Wyszukiwarka wyborcza

Wybory Parlamentarne

Sprawdź, gdzie możesz zagłosować

Do wyborów pozostało

  • 01dzień
  • 16godz.
  • 06min.
Odwiedź serwis wyborczy 

Chore dziecko 4 godziny czekało na izbie przyjęć

Sławomir Draguła
Sławomir Draguła
Dyrekcja Wojewódzkiego Centrum Medycznego w Opolu przyznaje, że błędy popełniono, i zapewnia, że zrobi wszystko, by się już nie zdarzyły. Sławomir Mielnik [O]
A miało być inaczej. Po tragedii, która wydarzyła się tam w ubiegłym roku, szpital obiecywał zmiany. Teraz dyrekcja WCM przyznaje, że znów doszło do uchybień.

Tyle mówiło się o śmierci dwuletniego dziecka, które w listopadzie nie doczekało się pomocy na izbie przyjęć tego szpitala, a tu prawie pół roku później spotkała mnie podobna sytuacja. Na szczęście mojej córeczce nic poważnego się nie stało - mówi Łukasz Stefański z Opola.

1 kwietnia około 16.30 pan Łukasz i jego żona przyszli do Wojewódzkiego Centrum Medycznego ze swoją 21-miesięczną córką.

ROZWIĄŻ QUIZ: Jak dobrze znasz Opolszczyznę

- Dostaliśmy skierowanie z naszej przychodni, bo lekarz rodzinny podejrzewał, że Julka ma zapalenie płuc - opowiada ojciec dziewczynki. - Niestety, na izbie przyjęć czas mijał, a nikt się nie zainteresował ani nami, ani innymi chorymi dziećmi, które razem z nami czekały na pomoc. Minęło 2,5 godziny, kiedy wreszcie udało nam się wejść do gabinetu. Młoda pani doktor, do której nie mamy żadnych pretensji, bo robiła co mogła, zleciła badanie krwi Julci. Zadzwoniła po pielęgniarkę, by ta pilnie krew pobrała. I tu kolejne przykre zaskoczenie. Bo teraz czekaliśmy na pielęgniarkę. Wściekły poszedłem na dyżurkę i powiedziałem, że to absurd, żeby tyle czekać najpierw na wizytę u lekarza, a teraz na badanie. Ratownik oznajmił, że jest tylko jedna pielęgniarka na cztery gabinety i... mamy czekać. Chciałem od razu złożyć skargę, ale nie było ordynatora.
Jak relacjonuje pan Łukasz, pielęgniarka przyszła po około 30 minutach.

- Następnie skierowano nas na zdjęcie rentgenowskie. Mijała czwarta godzina od momentu, gdy trafiliśmy na izbę przyjęć - relacjonuje Łukasz Stefański. - Córka była już głodna i zmęczona, bo przyjechaliśmy do szpitala zaraz po tym, jak odebraliśmy małą ze żłobka i byliśmy po wizycie u lekarza pierwszego kontaktu. Powiedziałem więc pani doktor, że zabieram Julkę i żonę do domu, mieszkamy pięć minut drogi od szpitala, a ja nie zostawię ich w tak działającej instytucji jak ten WCM. Zapewniłem, że sam wrócę po wyniki badań za 20 minut.

Tak zrobił. I czekał jeszcze ponad godzinę.

- Z izby przyjęć wyszedłem dopiero o 22.15, czyli po prawie sześciu godzinach! Nie muszę dodawać, co oznaczałoby to dla dziecka, które musiałoby spędzić tyle czasu w poczekalni - podsumowuje Łukasz Stefański.

Dyrekcja Wojewódzkiego Centrum Medycznego w Opolu przyznaje, że błędy popełniono, i zapewnia, że zrobi wszystko, by się już nie zdarzyły.

Łukasz Stefański przypomina, że po tragedii, do której doszło w opolskim WCM-ie w listopadzie 2015, kiedy na izbie przyjęć zmarł dwuletni Szymonek, ówczesna dyrekcja szpitala deklarowała zmiany. M.in. wprowadzenie wstępnej selekcji chorych na izbie przyjęć (na tych, którzy potrzebują pilnej pomocy, i tych, którzy mogą na nią poczekać).

