji. 10 lat temu to samo spotkało w Niemczech ministra edukacji i ministra obrony.

Konsekwencje, jak widać, ponosi się czasami po wielu latach. Nie inaczej jest w Polsce. A przecież każdy z młodych ludzi ma szansę w życiu zrobić wielką karierę, więc niech nie plagiatuje.

Nie ma co liczyć na to, że nikt plagiatu nie zauważy, że może się nie wyda? Może nauczyciel czy wykładowca nie zorientuje się, że nasza praca, to zgrabny montaż gotowych tekstów?

Wbrew pozorom wykrycie plagiatu nie musi być bardzo trudne i oczywiście nie mam tu na myśli jedynie plagiatu "kopiuj-wklej". Jeśli czyta się tekst uważnie, można wykryć zmianę stylu, inny sposób formułowania argumentów, czy wniosków, albo po prostu różnice sposobu myślenia. Z całym szacunkiem, ale jeśli student plagiatuje pracę doktorską czy też habilitacyjną, dość łatwo daje się to zauważyć.

Jeśli chodzi o to, czy ktoś to sprawdza, z całą mocą mogę podkreślić, że tak! Bardzo dużo osób - między innymi wykładowców - zwraca uwagę na plagiaty, bada samodzielność tekstów oddanych przez studentów. W ten sposób kilka lat temu profesorka anglistyki w Lublinie odkryła plagiat u magistrantki – część jej tekstu była napisana bardzo wyszukanym językiem angielskim. Okazało się, ze studentka cały rozdział ściągnęła z zagranicznej pracy.

Nierzetelne doktoraty są unieważniane nawet po 30 latach, jak miało to ostatnio miejsce na Uniwersytecie Gdańskim. Raz popełniony plagiat zostaje „na zawsze” w naszych papierach!

W szkołach średnich wiele pewnie zależy od intuicji i wyczucia nauczyciela, ale na studiach prace - szczególnie dyplomowe - analizuje już sztuczna inteligencja. Czy to już standard?

Tak, w szkołach średnich odpowiedzialność za przedstawienie i wyjaśnienie uczniom, czym jest plagiat i jak poważne są konsekwencje jego popełnienia, spoczywa na nauczycielach. System antyplagiatowy, który z kolei bada prace dyplomowe powstające na studiach, jest często traktowany jako "wyrocznia" i narzędzie prewencji w walce z plagiatami. Tymczasem niestety system bywa omylny i jeśli student nie ma wiedzy i świadomości, czym jest plagiat, to system nie wystarcza. Jest to narzędzie pomocnicze, ale nie zastąpi wiedzy i praktycznych umiejętności korzystania z prac innych osób. To ważne.

Dlatego należy kłaść nacisk na praktyczne zajęcia, w których nie tylko przedstawia się teorię związaną z plagiatami, ale i pokazuje się konkretne przypadki plagiatów oraz prowadzi warsztaty i ćwiczenia z etyki cytatu i parafrazy tekstu.

Czy łatwość, z jaką wiele osób sięga po cudzą własność intelektualną, nie wynika trochę z nadal panującego w naszym społeczeństwie przyzwolenia na ściąganie, oszukiwanie, źle pojmowany "spryt"?

Z pewnością tak. Jednak wydaje się, że równie istotny jest tutaj brak uświadamiania uczniom - już od wczesnych lat szkolnych - że przejęcie czyjegoś tekstu jest nie tylko nieakceptowalne, ale niesie ze sobą konsekwencje.

Ważne, aby student wiedział, jakie są jego prawa jako autora i w jaki sposób przestrzegać praw innych osób. Wciąż za mało mówi się o wadze własności intelektualnej, traktuje się ją jako element "dodatkowy" do edukacji.

Tymczasem, spoglądając w jeszcze dalszej perspektywie - jeśli student będzie ściągał czy plagiatował, to nie nabywa umiejętności i wiedzy, co przekłada się później na jego pracę po skończeniu studiów. Przyzwolenie na ten "spryt" ma zatem szereg bardzo różnych konsekwencji.

A czym jest autoplagiat i kiedy mamy z nim do czynienia?

Autoplagiat to pojęcie, które nadal budzi szereg kontrowersji i często bywa niewłaściwie rozumiane. Samo w sobie jest sprzeczne - nie możemy przecież plagiatować samych siebie. Często studenci nie rozumieją, że ponowne przedstawienie tej samej pracy zaliczeniowej na innych zajęciach - czyli właśnie autoplagiat - jest niedopuszczalne, skoro np. pisali pracę samodzielnie i otrzymali dobrą lub bardzo dobrą ocenę.

Przede wszystkim należy pamiętać, że autoplagiat to nie plagiat, ale - ujmując to najprościej - naruszenie kryterium nowości. Odwołując się do realiów studenckich, nie możemy być dwa razy (lub nawet więcej) ocenieni za tę samą pracę, co jest najzupełniej logiczne i zrozumiałe.
To samo odnosi się np. do umieszczenia rozdziału czy rozdziałów pracy licencjackiej w magisterskiej itd. Autoplagiat nie jest pojęciem prawnym, odnosi się przede wszystkim do naruszeń etycznych. Ale jego konsekwencje również mogą być bolesne.

dr Agnieszka Raubo - literaturoznawca, adiunkt UAM. Zajmuje się prewencją nierzetelnych zachowań naukowych. Prowadzi zajęcia z rzetelności naukowej dla studentów, doktorantów i nauczycieli akademickich.

Jesteśmy na Google News. Dołącz do nas i śledź Strefę Edukacji codziennie. Obserwuj StrefaEdukacji.pl!

od 7 lat
Wideo

Najwięksi przegrani wyborów do Europarlamentu 2024

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Co to jest plagiat? O ścieżkach na skróty i pułapkach czyhających na uczniów i studentów rozmawiamy z dr Agnieszką Raubo - Strefa Edukacji

Wróć na nto.pl Nowa Trybuna Opolska