Co wysypał burmistrz?

Beata Cichecka
Wojewódzka Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna nie wie jeszcze, jaką substancję zawierała przesyłka, którą przedwczoraj otrzymał Janusz Sanocki.

Jak informowaliśmy we wczorajszym wydaniu "NTO", we wtorek Janusz Sanocki dostał list z pogróżkami i białym proszkiem, który według anonimowego nadawcy miał zawierać bakterie wąglika. Bagatelizując "prezent", burmistrz urządził w swoim gabinecie happening, na którym w obecności dziennikarzy demonstracyjnie rozerwał kopertę, zamieszał w niej palcem, wysypał całą jej zawartość na biurko, po czym zgarnął z niego biały proszek do kosza na śmieci. Uczestnikom przedstawienia wyjaśnił, iż chce w ten sposób uodpornić wszystkich na głupie żarty. Dopiero później wezwano do urzędu miejskiego policję, straż pożarną i sanepid.

Mimo iż Janusz Sanocki nie złożył wniosku o ściganie nadawcy przesyłki, Komenda Powiatowa Policji w Nysie wszczęła postępowanie wyjaśniające w tej sprawie. Zdaniem funkcjonariuszy, trudno na razie mówić o przestępstwie, choć - jak podkreślił Józef Barcik, zastępca komendanta powiatowego nyskiej policji - burmistrz nie powinien był lekceważyć ostrzeżeń i otwierać kopertę, nie wiedząc, czy zawarta w niej substancja nie stanowi zagrożenia dla zdrowia przebywających w pomieszczeniu osób. Dalsze czynności zależeć będą od wyników ekspertyz Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej, której przekazano do badania przesłany burmistrzowi Sanockiemu proszek. Jeśli okaże się, że była to na przykład tylko zwykła mąka, to dalszego ciągu sprawy nie będzie.

- Wyniki badań będą znane dopiero w poniedziałek - poinformowała wczoraj "NTO" Jadwiga Heffner, kierownik laboratorium Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Opolu. - Czy coś było w tym proszku, okaże się za kilka dni. Posialiśmy go i czekamy na to, co z niego ewentualnie wyrośnie.
Nieznaną substancję zawiozła do badania ekipa straży pożarnej, która zebrała ją do hermetycznego pojemnika z kosza na śmieci, już po fakcie. - Nie zostaliśmy powiadomieni o podejrzanej przesyłce ani przez pracowników urzędu pocztowego, ani przez gminnych urzędników - wyjaśnia Tadeusz Tokarczyk, komendant powiatowy Państwowej Straży Pożarnej w Nysie. - Zawiadomiono natomiast dziennikarzy, a o tym zdarzeniu dowiedzieliśmy się od policji i po trzech minutach nasze jednostki były już na miejscu, by podjąć regulaminowe działania ratownicze. Co z tego jednak, skoro burmistrz Nysy nie wyraził zgody na odkażenie pomieszczeń.

Urząd Miejski w Nysie pracuje tymczasem jak zwykle, bowiem Centrum Zarządzania Kryzysowego Urzędu Wojewódzkiego w Opolu nie widzi na razie podstaw do tego, by go zamykać.
Na pytanie, czy pracownicy nyskiej poczty powinni byli wydać podejrzaną przesyłkę urzędnikowi, który miał wątpliwości co do jej zawartości, Marek Cichy z Biura Polityki Informacyjnej Centralnego Urzędu Poczty Polskiej w Warszawie odpowiada, iż nie ma odgórnych dyrektyw, które nakazywałyby pracownikom poczty konkretne działania w takich sytuacjach, aczkolwiek są pewne zalecenia związane z bezpieczeństwem.

- Jeśli zawartość przesyłki budzi podejrzenia, a jej nadawca jest nieznany, poczta powinna powiadomić policję lub straż pożarną i działać dalej według wskazówek podanych przez te służby - wyjaśnia Marek Cichy. - W przypadku listu poleconego obawy są mniejsze, choć oczywiście nadawca zawsze może podać fałszywy adres. Wątpliwej przesyłki nie wolno otwierać, lecz należy ją zabezpieczyć, umieszczając w dwóch workach foliowych, i zawiadomić odpowiednie służby. Odbiorca mógł zostawić ten list na poczcie, odmawiając jego odebrania. Jeśli paczka czy list przeszły przez rozdzielnię, a nie zostały przysłane z zagranicy, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że to jakiś głupi żart. Nie popadajmy w biofobię. Na terenie kraju idiotyczne albo wręcz makabryczne kawały tego typu są ostatnio dość częste. W ich efekcie hospitalizowano już nawet pracowników poczty, a publikacje medialne tylko nakręcają tę koniunkturę. Sankcje karne powinna wyciągnąć policja. My jesteśmy tylko usługodawcami. Gdybyśmy mieli codziennie sprawdzać kilka milionów przesyłek, to sparaliżowałoby to całkowicie pracę poczty.

Naczelnik Urzędu Pocztowego w Nysie Wioleta Łanowska nie wyjaśniła dziennikarzom, dlaczego wydała odbiorcy podejrzany list, nie powiadamiając o jego wątpliwościach policji.
Burmistrz Nysy natomiast, komentując to zdarzenie na antenie radia "Plus", zasugerował, iż anonimową przesyłkę z tajemniczym proszkiem i pogróżkami mogła mu przysłać opozycja w radzie miejskiej.
Według Stanisława Arczyńskiego, byłego wiceburmistrza i radnego SLD, to Janusz Sanocki sam jest jej nadawcą, a cały ten cyrk urządził po to, by zwrócić na siebie uwagę mediów i znaleźć się choćby na pierwszej stronie "NTO".

- Jak się już nie wie, co zrobić, to najlepiej samemu sobie przysłać jakiś proszek albo bombę i zwalić to na innych - ocenia zachowanie burmistrza. - Spotkaliśmy się z tym już nie po raz pierwszy. Wcześniej były obraźliwe wierszyki i podrabianie podpisu radnego SLD Mieczysława Warzochy pod skargą do Banku Światowego, którą rozkolportowano na sesji po to, by pokazać, jaka to zła jest lewica, rzucająca kłody pod nogi burmistrzowi. Opozycja jeszcze nie zgłupiała, a poza tym kogo Sanocki uważa za nią w samorządzie? Przecież to on razem z Ligą Nyską, której przewodzi, jest w opozycji, bo to my mamy w radzie większość. Poza tym chciałbym zobaczyć, jak wtyka swój paluch do koperty, nie wiedząc, co w niej jest. Tak zachowywać może się tylko człowiek, który zna zawartość przesyłki. Wnioski nasuwają się same.

Ryszard Rogowski, były burmistrz i radny AWS, jest zdegustowany zachowaniem Janusza Sanockiego. - Świadczy to albo o jego skrajnej głupocie, albo o tym, że dobrze wiedział, co jest w kopercie. Show, jaki urządził w obecności dziennikarzy, których zwołał na konferencję, zanim jeszcze przesyłka dotarła do urzędu, był tak znamienny, że wolę pozostawić go bez komentarza. Bo jeśli nie znał substancji, jaką beztrosko wysypał na biurko, naraził na niebezpieczeństwo i redaktorów, i pracowników magistratu. A oskarżenia o tego typu korespondencję pod adresem przeciwników w gminnym samorządzie może stawiać tylko osoba, którą Pan Bóg chciał pokarać i zabrał jej rozum.

Flesz: Wegańskie ubrania. Made in Poland

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3