- Ale nic takiego nie zrobiono, nikt nawet nie zapytał, jak czuje się nasze dziecko - opowiada tata Julki.

Andrzej Kucharski, zastępca dyrektora WCM w Opolu do spraw medycznych, przyznaje, że w postępowaniu personelu były nieprawidłowości.

- Ratownik medyczny, do którego zgłosili się ci państwo, nie przeprowadził wstępnej selekcji pacjentów, co miało wpływ na czas oczekiwania na przyjęcie - mówi dr Kucharski. - Została przeprowadzona z nim rozmowa, ale na tym się nie skończy. Będą konsekwencje.
Dyrekcja szpitala zapewnia też, że wyciągnęła wnioski z tragedii, do której doszło 1 listopada 2015 na izbie przyjęć.

- Na SOR-ze dyżuruje lekarz przyporządkowany do odcinka pediatrycznego, drugi pełni dyżur na oddziale - mówi dr Andrzej Kucharski. - Jednak prawda jest też taka, że 1 kwietnia zgłosiło się bardzo wielu małych pacjentów, stąd też personel miał sporo pracy. Również pielęgniarka, która robiła badania.

Dariusz Madera, nowy dyrektor WCM-u, który stanowisko objął właśnie 1 kwietnia, zapowiedział na łamach nto, że chce jak najszybciej rozwiązać problem długiego oczekiwania na pomoc na oddziale ratunkowym. Chodzi o zorganizowanie przy WCM-ie popołudniowych, nocnych i świątecznych dyżurów lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej, którzy odciążą w tej chwili jedyny taki punkt w mieście, działający przy ul. Krakowskiej.

Wideo

Komentarze 112

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

A
Asia

Moje dziecko przywiozła  karetka po upadku z trzepaka  czekało  7 godzin na izbie , córka krzyczała , płakała z powodu bólu głowy , wymiotów to lekarz który   pełnił  dyżur w 1 drzwiach na SOR trzasnął  drzwiami . Tak się zachowuje lekarz z powołania. Jedynie serce okazał pielęgniarz na stażu ... po  zrobieniu awantury dziecko otrzymało zastrzyk przeciwbólowy.... 7 godzin ,  na karcie wypisu  -oczekiwała kilka godzin  ... to jest SOR Witosa 

G
Gość
W dniu 23.04.2016 o 06:41, z Kluczborka napisał:

Moje doświadczenia z opolską służbą zdrowia skutkująjednym wnioskiem:chcesz się wyleczyć ?????udaj się do Wrocławia, Opole omijaj wieeeelkim łukiem.P.S.Zaznaczam że to nie jednostkowe doświadczenie


Wszędzie podobnie , szacunek dla pielęgniarek
m
miet
W dniu 15.04.2016 o 17:57, xyz napisał:

NIE WIERZĘ!Facet, który z infekcją górnych dróg oddechowych dziecka czekał 2 godziny w poczekalni pełnej chorych dzieci pluje jadem, dlaczego czekał? Żadnej refleksji, że obok tłum dzieci, że w gabinecie tłum dzieci?Ukręcił bat na pielęgniarkę, która tego dnia musiała pracować na 4 gabinety... Naprawdę, panie drogi, to nie był jej kaprys :PA kochana redakcja NTO już podkłada bombę pod szpital. Może zastanówcie się, co czasami piszecie... Szczujecie na siebie nawzajem ludzi, wydaje się Wam że na tym polega "dziennikarstwo". Z przykrością stwierdzam że służba zdrowia w Polsce od kilkunastu lat ma tak ciężko, jak nigdy i w żadnym kraju. Za moich czasów ludzi z dużą wiedzą, lekarza, pielęgniarkę, szanowało się za pomoc i za to, że robią wszystko na co pozwala upośledzony w Polsce system.

byłem na WCM lenie lekarze

m
miet
W dniu 13.04.2016 o 08:33, mm napisał:

niestety taka jest rzeczywistość w WCMie na pediatrii. nie ma co obwiniać o nią personalu. pytanie czy dyrekcja jest w stanie coś zmienić- pewnie nie bo wszystko rozbija się o pieniądze...

to jest wina lekarzy biorą wiele etatów za grubą forsę i przychodzą odpocząć do szpitala

z
z Kluczborka

Moje doświadczenia z opolską służbą zdrowia skutkują

jednym wnioskiem:

 

chcesz się wyleczyć ?????

udaj się do Wrocławia,

Opole omijaj wieeeelkim łukiem.

 

P.S.

Zaznaczam że to nie jednostkowe doświadczenie

E
Ela

skóra mi cierpnie jak to czytam, jestem starą pielęgniarką i  w głowie mi się nie mieści co wyprawiają ludzie majacy służyć .bliźniemu choremu jak nas kiedyś uczono.Lekarz, pielęgniarka to zawód do którego konieczne jest powołanie  i ,odpowiednie predyspozycje,a nie przypadkowość w wyborze pracy .a takich ludzi jest pełno w naszych placówkach , mają łatwy dostęp do szkół i studiów medycznych i w ogóle nie zdają sobie sprawy po co tam są.           

B
Beata
W dniu 20.04.2016 o 09:28, zawzięta mama napisał:

 Ja 4 lata temu trafiłam do szpitala z dwójką dzieci. Bezobjawowe zapalenie płuc. Młodszy syn wtedy 1,5 roczny stracił przytomność w domu i dla tego bezpośredni pojechaliśmy do WCM-u. Musiałam dosłownie siłą wedrzeć się do gabinetu lekarki która pomimo iż powiedziałam że dziecko jest nieprzytomne powiedziała że nie mam skierowania i mnie nie przyjmie. Zarządałam  pisemnej odmowy przyjęcia dziecka na oddział. Ale takiego dokumentu pani doktor nie chciała wystawić.Krzyczałam. W końcu mąż wszedł do gabinetu i położył dziecko na jej biurku.Do dziś mam gęsią skórę jak przypomnę sobie co tam przeżyliśmy. To była dosłownie walka. Straszono nas ochroną……   To był horror. . Dziecko jak  okazało się po rentgenie miało zapalenie płuc. Ponieważ starszy syn miał podobne objawy powiedzieliśmy że nie odwieziemy go do domu i że chcą czy nie dziecko idzie z młodszym na oddział. rentgen wykazał zapalenie płuc obu stronne, a wyniki badań miał gorsze niż młodszy syn. Po łaskawym przyjęciu dzieci na oddział wieczorem przyszła owa pani doktor i przeprosiła. powiedziała że starszy syn teoretycznie jest w gorszym stanie niż młodszy i że zapalenie płuc jest nie wysłuchiwalne i że dopiero na zdjęciu widać co się dzieje. Oczywiście dalsza opieka na oddziale już przebiegała w miar ę sprawnie.  Drodzy rodzice Tam nie ma miejsca na waszą cierpliwość, na kulturę czy uległość. Tam naprawdę trzeba walczyć o swoje prawa. nawet nie chcę myśleć co by było gdybym wtedy nie zareagowała tak a nie inaczej. Może prostacko, może bardzo impulsywnie ale dziś moje dzieci są. Po prostu są z nami. 

Dobrze że tak postąpiłaś , ale szkoda twoich nerwów jedz do Kup przesypatyczna pani doktor, ordynator również stanowczy jeśli chodzi o diagnoze - nie rzuca słów na wiatr. Spróbujesz nie pożałujesz.Zdobędziesz namiary w internecie.

G
Gosia

Tak Aniu ja też byłam na pul. dziecięcej w Kup- mówię wam niebo , bo WCM też zaliczyłam , ale nigdy więcej- w Kup -tam ci nikt leżaka w ciągu dnia nie zabieże , spacery na codzień , a wogóle naj -naj.

z
zawzięta mama

Ja 4 lata temu trafiłam do szpitala z dwójką dzieci. Bezobjawowe zapalenie płuc. Młodszy syn wtedy 1,5 roczny stracił przytomność w domu i dla tego bezpośredni pojechaliśmy do WCM-u. Musiałam dosłownie siłą wedrzeć się do gabinetu lekarki która pomimo iż powiedziałam że dziecko jest nieprzytomne powiedziała że nie mam skierowania i mnie nie przyjmie. Zarządałam  pisemnej odmowy przyjęcia dziecka na oddział. Ale takiego dokumentu pani doktor nie chciała wystawić.Krzyczałam. W końcu mąż wszedł do gabinetu i położył dziecko na jej biurku.Do dziś mam gęsią skórę jak przypomnę sobie co tam przeżyliśmy. To była dosłownie walka. Straszono nas ochroną……   To był horror. . Dziecko jak  okazało się po rentgenie miało zapalenie płuc. Ponieważ starszy syn miał podobne objawy powiedzieliśmy że nie odwieziemy go do domu i że chcą czy nie dziecko idzie z młodszym na oddział. rentgen wykazał zapalenie płuc obu stronne, a wyniki badań miał gorsze niż młodszy syn. Po łaskawym przyjęciu dzieci na oddział wieczorem przyszła owa pani doktor i przeprosiła. powiedziała że starszy syn teoretycznie jest w gorszym stanie niż młodszy i że zapalenie płuc jest nie wysłuchiwalne i że dopiero na zdjęciu widać co się dzieje. Oczywiście dalsza opieka na oddziale już przebiegała w miar ę sprawnie.  Drodzy rodzice Tam nie ma miejsca na waszą cierpliwość, na kulturę czy uległość. Tam naprawdę trzeba walczyć o swoje prawa. nawet nie chcę myśleć co by było gdybym wtedy nie zareagowała tak a nie inaczej. Może prostacko, może bardzo impulsywnie ale dziś moje dzieci są. Po prostu są z nami.

2
W dniu 13.04.2016 o 22:33, Ela napisał:

. kilka godzin siedzenia pod drzwiami to norma w tym szpitalu. ostatnio doswiadczyłam tego na własnej skórze. . nic sie nie zmieniło. trzeba kolejnej tragedi. nikt tam sie pacjętami nie interesuje. a jedyna forma pomocy to kroplówka kroplówka kroplówka i...........zmiana dyżuru i kolejna kroplówka i az do rana. i znów tłumaczenie kolejnemu lekarzowi z czym sie zgłaszamy. mozna umrzeć z gódu i z nerwów.

 


. kilka godzin siedzenia pod drzwiami to norma w tym szpitalu. ostatnio doswiadczyłam tego na własnej skórze. . nic sie nie zmieniło. trzeba kolejnej tragedi. nikt tam sie pacjętami nie interesuje. a jedyna forma pomocy to kroplówka kroplówka kroplówka i...........zmiana dyżuru i kolejna kroplówka i az do rana. i znów tłumaczenie kolejnemu lekarzowi z czym sie zgłaszamy. mozna umrzeć z gódu i z nerwów.

to zajdź najpierw świnio do Maka i się nażryj i przyjdź nażarta i opita

M
MalaMi

Byłam na SORZE przez dwie doby z synem, czapki z głów drodzy Państwo, to nie jest praca dla zwykłego człowieka, psychika, odpowiedzialność, wrażliwość a przedewszystkim profesjonalizm musi być, to jest bardzo ciężka praca.
Proponuję autorowi odwiedzić SOR, trochę szacunku i wyobraźni.

H
Hill
W dniu 15.04.2016 o 17:57, xyz napisał:

NIE WIERZĘ!Facet, który z infekcją górnych dróg oddechowych dziecka czekał 2 godziny w poczekalni pełnej chorych dzieci pluje jadem, dlaczego czekał? Żadnej refleksji, że obok tłum dzieci, że w gabinecie tłum dzieci?Ukręcił bat na pielęgniarkę, która tego dnia musiała pracować na 4 gabinety... Naprawdę, panie drogi, to nie był jej kaprys :PA kochana redakcja NTO już podkłada bombę pod szpital. Może zastanówcie się, co czasami piszecie... Szczujecie na siebie nawzajem ludzi, wydaje się Wam że na tym polega "dziennikarstwo". Z przykrością stwierdzam że służba zdrowia w Polsce od kilkunastu lat ma tak ciężko, jak nigdy i w żadnym kraju. Za moich czasów ludzi z dużą wiedzą, lekarza, pielęgniarkę, szanowało się za pomoc i za to, że robią wszystko na co pozwala upośledzony w Polsce system.


NTO nie wie co to dziennikarstwo, redaktorzy z lapanki, byle głupek potrafi napisać taki artykuł. Zapraszam na SOR, na zrobienie rzetelnego reportażu choćby z jednego dnia pracy na oddziale. Nikt nie mówi o tym ilu ludziom ratuje się życie,jaka jest walka,jak to wygląda z perspektywy pielęgniarki,ratownika czy lekarza SOR. Wielu ludziom otworzyły by się oczy i zobaczyli by zaniedbania które były do tej pory że strony tych najwyżej posadzonych na stolkach.
x
xyz

NIE WIERZĘ!

Facet, który z infekcją górnych dróg oddechowych dziecka czekał 2 godziny w poczekalni pełnej chorych dzieci pluje jadem, dlaczego czekał? Żadnej refleksji, że obok tłum dzieci, że w gabinecie tłum dzieci?

Ukręcił bat na pielęgniarkę, która tego dnia musiała pracować na 4 gabinety... Naprawdę, panie drogi, to nie był jej kaprys :P

A kochana redakcja NTO już podkłada bombę pod szpital. Może zastanówcie się, co czasami piszecie... Szczujecie na siebie nawzajem ludzi, wydaje się Wam że na tym polega "dziennikarstwo". Z przykrością stwierdzam że służba zdrowia w Polsce od kilkunastu lat ma tak ciężko, jak nigdy i w żadnym kraju. Za moich czasów ludzi z dużą wiedzą, lekarza, pielęgniarkę, szanowało się za pomoc i za to, że robią wszystko na co pozwala upośledzony w Polsce system.

m
mietek

za każde takie zajście lekarz powinien oddać 1/4 pensji wcm powinien oddać do NFZ 1/4 transzy za SOR

g
gosc

Dyskutujcie i narzekacie na WCM , bo tylko tam można się z dzieckiem dostać po godzinach urzędowania kolejki i długie czekanie , a jeszcze z dzieckiem, które płacze i jest bezsilne wobec systemu w jakim przyszło nam żyć.

Jesteście młodzi silni zaradni , spójrzcie inaczej i zróbcie porządek dla siebie , swoich pociech i starszych schorowanych rodziców.

Składki na NFZ automatycznie są potrącane i przekazywane na konta NFZ są to kwoty olbrzymie w rozliczeniach PITU widzimy jak bezpłatna jest służba zdrowia . Jak dokłada do nas NFZ . Doskonale wiedzą ile by stracili gdybyśmy odmówili całkowicie opłacać jak w Ameryce za takie traktowanie i opłacanie lekarzom za jednostki chorobowe, a nie za wyleczenie. W mojej rodzinie wychodzi  , że NFZ pobiera od nas około 10 tysięcy zł rocznie.Człowiek nie liczy i  cieszy się że jest zdrowy, ale na miłość BOSKĄ niech NFZ zadba o nasze zdrowie i naszych dzieci. Kolejki automatycznie zlikwidować, znieść wysokie         niczym nie zasłużone komuny płacowe , jak ktoś tutaj powiedział 45 tys na miesiąc pobiera ją WCMie niektórzy lekarze, a pielęgniarki słabo opłacane i inny personel administracyjny dbający o utrzymanie szpitala.

Przywrócić normalność i wszystkie placówki Przychodnie zobowiązać do pracy na trzy zmiany , a nie 8 godzin.

Mówicie o warunkach na Korfantego od 18 - 6 rano . Korytarz przepełniony i razem przebywają ciężko chorzy i dzieci.

A nasi włodarze sprzedają budynki i sami powiększają biura . Niech zrobią coś dla społeczeństwa i niech służba zdrowia będzie dla  nas.

Nikt za Was tego nie zrobi.Pomożecie sobie i zatrudnionym pracownikom w służbie zdrowia , żeby

nie byli narażani na stres, tylko zadowoleni ze swej pracy i płacy.

 

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3