4. liga opolska. MKS Gogolin - Start Namysłów 4-1

Wiktor Gumiński
Wiktor Gumiński
Mirosław Szozda
Tak wysoki rezultat nie oddawał pełnego przebiegu meczu. Dwa gole gospodarze strzelili dopiero w doliczonym czasie gry.

Choć po ostatnim gwizdku drużyna MKS-u Gogolin cieszyła się z aż trzybramkowego zwycięstwa, na samym początku spotkania jej zawodnicy wcale nie mieli powodów do radości.

Rozpoczęło się ono bowiem idealnie po myśli Startu. W 6. minucie wrzutkę z rzutu wolnego posłaną przez Łukasza Biczysko na gola zamienił, strzałem głową, Szymon Szczygieł.

- W zasadzie od razu przejęliśmy inicjatywę, ale szybko stracona bramka na chwilę nas wybiła z rytmu - mówił Adrian Pajączkowski, trener MKS-u. - Mniej więcej od 25. minuty wróciliśmy jednak na dobre na właściwe tory, czego efektem było nasze trafienie jeszcze przed przerwą.

Do remisu doprowadził niezawodny w tym sezonie napastnik gogolinian Denis Kipka. Po podaniu od Mateusza Prefety wyszedł on „sam na sam” z Danielem Spedą i nie miał problemów z wygraniem tego pojedynku.

Jedna z absolutnie kluczowych sytuacji dla przebiegu całego starcia miała jednak miejsce niedługo po przerwie, dokładnie w 53. minucie. Wtedy to za drugą żółtą kartkę boisko opuścić musiał obrońca Startu Robert Ciupa, a przeciwko jego zespołowi został podyktowany rzut wolny.

- Była to bardzo kontrowersyjna decyzja, ponieważ my zgodnie uważaliśmy, że to nam należał się wcześniej rzut wolny za zagranie ręką jednego z rywali - komentował Damian Zalwert, szkoleniowiec Startu. - A nie dość, że straciliśmy wtedy zawodnika, to jeszcze zarazem i drugą bramkę.

Ze stojącej piłki bowiem idealnie przymierzył Prefeta, będący absolutnie jednym z głównych bohaterów spotkania.

Po zdobyciu tego gola, MKS próbował iść za ciosem, ale długo nie potrafił tego udokumentować kolejnymi trafieniami.

- Start był dobrze zorganizowaną drużyną, ale potrafił nam zagrozić praktycznie tylko przy stałych fragmentach gry - wyjaśniał Pajączkowski. - Zasłużyliśmy na sukces, natomiast lekko szkoda, że nie udało nam się uniknąć nerwowej końcówki.

Kropkę nad „i” gogoliński zespół postawił bowiem dopiero w 90. minucie, kiedy to, po kontratakach, bramki zdobyli kolejno Tymoteusz Mizielski i Bartosz Kaczmarek.

MKS Gogolin - Start Namysłów 4-1 (1-1)
Bramki: 0-1 Szczygieł - 6. , 1-1 Kipka - 31. , 2-1 Prefeta - 55., 3-1 Mizielski - 90., 4-1 Kaczmarek - 90.
MKS: Żmuda - Rusin, Sobek, Czabanowski (33. Botta), Szydłowski - Błoński (46. Gajda), Prefeta, Pindral, Mizielski, Nowak (60. Mrosek) - Kipka (75. Kaczmarek).
Start: Speda - Wilczyński (90. Stajszczyk), Żołnowski, Ciupa, K. Błach - Szczygieł (80. Kowalczyk), Sarnowski, Ptak, Smolarczyk (75. Wojciaczyk) - Biczysko (59. Kostrzewa), D. Adrian.
Żółte kartki: Nowak, Kipka - Ciupa, Szczygieł, D. Adrian.
Czerwona kartka: Ciupa (53. min) - dwie żółte

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie