Dionizy Brylka ożenił się z Cheryl. Ślub odbył się tradycyjnie, w domu panny młodej, więc radny z Dobrodzienia musiał polecieć na Daleki Wschód, na Filipiny. Jego azjatycka żona już wkrótce zamieszka w mieście śląskich stolarzy!

To historia prawie jak z filmowego romansu.

Dionizy Brylka, radny powiatu oleskiego, a także organista z kościoła w Dobrodzieniu, szukał swojej połówki i znalazł ją na drugim końcu świata, na Filipinach.

- Oboje z Cheryl jesteśmy jak ze znanej piosenki Agnieszki Osieckiej: „kobieta po przejściach, mężczyzna z przeszłością” - mówi Dionizy Brylka. - W ubiegłym roku poleciałem na Filipiny oświadczyć się, a teraz poleciałem po raz drugi, już na ślub!

Taki ożenek z wybranką z Azji jest jednak nie tylko romantyczny, ale i... biurokratyczny, bo wymaga pokonania urzędniczych przeszkód.

- Po złożeniu kilkudziesięciu stron różnych dokumentów w rozmaitych urzędach, po kilku kolejnych zmianach terminu (pierwszy planowany był na 14 lutego), po kolejnych problemach papierkowo-urzędowych na dodatek rozłożyła mnie choroba! - opowiada Dionizy Brylka.

Wszystko na szczęście się udało i odbyło się huczne śląsko-azjatyckie wesele.

Cheryl ma 6 sióstr i 6 braci, w tym dwie pary bliźniaków. Nie wszyscy mogli przybyć na ślub. Pobłogosławiła nas jej mama Gloria, ojciec zmarł kilka lat temu - opowiada Dionizy Brylka. - Przyjęcie było bezalkoholowe. Zatańczyliśmy pierwszy taniec, a potem musiałem zatańczyć solo dla mojej żony... Nie wiedziałem, że jest tam taka tradycja!

Z piątku na sobotę Dionizy Brylka wraca do Dobrodzienia (sama podróż trwa dwa dni), ale na razie wróci sam.

- Dopiero teraz rozpocznie się etap sprowadzenia Cheryl do Polski, do Dobrodzienia - mówi świeżo upieczony małżonek. - Ale teraz to już jest nie tylko narzeczona, ale moja żona: Cheryl Brylka!