Rolnicy zablokowali drogi krajowe wokół Kluczborka. "Walczymy, żeby nie zbankrutować"

Milena Zatylna
Milena Zatylna
Trwa ogólnopolski protest rolników. Rolnicy z powiatu kluczborskiego zablokowali dojazd do Kluczborka.
Trwa ogólnopolski protest rolników. Rolnicy z powiatu kluczborskiego zablokowali dojazd do Kluczborka. Milena Zatylna
Rolnicy kontynuują ogólnopolski protest. W środę 14 lutego zablokowali drogi krajowe wokół Kluczborka. Zapowiadają, że jeśli ta forma sprzeciwu przeciwko unijnej polityce rolnej nie przyniesie skutku, zablokują połączenia kolejowe w całym kraju.

W kolejnym dniu protestu rolnicy z powiatu kluczborskiego znów wyjechali na drogi, aby wyrazić swoje niezadowolenie. Tym razem zablokowali dojazd do Kluczborka na rondzie w Ligocie Dolnej, gdzie zbiegają się drogi krajowe nr 45 i 42, a także skrzyżowanie na „jedenastce” w Ligocie Górnej przy firmie Protea (na tzw. węźle wieluńskim).

- Znów wyjechaliśmy na drogi, choć dziś jest mniej pojazdów niż ostatnio, czyli 9 lutego. Będziemy protestować do skutku, aż rząd i Bruksela zareagują. Na razie reakcja jest słaba – mówi Robert Bieniek z Łowkowic. – Nie możemy się poddać, bo opłacalność rolnictwa spada, a pomysły Unii Europejskiej, jak chociażby obowiązkowe ugorowanie 4 procent, a później nawet 10 procent areału co rok, są dla nas bardzo niekorzystne. Wydaje się, że 4 procent to niedużo, ale jest to dotkliwe. Gmina na pewno nie rezygnuje z tych 4 procent podatku od gruntu. Niedawno dostałem nakaz podatkowy, który jest wyższy niż w ubiegłym roku o około 30 zł na hektarze.

Rolnicy jak mantrę powtarzają również postulat o konieczności zablokowania importu produktów rolnych z Ukrainy.

- W 90 procentach to nie są produkty od ukraińskich rolników, ale od wielkich koncernów niemieckich, holenderskich, francuskich, a także polskich – tłumaczy Adam Walczak. - Oni mają dziesiątki tysięcy hektarów i ogromne zyski, a my walczymy, żeby nie zbankrutować. Nie wiemy, że za rok będziemy karmić ludzi. Może się tak stać, że wiele gospodarstw padnie.

Produkty rolne z Ukrainy są dużo tańsze niż polskie, dlatego nasze rolnictwo staje się mniej konkurencyjne cenowo.

- Hoduję krowy. Energia podrożała o 100 procent. Woda i podatki też poszły do góry. A cena mleka w dół. Jak to ma się opłacać? – pyta Rafał Poloczek. – Ojciec wspominał, że kiedyś cena litra mleka i litra ropy były bardzo podobne. Dziś dostajemy 1,6 zł za litr mleka, a ropa kosztuje 6,5 zł. I tak mniej więcej jest w całym polskim rolnictwie.

Rolnicy podkreślają, że będą musieli zaostrzyć formę protestów.

- Mówi się w mediach, że granica z Ukrainą jest zablokowana, że żadne towary rolne nie jadą do Polski. Tymczasem kilka dni temu koledzy nagrali filmik na granicy w Dorohusku, gdzie z Ukrainy przyjeżdżają pociągi ze zgniłym zbożem z Ukrainy, które później jest przeładowywane na tiry i jadą w Polskę – oburza się Marek Kaluza. - Nie tylko Unia nas oszukuje, ale także nasz polski rząd i PKP Cargo. Może jak zablokujemy wszystkie przejazdy w Polsce, cała kolej stanie, to w końcu ktoś nas wysłucha. Nie chcemy tego. To jest bardzo drastyczny krok, ale nie będziemy mieli wyjścia.

Protestujący podkreślają, że nie prowadzą swojej akcji na złość innym.

- Produkty rolne, które przyjeżdżają z Ukrainy, nie spełniają żadnych norm. Przewożone są w sposób, który też nie spełnia żadnych norm, a później wszyscy będziemy to jedli – mówią rolnicy.

Kolejny protest rolników w powiecie kluczborskim planowany jest w poniedziałek na 19 lutego. Jeszcze nie wiadomo, jaką przybierze formę.

od 7 lat
Wideo

Dziennik Bałtycki. Pod Chojnicami wykopano samolot z II wojny

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na nto.pl Nowa Trybuna Opolska