3 liga piłkarska. Stal Brzeg uczciła jubileusz zwycięstwem

Oliwer Kubus
Oliwer Kubus
Stal Brzeg uczciła 50-lecie sekcji piłkarskiej zwycięstwem nad jednym z faworytów rozgrywek. Oliwer Kubus
Nasz zespół pokonał u siebie Skrę Częstochowa 1-0. W tym wyrównanym meczu o wyniku zdecydowały osławione już detale.

Klub z Brzegu obchodził w sobotę 50-lecie istnienia. Na stadionie od rana odbywał się festyn i turniej piłkarski dla najmłodszych, a jednym z głównych punktów programu był mecz 3 ligi pomiędzy Stalą a Skrą Częstochowa. Obserwowało go wielu kibiców i znamienitych gości. Wśród nich znaleźli się między innymi byli reprezentanci Polski: Janusz Sybis, Jan Domarski (zdobywca gola dla biało-czerwonych w słynnym spotkaniu na Wembley) oraz Grzegorz Lato. To właśnie Lato, król strzelców mistrzostw świata z 1974 roku, wzbudzał największe zainteresowanie fanów. Chętnie rozmawiał, cierpliwie pozował do zdjęć oraz rozdawał autografy.

Śledził także to, co działo się na boisku. A początkowo działo się niewiele. Wpływ na to miał fakt, że obie drużyny, które udanie rozpoczęły sezon, bały się zaryzykować i czekały na ruch przeciwnika. Poza tym były bardzo dobrze zorganizowane i kiedy traciły piłkę, szybko ustawiały się do defensywy. W pierwszej połowie delikatnie przeważała Stal, ale długo nie potrafiła przedrzeć się przez obronę rywali. Mimo to do szatni schodziła z jednobramkowym prowadzeniem.

Wszystko za sprawą sytuacji z 36. min. Dominik Bronisławski wygrał pojedynek i był faulowany w polu karnym. Sędzia bez wahania wskazał na jedenasty metr, skąd nie pomylił się Marcin Nowacki. Uderzył płasko i piłka wpadła do siatki po rękach bramkarza Skry Kamila Kosuta, znanego ze wcześniejszych występów w drużynach z Opolszczyzny.

- Przyjąłem piłkę, potem zostałem kopnięty w kostkę i gdy poczułem kontakt, wywróciłem się - opowiadał Bronisławski. - Nie symulowałem. Arbiter to zauważył i nie miał wątpliwości co do przewinienia. Zawodnicy Skry również specjalnie nie protestowali.

21-letni Bronisławski, który do Stali dołączył w ostatnim okienku transferowym, szybko odnalazł się w nowym otoczeniu. Jest dynamiczny, ruchliwy i trudny do upilnowania. W środku pola uzupełnia się z Nowackim i Kamilem Zalewskim.

- Bardzo się cieszę z indywidualnych osiągnięć, ale ważne jest tylko dobro zespołu, a nie to, kto strzela bramki czy asystuje - zaznaczał wychowanek Górnika Wałbrzych. - Trzeba dalej pracować i skupiać się na kolejnych meczu. Na razie jednak nie można narzekać.

Po stracie gola częstochowianie zaatakowali większą liczbą graczy, ale nie ruszyli do szturmu, wiedząc, że Stal jest szczególnie groźna po kontrach. W drugiej części starali się dyktować warunki, jednak cała obrona gospodarzy była tego dnia świetnie dysponowana. W rezultacie bramkarz Stali Amin Stitou nie musiał często interweniować. Do poważniejszego wysiłku został zmuszony tylko w 64. min, lecz z uderzeniem Adriana Musiała także sobie poradził.

Brzeżanie bramkowych okazji stworzyli sobie więcej, ale w kluczowych momentach, nawet po ładnych akcjach, szwankowało wykończenie. W samej końcówce pod bramką miejscowych jeszcze dwukrotnie się zakotłowało, na szczęście wynik już się nie zmienił. Nasi piłkarze mogli świętować zwycięstwo. To najlepszy z możliwych sposobów na uczczenie złotego jubileuszu klubu.

Wygrana jest o tyle istotna, że Skra to silna ekipa, zaliczana do faworytów rozgrywek. Stal zaprezentowała wyrachowany futbol. Może nie tak efektowny, jak w zwycięskich starciach ze Ślęzą Wrocław czy Unią Turza Śląska, ale tym razem nie było to możliwe ze względu na poziom przeciwnika. Co godne podkreślenia, zespół Krystiana Pikausa do tej pory nie stracił gola na własnym boisku.

Duża zasługa w tym Dawida Pożaryckiego. Sprowadzony z Foto-Higieny Gać stoper wygrywa większość pojedynków w powietrzu, a przy tym jest dosyć zwrotny i stanowi pewny punkt formacji defensywnej.

- Dyscyplina taktyczna w tej lidze jest kluczem do sukcesem - uważał Pożarycki. - Jeśli zachowamy czyste konto, to jestem pewien, że będziemy zwyciężać, bo z przodu mamy takich zawodników, że nie trzeba obawiać się o zdobywanie bramek. Wyjazdową porażkę ze Stilonem Gorzów potraktowaliśmy jako wypadek przy pracy i nie ma sensu usprawiedliwiać jej dłuższym wyjazdem. Takie słabsze występy się zdarzają Dobrze, że się za nią zrehabilitowaliśmy. Dziewięć punktów w czterech meczach to dorobek, którego mogli oczekiwać optymiści.

Stal Brzeg - Skra Częstochowa 1-0 (1-0)
1-0 Nowacki - 36. (karny)

Stal: Stitou - Jurek, Sikorski, Pożarycki, Żmuda - Gajda (73. Kulczycki), Zalewski, Nowacki, Bronisławski, Szymkowiak (83. Tramsz) - Lipiński (87. Mencel). Trener Krystian Pikaus.
Skra: Kosut - Napora, Woldan, Mastalerz, Obuchowski - Niedbała (75. Kowalski), Musiał, Ogłaza (68. Kowalczyk), Olejnik (59. Brzęczek) - Rumin, Nowak (59. Krupa). Trener Jakub Dziółka.

Sędziował Damian Sylwestrzak (Wrocław). Żółte kartki: Gajda, Sikorski, Nowacki - Rumin. Widzów 1000.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie