8 metrów wody na tamie w Jarnołtówku. Zapas jest jeszcze duży

Krzysztof Strauchmann
Krzysztof Strauchmann
Stary zabytkowy zbiornik wody w Jarnołtówku wywiązuje się ze swojej roli. Chroni przed nagłym wezbraniem trzy wioski leżące poniżej.

W niedzielę w południe zazwyczaj suchy zbiornik w Jarnołtówku na Złotym Potoku miał wodę spiętrzoną do wysokości 8 metrów.

Przed tamą na łąkach powstał sporej wielkości zbiornik. Woda przyniosła też ogromne ilości drzewa.

Tama w Jarnołtówku ma 15,4 metra wysokości. Została wybudowana po powodzi w 1903 roku. W czasie wielkiej powodzi w 1997 roku brakowało 30 centymetrów do przelania korony tamy.

W niedzielę stała się turystyczną atrakcję, odwiedzaną przez zaciekawionych miejscowych i turystów.

Sytuacja na rzekach powiatu nyskiego i prudnickiego uspokoiła się, poziom wody nie rośnie, ustabilizował się w stanach alarmowych lub lekko poniżej. Teraz wszystko zależy od wielkości opadów popołudniowych i nocnych.

Natomiast na Odrze, na granicy w Bohuminie w południe poziom wody powoli zbliżył się do II stanu ostrzegawczego.

Nauczanie hybrydowe zamiast powrotu do szkół

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

W
Werner

Do wypowiedzi gościa w sprawie zapory w Pilchowicach chciałbym dopowiedzieć,że zapora ta posiada z tamtych czasów nadal działającą elektrownię wodną stanowiąca na tamte czasy bardzo nowoczesna.

Również w roku 1905 oddano do użytku zaporę w Międzygórzu,która sprawdziła się min.podczas powodzi 1997 r.Na tamte czasy to były i są prawdziwe cuda techniki.

G
Gość

http://monitor.pogodynka.pl/#map/19.5,51.5,7,true,true,0 stany rzek w Polsce

http://monitor.pogodynka.pl/#station/meteo/250170340 - Jarnołtówek

G
Gość

. Kto będzie usuwał szkody popowodziowe? Niespełna 2 procent wszystkich inżynierów budownictwa w kraju stanowią specjaliści z branży wodno-melioracyjnej. W Małopolsce jest ich - proporcjonalnie - nieco więcej - 2,44 proc., co oznacza dokładnie 350 fachowców: inżynierów i techników z uprawnieniami w tej dziedzinie. Jak na region, w którym jest tak dużo bystrych i nieprzewidywalnych potoków górskich, region, w którym swoje górne (zawsze trudniejsze do ujarzmienia niż dolne) biegi mają wielkie rzeki - to stanowczo za mało. Inżynierowie budownictwa wodnego stają się branżą coraz bardziej niszową. A młode kadry nie garną się do zawodu. Z polskich uczelni znikły popularne niegdyś kierunki: budownictwo wodne i regulacja rzek czy melioracje wodne. Wydziały budownictwa wodnego funkcjonują już tylko na północy kraju (Politechniki Gdańska i Szczecińska) i kształcą specjalistów od budownictwa portowego i morskiego. Na pozostałych uczelniach technicznych mamy za to wysyp inżynierii i ochrony środowiska. Starsi fachowcy nie mają wątpliwości: to zasługa nacisku ekologów. "Inżynieria środowiska" brzmi ładnie, można powiedzieć: ekologicznie, a jeszcze lepiej brzmi "ochrona środowiska". Czy absolwenci tych kierunków będą jednak umieli uchronić nas przed powodzią?

G
Gość

Powódź z końca lipca roku 1897 stała się bodźcem dla niemieckich inżynierów i techników, aby zapobiec rozmiarom klęski w przyszłości. Powstaje ambitny plan wzniesienia konstrukcji hydrotechnicznych: zapór, śluz, zbiorników retencyjnych, które miały pomóc ujarzmić człowiekowi siłę żywiołu powodziowych wód.

Jak już wspominaliśmy, największym przedsięwzięciem była budowa tamy i zbiornika w Pilchowicach. Głównym projektantem zapory był profesor Otto Intze z Aachen (Akwizgranu).

Niemcy zbudowali ją z kamieni łączonych betonem. Na tyle skutecznie, że oparła się kilkudziesięciu wodnym żywiołom, które na przez lata jej zagrażały. Całość powstała szybko, jak na tamte czasy, bo w przeciągu ośmiu lat (1906 – 1912). Na otwarcie tamy przyjechał cesarz Wilhelm. Odsłonięto okolicznościową tablicę ku pamięci ofiar powodzi z roku 1897. Zniknęła po 1945 roku.

Nie tylko ta konstrukcja powstała w tamtych latach. We wspomnianych Kowarach pomni nauczki powodzi włodarze miasta regulują Jedlicę, między innymi dzięki pieniądzom przekazanym cesarzową Augustynę. Dzięki kamiennym konstrukcjom kolejna powódź, w roku 1899, nie jest już dla miasta w takim stopniu odczuwalna.

G
Gość

Kiedy zaczniemy szanować wodę i budować zbiorniki ?

Mieliśmy budować 49 zbiorników na dopływach do Odry - decyzja po powodzi w 1997r.

Kiedy powrócimy do deklaracji Rządu i ODGW - zwłaszcza po powodzi 1997 - o konieczności realizacji budowy 49 zbiorników wodnych na dopływach do Odry. Zgodnie z planami Niemieckimi po wielkich powodziach w 1903 i 1905 r i w ich efekcie wybudowano nowoczesny system zabezpieczający – do 1920 powstał wrocławski węzeł wodny, złożony z kanałów przeciwpowodziowych, 93 km wałów, 11 jazów oraz 10 śluz żeglugowych, mogący poradzić sobie z wodą o przepływie 2200–2400 m³/s (626 cm). System ten sprawdził się podczas powodzi w latach 1975 i 1985, jednak nie uwzględniał kumulacji fal z więcej niż jednej rzeki 3600 m³/s. Niemcy planowali wybudowanie 49 zbiorników na dopływach do rzeki Odry. Pomysł został podchwycony po powodzi w 1997. Ale pozostało na planach. Więc zagrożenie .

Zbiorniki będą gromadzić wodę pitną a szczytowo pompowe - powinny głównie współpracować z elektrowniami wiatrowymi , poza nimi z elektrowniami np Turów i Opole na Dolnym Śląsku ( w nocnym dołku energetycznym).

Przykład niedokończonej elektrowni na Bystrzycy w Młotach :

http://www.straznicyczasu.pl/viewtopic.php?t=3258

http://journals.bg.agh.edu.pl/GORNICTWO/2008-02/GG_2008_2_20.pdf

https://polska-org.pl/6935109,Mloty,Elektrownia_wodna_szczytowo_pompowa_Mloty_nieukonczona.html

Dodaj ogłoszenie