Rodzina, która wygrywa prawie wszystkie konkursy w internecie. Jedni gratulują, inni węszą spisek

Katarzyna Piojda
Katarzyna Piojda
Jedni gratulują rodzinie, która bijąc rekordy popularności, wygrywa wiele konkursów online. Inni twierdzą, że członkowie rodziny w nieuczciwy sposób doszli do zwycięstwa
Jedni gratulują rodzinie, która bijąc rekordy popularności, wygrywa wiele konkursów online. Inni twierdzą, że członkowie rodziny w nieuczciwy sposób doszli do zwycięstwa Pixabay.com
Wyobraź sobie, że prawie codziennie startujesz w konkursie. I że prawie każdy wygrywasz. Pewna rodzina nie musi sobie tego wyobrażać. Ona tak robi i sięga po nagrody. Po pieniądze z innych źródeł też wyciąga ręce.

Zobacz wideo: Koniec „lewych” zwolnień? Rząd skraca czas zasiłku chorobowego

Są sobie mama, tata i dorosłe dzieci. Mało o nich wiadomo, a i tak są znani. A to z tego, że non stop biorą udział w konkursach, głównie tych w mediach społecznościowych.

Ludzie mówią, że do tej rodziny pasuje popularne, ale sparafrazowane hasło: „chociaż nie potrafisz, i tak pchaj się na afisz”. Rodzina ta startuje w konkursach, prowadzonych przez skle­py, fundacje i stowarzyszenia, firmy z branży finansowej, wyposażenia wnętrz, budowlanej, motoryzacyjnej...

Nasz informator zaznacza, że wachlarz nagród, które przypadają przedsiębiorczej rodzinie w udziale, także jest zróżnicowany: od biżuterii i kosmetyków począwszy, przez smart-watche i kilkusetzłotowe bony na towa­ry czy usługi, na konsolach, gotówce i rowerach skończywszy. Wygląda na to, że są najpopularniejszą polską rodziną w inter­necie. Ludzie z całego kraju, najwyraźniej z czystej sympatii, pomagają jej zwyciężać rozmaite konkursy popularności.

Zasada jest prosta: im więcej głosów w sieci, popularnych - lajków - autor wpisu czy autor zdjęcia pod nim zbierze, tym bliżej wygranej się znajduje. Familia nie ma sobie równych. W niemal wszystkich konkursach okazuje się najlepsza.

Pokonać wszystkich współgraczy w konkursach internetowych

Pani z rodziny, o której mo­wa, chociaż dołączyła do konkursu późno, i tak z dystansem pokonała użytkowników, którzy zbierali polubienia już przez 1-3 dni wcześniej. Czyż to nie wspaniałe, że owa rodzina cieszy się taką popularnością? - drwi czytelnik, który śledzi inter­netowe poczynania zwycięzców.

Ma na myśli frustrację tych, którzy współuczestniczą z rodziną w konkursach. Stają na rzęsach, motywując znajomych do pomocy, a i tak przegrywają.

In­ternauta zwraca uwagę na ko­lejną kwestię. „Po ogłoszeniu wyników konkursów, w których zwycięzcami są członkowie popularnej rodziny, na niektórych stronach z niejasnych przyczyn nie ma już zwycięskich wpisów. Nie można też potem znaleźć w necie nagrodzonych prac”.

Dzwonimy do sklepu, w którym przedstawicielka rodziny ostatnio wygrała stylową dekorację do domu.

Właściciel firmy tłumaczy: - Każdy uczestnik miał m.in. polubić nasz profil i post konkursowy oraz napisać, dlaczego nagroda powinna trafić do niego. Ustaliliśmy, że wygra osoba z największą liczbą polubień odpowiedzi.

Laureatka znokautowała innych. Jej rymowanka chyba zachwyciła, gdyż ponad 400 laj­ków zdobyła.

Nasz rozmówca zwraca u­wa­gę na komentarze innych użytkowników, sugerujące duży przyrost polubień w krótkim czasie. Podaje znowu przykład: prawie 2000 polubień w sumie, tzn. ponad 500 polubień więcej niż osoba z drugiego miejsca.

Pytamy właściciela sklepu, w którym kobieta wzbogaciła się o dekorację do domu, w jaki sposób odbyła się weryfikacja kont osób, które postawiły kciuki w górę przy rymowance.

Przyrost polubień masowy pod zdjęciem w internecie

- To był nasz pierwszy taki konkurs. Nie sprawdzaliśmy kont osób, które polubiły zwycięski post - przyznaje szef sklepu. - Pani nie jest pierwszą osobą, która dzwoni w sprawie zwyciężczyni. Mieliśmy już sygnał, że głosy mogły zostać zdobyte nieuczciwie. W następnym ko­nkursie sami wyłonimy laureatów, nie sugerując się przyrostem polubień.

Podobnie uważa organizatorka internetowego konkursu, gdzie nagrody fundowała firma z branży budowlanej. Tutaj głowie rodziny przypadło 1. miejsce i kilkaset złotych.

Ta firma również zamierza zmienić zasady zabawy. Od tej pory sama będzie oceniać prace i wskazywać zwycięzców.

Nasz informator: - Poza naciąganiem nieświadomych usługodawców i sklepów, istnieje podejrzenie malwersacji przy pozyskaniu środków z Funduszy Europejskich.

Członkowie rodziny, która wciąż zwycięża, nie chcieli z na­mi rozmawiać. - Nie dziwię się, że członkowie „konkursowej” rodziny, unikają wypowiedzi na łamach - podkreśla nasz rozmówca. - W przypadku publicznego zgłoszenia zastrzeżeń i oskarżenia o nieuczciwość, ci państwo straszą sądem i blokują podejrzewających nieuczciwość użytkowników.

A podejrzenia są. - Ci ludzie muszą posiadać fikcyjne konta, z których sami lajkują swoje posty. Z niektórych konkursów zniknęły zwycięskie wpisy czy zdjęcia. Zupełnie tak, jakby ktoś chciał uniknąć weryfikacji lajkujących, np. pod kątem prawdziwości kont. Zresztą, członkowie rodziny w komentarzach pod swoimi konkursowymi pracami wpisują sobie nawzajem pochwały.

Efekt jest. - Łączna wartość nagród, otrzymanych na przestrzeni ostatnich paru lat, wynosi kilkadziesiąt tysięcy złotych - kontynuuje informator. Rodzi się pytanie: co rodzina zwycięzców robi z ofiarowanymi jej przedmiotami. Pieniądze, wiadomo - wyda lub sobie odłoży, ale ile można w domu trzymać wygranych aparatów fotograficznych, narzędzi, rowerów? Można sprzedać i biznes się kręci.

Internauci wspominają też o pieniądzach unijnych, z jakimi ma do czynienia rodzina. - Otrzymała je w ramach konkursu, ogłoszonego m.in. przez Portal Funduszy Europejskich - precyzuje czytelnik. Jedną z zeszłorocznych edycji wygrał członek przedsiębiorczej rodziny.

Zwycięzca i jego problem z interpunkcją

Nie wiadomo, na co dokładnie poszczególni głosujący zwracali uwagę przy przeglądaniu prac, ale na pewno nie na interpunkcję. W opisie brakuje przecinków. Nic nie stało na przeszkodzie, aby ten autor zgarnął główną wygraną, parę tysięcy złotych. Pokonał ponad 100 innych startujących.

Zadaliśmy pytanie organizatorowi konkursu, dotyczącego funduszy unijnych. Chcieliśmy wiedzieć, czy może być tak, że ktoś często staje się beneficjentem tych funduszy i czy w rozdzielaniu kwot uwzględnia się nazwiska osób, które takie wsparcie otrzymały już wcześniej, więc kolejny raz nie mogą. Odpowiedź nie nadeszła.

