Centro Prószków - galeria i supermarket. Żywność bez chemii to dzisiaj rarytas. Wędliny, mięso, owoce, warzywa, pieczywo. Kupuj lokalnie!

Akcja specjalna Kupuj lokalnie

Wideo

Zobacz galerię (3 zdjęcia)
Opolanie coraz uważniej czytają etykiety i jak ognia unikają konserwantów czy sztucznych polepszaczy. Kupujcie lokalnie! - poznajcie producentów, sklepy i przetwórnie, dla których liczy się jakość. Na początek Galeria Centro w Prószkowie.

- Ludzie odchodzą od wędlin. Kiedyś kupowali je na kilogramy, zwłaszcza goście z zagranicy, którzy tęsknili za smakami dzieciństwa. Dziś klient kupuje po kilka plasterków i na tym koniec – mówi Michał Tomechna, współwłaściciel Centro Galerii w podopolskim Prószkowie i syn założyciela rodzinnego biznesu. - Sprzedaje się za to dużo więcej niż jeszcze kilka lat temu warzyw i owoców, dlatego w najbliższej przyszłości chcemy ograniczyć stoisko z wędlinami, ale za to nasz „warzywniak” urośnie trzykrotnie. Szerszy będzie też wybór produktów garmażeryjnych, bo ludzie mają dziś mniej czasu i chętniej sięgają po dania gotowe.

Pieczywo, wędliny, nabiał, owoce, warzywa czy jaja biorą często od małych, lokalnych dostawców.

- Po pierwsze dlatego, że mają świetne produkty, ale też dlatego, że - moim zdaniem - należy wspierać lokalnych producentów – mówi Michał Tomechna. - Jeśli kupimy szynkę w markecie, bez względu na to w którym, to ona zawsze będzie smakowała podobnie. Do nas szynka przyjeżdża prosto z wędzarni, jeszcze ciepła. Taka, która przeleżała kilka tygodni w próżniowym opakowaniu nawet się do niej nie umywa. Klient to czuje i wraca.

Centro Prószków - wszystko zaczęło się w Chrząszczycach

Centro Galeria w Prószkowie powstała blisko 17 lat temu. Wcześniej, bo jeszcze w latach 80., rodzina Tomechnów prowadziła w Chrząszczycach gospodarstwo rolne i to od niego wszystko się zaczęło.

- Siostra ojca mieszkała w Niemczech. On wybrał się do niej w odwiedziny i trafił na okazję. Zamykał się sklep samoobsługowy, więc w dobrej cenie można było odkupić wyposażenie. Tata wrócił do Polski i powiedział, że otwieramy sklep – wspomina Michał Tomechna. – To był jeden z pierwszych w okolicy sklepów samoobsługowych i błyskawicznie zdobył klientów. Przyjeżdżali do nas ludzie z całej gminy.

Zaczynali na 80 metrach kwadratowych. Niewielki, wiejski sklepik słynął przede wszystkim z wyrobów produkowanych w gospodarstwie właścicieli.

- Sklep był otwierany o 7.00 rano, a pół godziny wcześniej stało przed nim 20-30 osób – wspomina współwłaściciel rodzinnej firmy. - Robiliśmy swoje salcesony, pasztety, kaszanki, bułczanki i one cieszyły się wielką popularnością. Towar rozchodził się w mig.

Sklep miał charakter spożywczo-przemysłowy, dlatego oprócz wyrobów własnych, można też było w nim kupić inne towary.

- To były czasy, gdy na rynku nie było takiego wyrobu. Zabiegaliśmy o to, żeby asortyment był różnorodny, dlatego niektóre rzeczy ściągaliśmy z Wrocławia. To procentowało – wspomina Michał Tomechna.

Tak zostało do dziś. Z towarami eksperymentują, sprowadzając nowości, ale też analizują, co przypadło ich klientom do gustu, a co wręcz przeciwnie.

– Klienci się coraz bardziej świadomi i zwracają uwagę na skład produktów, eliminując m.in. to, co zawiera konserwanty i barwniki. Wybierają towar, który ma dobrą korelację jakości do ceny – podkreśla współwłaściciel prószkowskiej Centro Galerii.

Dodaj ogłoszenie