Rolniczy protest na ulicach Kluczborka. "Nie do takiej Unii wchodziliśmy 20 lat temu"

Milena Zatylna
Milena Zatylna
Rolnicy z powiatu kluczborskiego po raz kolejny protestowali przeciwko polityce rolnej Unii Europejskiej. W piątek 9 lutego wyjechali na ulice Kluczborka.
Rolnicy z powiatu kluczborskiego po raz kolejny protestowali przeciwko polityce rolnej Unii Europejskiej. W piątek 9 lutego wyjechali na ulice Kluczborka. Marek Kaluza/Urząd Miejski w Wołczynie
W piątek 9 lutego rolnicy z całego powiatu wyjechali na kluczborskie ulice, aby zaprotestować przeciwko polityce rolnej Unii Europejskiej.

Do Kluczborka przyjechało prawie 200 maszyn rolniczych z całego powiatu kluczborskiego.

Rolnikom przyświecały trzy postulaty: „Stop dla polityki Zielonego Ładu”; „Stop dla importu produktów rolnych z Ukrainy”; „Stop dla ograniczenia hodowli zwierząt w Polsce”.

W odróżnieniu od protestu w styczniu, który poprowadzony była poza miastem, tym razem jego trasa wiodła głównymi kluczborskimi ulicami. Rolnicy jechali pętlą od ronda przy Galerii Miodowej, następnie obwodnicą Kluczborka w ciągu DK nr 45 do ronda na Ligocie Dolnej, a następnie ulicami Wołczyńską, Byczyńską, Jana Pawła II, Jagiellońską, ul. Katowicką do Ligoty Zameckiej, przez Ligotę Górną do skrzyżowania z drogą krajową nr 11, a stamtąd do zjazdu do Galerii Miodowej.

Protest trwał od 10.00 do 16.00 i tym razem był odczuwalny dla zwykłych uczestników ruchu.

- Walczymy o ograniczenie importu zbóż i wszelkich innych produktów spożywczych z Ukrainy oraz przeciwko ograniczeniu produkcji zwierzęcej – tłumaczył Marek Kaluza, rolnik z Łowkowic. – Zostaliśmy zmuszeni do takiej formy protestu przez nasz polski rząd i władze unijne. Tylko poprzez protest możemy zwrócić na siebie uwagę. Pszenica z Ukrainy zalewa nasz rynek, a my nie możemy sprzedać naszej. Dziś obowiązują ceny zbóż takie, jakie były 10-15 lat temu, natomiast ceny nawozów i środków ochrony roślin cały czas rosną. Nam zabraniają używania wielu środków w produkcji rolnej, podczas gdy na Ukrainie wszystko jest dozwolone. Nasz towar, lepszy jakościowo, przegrywa z towarem z Ukrainy, który nie spełnia żadnych standardów.

Kolejny z protestujących podkreślał, że do Polski masowo przywożone są też inne produkty spożywcze, np. mąka czy cukier, które zalewają nasz rynek i używane są w przemyśle spożywczym.

- Nasze produkty muszą spełniać bardzo wysokie standardy, poddawane są ciągłej kontroli. Natomiast na Ukrainie te normy nie obowiązują, dlatego czujemy się oszukani – mówił. – Nie do takiej Unii Europejskiej wchodziliśmy 20 lat temu.

Z kolei Kazimierz Morawiec, członek zarządu Izby Rolniczej w Opolu i przewodniczący jej struktur w powiecie kluczborskim podkreślał, że rolników irytuje brak konsekwencji, jeśli chodzi o unijną politykę rolną.

- Co cztery lata zmieniane są reguły gry, wchodzą nowe wymogi. A to, z czym teraz mamy do czynienia, wyczerpało naszą cierpliwość – tłumaczył Kazimierz Morawiec. – Prowadzę gospodarstwo od 40 lat i nigdy wcześniej z czymś takim się nie spotkałem. Cały czas dbaliśmy o to, aby gospodarstwa się rozwijały, aby kultura gleby była jak najlepsza. Dzisiaj każą nam ugorować. Natomiast Zielony Ład, to raczej bezład. To wszystko doprowadzi do ruiny nasze gospodarstwa.

Wojciech Urbański, prezes RSP w Łowkowicach zaznaczał, że rolnicy protestują nie tylko dla siebie, ale także dla wszystkich konsumentów.

- Walczymy o dobro nas wszystkich. Nie chcemy nikomu przeszkadzać – mówił Wojciech Urbański. – Jeśli nie będziemy walczyć, to zaleje nas żywność nie spełniająca żadnych standardów.

Rolnicze protesty prowadzone będą jeszcze 14 i 19 lutego.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Czy ubezpieczanie upraw zyskuje na popularności?

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na nto.pl Nowa Trybuna Opolska