Zawodowy gracz w konkursach internetowych

Konkursoholicy są wśród nas. Ciągle im mało - i startów w następnych konkursach, i wygranych głód coraz większy. Zawodowy wygrywacz, zanim przystąpi do konkursu, analizuje, czy mu się to w ogóle opłaca. Czasami nawet rachunku prawdopodobieństwa używa, zachowując się, jak gracz na giełdzie papierów wartościowych.

Wiele wartościowych przecież rzeczy może zyskać. I to nie tylko samochody, lodówki, pralki, kina domowe czy komputery. O mniejsze fanty, jak książki, zestawy do makijażu, słodycze, lampki czy pościele, tak samo może toczyć się zacięta walka.
Jeśli konkurs w sieci jest prowadzony na zasadzie, kto zbierze najwięcej polubień - można dopomóc szczęściu. To znaczy, kupić lajki. Przez internet, rzecz jasna.

Jedna z reklam: „Dzięki unikatowym rozwiązaniom, z których korzystamy jedynie my, zapewnimy ci polubienia, udostępnienia, wyświetlenia czy pozytywne komentarze na twoim profilu społecznościowym. Obsługujemy Instagram, Facebooka, Youtube’a oraz Tiktoka”.

Cennik usług, czyli kupowanie lajków

Nawet cennik usług jest podany. Przykład: jeśli chcesz kupić 500 kciuków w górę w zwykłym, a nie przyspieszonym, trybie - zamawiasz taką usługę online, przelewasz 38 złotych i gotowe. Gdy jednak chcesz, żeby system zadziałał z rozmachem, możesz kupić 10.000 polubień. Wtedy przyjdzie ci zapłacić prawie 300 zł. Trzeba zatem porównać ten ewentualny wydatek z wartością nagrody, która pojawia się w zasięgu ręki i dokonać kalkulacji: opłaca się, czy się nie opłaca.

A propos zakupów masowych. Wybrani gracze kupują hurtem napoje. Raz, że ugaszą pragnienie. Dwa (ważniejsze), że w ten sposób automatycznie zwiększą swoje szanse na powodzenie, ponieważ będą mieli więcej nakrętek z kodami. Każdy zaś kod może stać się przepustką do wygranej. To metoda na hurt.

Jest i metoda na cynika. Przykład: biuro podróży ogłasza konkurs na najpiękniejszą wakacyjną opowieść. Nawet, gdy nigdy nie wyjechałeś poza swoje województwo, możesz popuścić wodze fantazji i opisywać historie z twoim udziałem na jakichś Karaibach czy innych Meksykach. Jeśli masz coś z bajkopisarza, masz jednocześnie szansę na zgarnięcie głównej nagrody.
Metoda na litość też się sprawdza. Jeżeli zostanie ogłoszony konkurs na przedstawienie najsmutniejszej historii, a nie będzie prowadzona weryfikacja tego, czym się podzielisz w poście, to wcielisz się w samotną matkę gromadki dzieci, mieszkających w chałupce bez prądu. I jest szansa na wygraną.

Pula sms-owa a wygrana w konkursie

Kolejna metoda to ta na sms-y. Bierzesz udział w plebiscycie. Wygra go, kto zdobędzie najwięcej głosów. Pomysłodawca plebiscytu wprowadził ograniczenia i z jednego numeru telefonu wolno tylko raz na dobę wysłać głos poparcia. Codziennie wysyłasz sms-a na siebie, ale wysyłasz też sms-y do całej rodziny i wszystkich znajomych - z prośbą o głosy poparcia.

Dzwonię do firmy z branży finansowej, w której sławna rodzina wygrała pieniądze. Przedstawiciel firmy nic nie mówi na interesujący temat. Podczas rozmowy telefonicznej składa za to propozycję. - Może tak pożyczkę pani by u nas wzięła?

Wideo

Materiał oryginalny: Rodzina, która wygrywa prawie wszystkie konkursy w internecie. Jedni gratulują, inni węszą spisek - Gazeta Pomorska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie